It Might Get Loud

1 godz. 37 min.
7,7 11 624
oceny
7,7 10 11624
6 313
chce zobaczyć
6,8 6
ocen krytyków
{"rate":6.8333335,"count":6}
{"type":"film","id":489725,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/It+Might+Get+Loud-2008-489725/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Będzie głośno

  • Celem filmu tak przynajmniej mi sie wydaje było zaproszenie trzech gitarzystów najbardziej frapujących w danym okresie. Na przełomie lat 60/70 najbardziej intrygującym był Hendrix ale Wielki Henio nie zyje więc wzieli Page'a. Dlaczego? A no bo to genialny gitarzysta, z całym tym swoim nowatorskim podejsciem do bluesrocka w owym czasie, człowiek który zdefiniował hardrocka mimo że ktoś tam wczesniej próbował to już robić. A do tego genialny producent.
    U2 kręci mnie średnio ale The Edge ma swój niewątpliwy wkład w historie rocka czy sie to komuś podoba czy nie. Efekty? A kto nie korzystał albo nie próbował korzystać z efektów. Hendrix! Page korzystał! I dlatego osoba Edge mnie tu nie dziwi. Poza tym to jeden z bardziej wyrazistych gitarzystów lat 80 i początku lat 90. I dlatego jego obecnośc jest tutaj bezdyskusyjna.
    A przedstawiciel nowego wieku jeśli chodzi o sztukę gitarową to Jack White właśnie i tutaj też daleko idące efekty gitarowe. Jego White Stripes to właśnie takie nowatorskie granie które nie zapomina o tradycji. I to zestawienie: On i Pani Perkusistka! Genialne. Niby takie proste, gdzieś juz to było ale zaskoczyło dopiero teraz bo White to taki gitarzysta z iskrą boską, z dużą inwencją twórczą.

    Tych Panów różną lata w których nagrywali, każdy z nich grał też inny rodzaj muzyki. Alę łączy ich miłość do muzyki. No i oczywiście uwielbienie dla GITARY.

  • użytkownik usunięty

    lukas_ch miło popatrzeć na historię ich wszystkich trzech i uwielbienie do gitary. do tego można poznać mnóstwo ciekawostek. plus granie w miejscu kręcenia tego dokumentu. wszystko składa się w genialną całość.

  • lukas_ch Nie wiem gdzie Page miał "nowatorskie podejście do bluesrocka" skoro z całym inwentarzem kopiował stare bluesowe numery, dodając w nich trochę więcej przesteru, nie mówię że był złym gitarzystą, ale był raczej średnim kompozytorem i nie było w jego grze jakiegoś szczególnego nowatorstwa, gdyby już pod tym względem dobierać to każdy wskazałby Iommiego, człowieka który właśnie na debiucie Black Sabbath pokazał "nowatorskie pojęcie do bluesrocka", zdefiniował Heavy Metal itd. Bardziej nowatorski w tamtych czasach był też Ritchie Blackmore, który był do tego świetnym kompozytorem (podkreślam że był, bo już nie jest, zapomniał jak to się robi), porównując Led Zeppelin IV (o wcześniejszych nie wspominając) i Deep Purple in Rock, to drugie wydawnictwo brzmi wyraźnie nowocześniej, dużo mniej zalatuje "Blusem ze stodoły w delcie Missisipi". Do tego Page większość swoich nowatorskich trików (kilka miał) skopiował od Jeffa Becka. Page to mniej więcej ta liga co Clapton, dobrzy bluesowi gitarzyści i nic ponad to, trochę przeceniani przez media.

  • Zuy_pan_muzgodestroktor Pod koniec lat 60-tych jak dla mnie był najbardziej nowatorskim oprócz Hendrixa gitarzystą. I wtedy wymienieni przez Ciebie gitarzyści mogli mu gitary nosić chodź później rzeczywiście wykazali sie nowatorstwem może nawet większym niż Page.

  • lukas_ch A czym to nowatorstwo się odznaczało? Jeżeli można wiedzieć.

  • Zuy_pan_muzgodestroktor Zainteresuj się trochę tym gitarzystą to się może dowiesz...

  • Siembi Ale Page grał w 9/10 przypadków modyfikację i to niezbyt odległą bluesa z murzyńskiej chaty, bliżej mu było do tej murzyńskiej chaty niż np Claptonowi, oprócz tego wszystko co niektórzy mu przypisują że "wymyślił" to w gruncie rzeczy skopiował albo od Becka, albo od Claptona właśnie. Dziwne że fani Led Zeppelin i Page, zwykle potrafią tylko napisać "ale on był, urwa nowatorski", tylko nigdy nie potrafią wykazać w czym się ona objawiała...

  • Zuy_pan_muzgodestroktor Ale co skopiował, daj przykłady, bo walisz ogólnikami, a nic z tego nie wynika. Fakt, Zeppelini coverowali dużo, Dazed and Confused, Whole Lotta Love, When the Leeve Breaks, Babe i'm Gonna Leave You, to odświeżone covery starszych kawałków, ale większość to ich własne kompozycje. Tak to już jest mój drogi, że nowe gatunki to modyfikacje starych, to nic złego czerpać ze źródła, inspirować się mistrzami, lecz grzeszysz, mówiąc, że główna gitara Zeppelinów nie była nowatorska, słychać to w każdym ICH kawałku. Słyszysz Communication Breakdown i nie możesz pomylić to z niczym innym, btw to jeden z pierwszych kawałków, który definiował Hard Rock'a. Zdaje mi się, że na siłę próbujesz być uprzedzony do pana Page'a, czego nie rozumiem. Możesz go nie lubić, masz do tego prawo, ale nie odbieraj jemu i jego zespołowi zasług, bo co byś nie napisał, to jeden z tych zespołów, które na zawsze odbiły swoje piętno w muzyce. Amen.

  • Siembi Lubię Page'a i Led Zeppelin, ale uważam że ich zasługi są przeceniane, to był zwyczajny brytyjski blues-rock, mniej nowatorski niż dokonania Claptona w Cream. Jest różnica między Page'm który grał bluesa z murzyńskiej chaty z przesterem, a Iommim który grał bluesa ale zupełnie innego niż murzyni. Led Zeppelin to był bardzo przyzwoity zespół, ale nic ponadto ich nowatorstwo było bardziej w formie niż w treści.