Film jest zakręcony jak włosy łonowe waszych starych. Gatunki i techniki filmowe splatają się tu w nieprzerwanym perwersyjnym uścisku (pomysłowym znaczy ;d). Strona wizualna jest piękna, baśniowa i mroczna. "Hausu" to dla mnie psychodeliczne arcydzieło. Narkotyki są jednak fajne.
Dla mnie akurat, świetnie się komponował z psychodelą. Na trzeźwo oglądałem ;).