Ty byłeś w moshpicie na Cartim, ja wybrałem się na Travisa Scotta w rubieżach posthumanistycznego i postironicznego tworu kolektywnej wyobraźni. Film dla fanów Antonioniego, egzystencjalnej pustki, trepanacji czaski i kwaśnych gum do żucia. Najgorszy Korine.
Jak zamaskować kiepski warsztat i breki w budżecie? Powiemy, że wszystko było zaplanowane, a Koreańczycy z północy uwierzą. No i podmoskiewskie miasteczka również to łykną.