Drodzy rodzice kilkulatków, mam pytanie.

Dlaczego zabieracie 4- i 5-latki na filmy, które dystrybutor określa jako właściwe od lat 10? Nie znacie swoich dzieci? Nie wiecie, że 5-latek raczej nie wytrzyma w fotelu kinowym 1h 45 min.? I to na filmie o zdecydowanie zbyt skomplikowanej fabule dla kilkulatka?

Dlaczego narażacie inne dzieci, 10- i kilkunastoletnie na przeszkadzanie im w seansie? A jeśli już widzicie, że wasz kilkulatek się nudzi, że zaczyna biegać po schodkach w tę i we w tę, względnie wędruje po siedzeniach z góry na dół, zwykle jeszcze głośno komentując tę zabawę z kolegą/koleżanką, to dlaczego nie wyjdziecie z kina, skoro wasze dziecko ewidentnie nie jest dłużej zainteresowane filmem, a wyłącznie przeszkadza oglądającym? Jak chce pobiegać, to proszę je wyprowadzić poza salę, bo sala kinowa służy do oglądania filmu, a nie do biegania.

71
  • No też mi dzisiaj trochę przeszkadzali, no ale co można oczekiwać po małych dzieciakach.

  • Masa 10-latków zachowuje się w kinie gorzej od 4- i 5-latków.

    Z moim 8-latkiem chodzę często, a ostatnio mieliśmy taką sytuację, że oprócz nas była w sali trójka dzieci w wieku na oko właśnie 10, lub 11 lat. Bez opieki rodziców. To co te dzieciaki wyprawiały to przechodzi ludzkie pojęcie. Dziwię się, że obsługa ich nie wywaliła z sali.

    A akurat Fernando skomplikowanej fabuły nie ma. Cinema-City nie oznacza go jako od 10 lat, a jako: bez ograniczeń wiekowych, jak w innych kinach, to nie wiem, nie sprawdzałam, raczej wątpię też żeby wszyscy sprawdzali przed seansem, czy przypadkiem gdzieś nie jest inaczej, skoro kino podaje taką informację. A dziś na seansie było sporo dzieci młodszych niż 10 lat plus dorośli, 10-latków i starszych dzieci jakoś brak, nikt nie latał po schodach, ani tym bardziej fotelach.

    I wiek dziecka akurat ma tu dużo mniejsze znaczenie. Niektórzy (dorośli również) zwyczajnie powinni przejść krótkie szkolenie pt: Czego nie robimy w kinie.

    • Ale ja nie twierdzę, że KAŻDY 4- czy 5-latek zachowuje się źle w kinie ani że WSZYSTKIE 10-latki siedzą cicho. Piszę o tych, które zachowują się źle, a rodzice nie reagują. Natomiast - generalnie - im dziecko młodsze, tym mniejsza szansa, że wytrzyma bez biegania i kręcenia się prawie dwie godziny seansu, zwłaszcza jeśli to np. Auta 3, a nie Magiczna zima Muminków, idealnie przeznaczona dla najmłodszych.

      Teraz akurat nie ma seansów "Fernando", ale z tego, co pamiętam, to - owszem - Cinema City oznaczało ten seans jako od lat 10. A co do Twojego 8-latka, to jeśli go znasz i wiesz, czego po nim oczekiwać, co wytrzyma, a czego nie, to tylko pogratulować i super. Właśnie o to mi chodzi - o znajomość swojego dziecka i adekwatne reakcje.

      Jeśli 10-latek zachowuje się źle, to również obowiązkiem rodzica jest reagować i wyprowadzić go z sali, żeby nie przeszkadzał tym, którzy film oglądają.

      • Dzisiaj były seanse Fernanda ;) Bo dziś byliśmy. I nie, Cinema nie oznacza ich jako "od 10 lat", a "bez ograniczeń".

        A wpis skierowałaś nie do rodziców dzieci, które zachowują się w kinie nieodpowiednio, a konkretnie do rodziców 4- i 5-latków, pisząc na dodatek "5-latek raczej nie wytrzyma w fotelu kinowym 1h 45 min?". I to jest bzdura, bo są 5-latki, które wytrzymają i są 10-latki, które nie dają rady. Co do "natomiast" to nie im dziecko młodsze, tylko im bardziej rozwydrzone.

        • Nie twierdzę, że dziś nie było seansów Fernanda, tylko że TERAZ ich nie ma, więc nie mam jak sprawdzić, a przysięgłabym, że CC oznaczało je jako od lat 10. Ale nic, w przyszłym tygodniu znów będą, więc nic straconego.

          Oczywiście, że wpis skierowałam do rodziców dzieci kilkulatków, bo - i to podtrzymuję - im dziecko młodsze, tym krócej wytrzyma bez ruchu. Są wyjątki. Ale od tego jest rodzic, żeby znał swoje dziecko i reagował.

          Owszem, 90% kilkulatków nie wytrzyma bez biegania i kręcenia się przez prawie 2 godziny i - powiedzmy - 80% 10-latków i starszych raczej wytrzyma. Piszę o regule, a nie o wyjątkach.

          • Sprawdza się to banalnie, nawet 5-latek by sobie poradził (w każdym razie mój) - na stronie Cinema wpisujesz w okienko wyszukiwania tytuł filmu i wszystko masz na ekranie.

            Co do reszty - nadal się nie zgadzam.

            • Znaczy uważasz, że nie ma różnicy między dziećmi kilkuletnimi a kilkunastoletnimi? Że przeciętny kilkulatek wytrzyma dokładnie tyle samo bez ruchu, co przeciętny kilkunastolatek? Cóż, kilkudziesięcioletni dorobek psychologii rozwojowej trochę się kłóci z Twoim poglądem, ale ok. :)

              Nie sprawdzałam w sposób, o jakim piszesz, tylko na stronie dostępnych w danym momencie filmów, gdzie przy tytule w kółeczku widniało 10. Jeśli CC nie jest spójne w swoich rekomendacjach, to już inna sprawa.

              • Jest spójne, bo film ma kółeczko z buźką z uśmieszkiem, a to oznacza właśnie bez ograniczeń.

                I tak, akurat pod tym względem - możliwości "usiedzenia" nie ma różnicy między kilkulatkiem, a kilkunastolatkiem. Różnica jest tylko w tym czego się nauczy dziecko.

                • Wiesz, nie przepadam za pouczaniem ludzi, by czytali ze zrozumieniem, ale jednak... proszę o czytanie ze zrozumieniem. Pisałam, że film miał kółeczko z 10 w środku, przecież sobie tego nie wymyśliłam. Jeśli teraz to zmienili, to nie mam Ci jak udowodnić, że było inaczej. Ale nie mam też jakoś szczególnie ciśnienia na to, żeby kopię kruszyć o taką bzdurę.

                  Poza tym clou mojego wpisu była reakcja rodzica na nieodpowiednia zachowanie i ewidentne znudzenia się dziecka, a Ty z uporem maniaka czepiasz się od kilku wpisów tych 5-latków i 10-latków. A niech sobie to nawet będzie 17-latek! Z tym że jak taki 17-latek będzie przeszkadzał innym, to poproszę obsługę o interwencję. :D

                • Czytanie ze zrozumieniem to pikuś, gorzej jak autor nie wie co pisze ;)
                  Czepiam się tego, że zamiast skierować wpis do rodziców dzieci, które nie umieją się zachować w kinie, czepiasz się konkretnie maluchów, na dodatek na filmie, którego kategorię wiekową kino określa jako bez ograniczeń.
                  Bo i owszem, co do meritum się zgodzę - rodzice i 5-latków i 10-latków i 15-latków powinni nauczyć dzieci jak się zachowuje w kinie (i w operze, i na koncercie, i na meczu, i w restauracji) i pomyśleć również, czy dziecko na filmie wytrzyma, czy będzie on dla niego ciekawy i czy się dla tego konkretnego dziecka w ogóle nadaje. Co nadal nie zmienia faktu, że wiek dziecka nie ma tu znaczenia.

                • Owszem, wiek ma znaczenie. Jako pewna reguła. Co nie zmienia faktu, że istnieją różnice indywidualne (jak przy każdej cesze), ale generalne czas skupienia i koncentracji uwagi wydłuża się z wiekiem, co jest związane z rozwojem dziecka, za czym z kolei stoi rozwój układu nerwowego. Proszę bardzo:
                  http://dziecisawazne.pl/dlaczego-dziecko-potrafi-sie-skupic/

                  To nie jest "rocket science". Raczej powszechna wiedza nt. rozwoju dziecka.

                  A co do kategorii wiekowej, już wyjaśniałam. Pomijasz moje wyjaśnienia z premedytacją?

                • Nie odpowiadam za to co ci się uwidziało.

                • Ani też żaden rodzic 4- czy 5-latka.

                • Jasne, przecież lepiej uznać, że się komuś coś przywidziało albo że skłamał, niż wziąć czyjeś słowa za dobrą monetę.

                  A jak skomentujesz link, który Ci podesłałam? Jak fakty przeczą Twojej teorii, to tym gorzej dla faktów? :)

            • Poza tym - szczerze - nie kumam, w czym problem. Od początku pisałam, że nie mam żalu do dzieci, tylko do rodziców niereagujących na nieadekwatne zachowania. Jeśli znasz swoje dziecko i reagujesz, to chwała Ci za to i nie wiem, o czym tu jeszcze dyskutować.

              No i piszesz, że Twoje dziecko ma 8 lat, więc rozwojowo znacznie bliżej mu do 10-latka niż 5-latka, a jeśli w dodatku wyjątkowo dobrze znosi prawie dwugodzinny seans filmowy, to w ogóle nie ma o czym mówić.

              • Moje dziecko chodzi do kina od 3 roku życia. Co miesiąc, albo kilka razy w miesiącu. I jako 3-latek też spokojnie było w stanie wytrzymać 1,5h.

                • No świetnie. Masz wyjątkowe pod tym względem dziecko, gratulacje.

                • Tu chyba nie chodziło o licytacje i przekrzykiwanie :) Niezależnie od tego, jak wspaniale wychowane macie dzieci, chodzi przecież o to samo - by każdy człowiek, niezależnie od wieku, umiał się odpowiednio w kinie zachować (a jeśli jest człowiekiem zbyt małym, by to rozumieć, aby był obok ktoś, kto da mu dobry wzór). Nie mam jeszcze dzieci, a bardzo lubię oglądać filmy animowane, również w kinie. I osobiście również irytują mnie sytuacje, w których dzieci - czy to same, czy będące w towarzystwie dorosłych, nie umieją się zachować, a rodzice nie potrafią odpowiednio zareagować. Ale jest to problem o wiele bardziej złożony i tak naprawdę podstawą rzeczą, jaką można zrobić, to uczyć dzieci nie powielania złych wzorców, ale i odpowiedniego reagowania w określonych sytuacjach - takie jest moje zdanie :) A czasem i dorosłych ludzi wychowywać trzeba np. w sytuacji, której byłam świadkiem, gdy mężczyzna w rzędzie za mną odebrał w czasie seansu telefon i odparł "Słucham? Nie no, jestem w kinie, mogę rozmawiać..." - poczekałam kilka sekund, ale że rozgadał się na dobre, to zwróciłam mu uwagę. Miałam 14 lat - on ok 40. Myślę, że podwójnie głupio mogło mu się zrobić, że smarkula uczy go dobrych manier ;) Gdy drugi raz zadzwonił telefon, jego znajomi sami go już uciszyli. I to jest najlepsza droga do uzyskania kultury w kinie. Czasem, jak ktoś jej nie ogarnia, to trzeba po prostu samemu po nią sięgnąć i kulturalnie zwrócić uwagę, zamiast potem burzyć się w sobie i żałować, że nie zareagowało się wcześniej. Tym bardziej, że Panie macie doświadczenie w tym, że dzieci da się tak wychować, by były w kinie grzeczne. Pozdrawiam :))

  • Moja młodsza chodzi od 3 roku życia i wysiedziała. Teraz ma 5 lat i nie ma problemu.

  • Masz absolutną racje. Małe dzieci nie powinny chodzić do kina, mam bratanka 3 lata i w życiu by nie wysiedzial. Mój syn miał 6 lat i z biedą wysiedzial w kinie. A wszystkie mamusie, które twierdza inaczej po prostu chcą Ci dopiec. Ja bym zwróciła uwagę rodzicom....

    • Ja nie twierdzę, że nie powinny. Natomiast po pierwsze bajka powinna być jednak dobrana do wieku dziecka (co innego będzie interesowało 4- , a co innego 12-latka), po drugie rodzic powinien znać swoje dziecko i wiedzieć, co go interesuje, ile jest w stanie wytrzymać itd., no a po trzecie, jak zaczyna się gonitwa po schodach zamiast oglądania filmu, to znak, że należy jednak salę opuścić i nie przeszkadzać tej reszcie, która ogląda.

  • Mój syn ma 3 latka i do kina chodzi bardzo chetnie. Podobnie jak większość jego kolegow i koleżanek. Jeśli bajeczka ma akcje i fajny przekaz dzieciaczki chetnie oglądają. Proponuje nie wypowiadać sie jeśli nie ma Pani pojęcia o maluszkach

  • chodzę często do kina z moją teraz prawie 6-cio letnią córką. na kilkunastu seansach na jakich byliśmy prawie zawsze oglądała wszystko z zapartym tchem ( z wyjątkiem Minionki rozrabiają gdzie po 40 minutach stwierdziła, że jej się nie podoba bajka i wyszliśmy z sali oraz na innej raz zasnęła). Są dzieci na każdym seansie, które biegaj, głośno rozmawiają itp.,itd. i moja córka często pyta mnie dlaczego oni nie oglądają i przeszkadzają innym...zazwyczaj odpowiadam, że są źle wychowane i rodzice im na to pozwalają...zresztą sam dwa razy zwracałem uwagę takim rodzicom...raz poskutkowało a drugim razem mamuśka ze szponami jak orzeł przedni jeszcze naskoczyła na mnie...

  • Diano,
    rozumiem, że chodzenie dzieci po sali w czasie seansu jest przyczyną irytacji albo zdenerwowania. I tu rzeczywiście rodzice powinni zareagować.
    Ale dlaczego imputujesz nam, innym rodzicom, że młodsze dzieci nie będą miały przyjemności z oglądania, a optymalny wiek to od lat 10-ciu? Wczoraj mój prawie 4-latek i moja 6,5-latka obejrzeli cały film z wielką ciekawością i wrócili zadowoleni z seansu. Oczywiście, że dzieci młodsze części fabuły nie zrozumieją. Ale powiedz mi co z tego, skoro dzieci wychodzą z kina zadowolone? Np. wielką zaletą FERNANDO jest całkowity brak przemocy (nawet przepychanki byków zostały przedstawione przystępnie), do tego przedstawia wątki przyjaźni, współpracy przyjaciół, bezinteresowną pomoc drugiemu, składa hołd dla wolności i życiu zgodnie z naturą, a protagonista brzydzi się przemocą. To naprawdę, w kategoriach dziecięcych, pouczający film, budujący prawidłowe wzorce kulturowe i życiowe. Nawet jeśli dziecko zrozumie jeden z tych przekazów to już będzie sukces. A teraz przypomnij sobie Minionki (którekolwiek) i porównaj do Fernando w kontekście takich wzorców.

    • Zgadzam się z wypowiedzią "Kazikowy", dzisiaj byłam na Fernando z moją 6-letnią córką wysiedziała bez problemu, w smutniejszych momentach ją przytulałam i po zapewnieniu, że będzie dobrze z uśmiechem oglądała dalej. Po wyjściu z seansu stwierdziła, że chce jeszcze raz i kocha Fernando. W kinie było około 10-cioro dzieci z rodzicem w różnym wieku i nikt nie biegał. Pierwszy raz poszłam z małą na seans jak miała 5 lat na fabularną "Piękną i bestię", niestety trafiliśmy na seans gdzie byłyśmy my i 3 klasy dzieciaków na oko 12-to, 13-to letnich. W kinie zrobili Sajgon, rozsypany popcorn, krzyki, telefony, bieganie, nauczycielki były zajęte sobą i nie reagowały. Kiedy obsługa kina zwróciła uwagę paniom aby zapanowały na dzieciakami to zrobiły awanturę, że to kino nie teatr. Ten seans to był koszmar. Nam zaproponowano darmowe bilety na inny seans, poszłyśmy, było kilka dzieci z rodzicami w wieku mojej córki i był spokój. Mała była zachwycona, do dnia dzisiejszego to jej ulubiona bajka. Przypuszczam, że Diana niefortunnie swoją wypowiedzią generalizowała przedział wiekowy, ale jeśli ktoś zna swoje dziecko i uczy je poprawnego zachowania to nie wiek jest problemem, ale właśnie brak umiejętności zachowania się w kinie i reagowania na złe zachowanie bez względu na wiek. Pozdrawiam

  • Nie wiem skąd te wymysły z tym ograniczeniem wiekowym. Bajka typowa dla kilkulatka, od początku było wiadomo, że film uderza do najmłodszego widza, kolorowe, barwne plakaty, przyjazne trailer, wiadomo było, że to film bez ograniczeń wiekowych, albo przynajmniej od tego 3 roku życia. A propo dziecki, wszystko zależy indywidualnie od dzieciaka. Jeżeli rodzic wie, że dziecko nie potrafi się zachować to po prostu lepiej zostać w domu i puścić mu blu-ray i oszczędzić sobie problemu jak i innym. Nie potrafiące zachować się dzieci powinny mieć nauczkę w postaci braku wychodzenia do kina i będzie wtedy spokój. Chodzę na animacje, szczególne te bardziej wartościowe, jak np. filmy Pixara i spotykam się z obecnością dzieci w kinach. Moge poświadczyć, że w wiekszości przypadków, to właśnie tym starszym dzieciom brakuje hamulców, rozmawiaja (i to nawet nie szeptem), głosno jedzą, wywalają nogi na fotel z przodu (nie ważne czy ktoś tam siedzi czy nie), a co najgorsze, bawią się na telefonach czy tabletach. Ostatnią z sytuacji którą byłem bardzo poirytowany był seans Aut 3, gdzie dwoje dzieciaków, w wieku mniej więcej ostatnich klas podstawówki (4-6 klasa) w połowie seansu wyciągnęło tablety i podnosząc je do góry z maksymalną jasnością i włączonym dźwiękiem komentowała co właśnie wyprawiają na swoich zabawkach... Nawet uwagi nie pomagały. To jest dopiero dramat. Przypomina mi się jeszcze jedna sytuacja z przed roku kiedy mama zabrała na film bez ograniczeń swoje małe dziecko, problem w tym, że film był z napisami i przez cały seans musiała mu je czytać. Było to trochę irytujące, ale na szczęście można było przesiąść się do tyłu i problem znikł. Ale całej sytuacji nie rozumiem, skoro dziecko nie potrafi czytać lub sobie nie radzi, to czemu rodzic zabiera dziecko na taki film?

  • Nie rozumiem. Dziś byłam z 6 latka w kinie.. Chodzę z nią do kina odkąd skończyła 4 lata i zawsze siedzi spokojnie, sporadycznie nie spodobał się jej film to wychodzilysmy w trakcie seansu.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • Specjalnie założyłam konto żeby odpowiedzieć na to pytanie. Hm kto zabiera kilkunastoletnie dzieci na film o byczku Fernando? Haha sorry ale dzisiaj na seansie byłam z dzieckiem które ma 3,5 roku wysiedzialo grzecznie cala bajke owszem byly starsze dzieci które biegaly i rozmawialy ale to tylko DZIECI bajka mogla im sie znudzic. Nastolatka z rodzicami byla zdenerwowana na dzieci ktore się kręciły a sama co chwile rozmawiala.. takze przyganial kocioł. .

    • No to ja Ci odpowiem, ze ja zabralam kilkunastoletniego syna i 7-letnia corke na ta bajke i wiem, ze kazde z nich wynioslo z niej cos adekwatnego do ich wieku...tak, jak i ja z przyjemnoscia zweryfikowalam a moze potwierdzilam niektore swoje poglady. Ale jesli Ty sprowadzasz "bajeczke" tylko do kreskowki dla 3-latkow...to juz Twoj problem...i swiatopoglad.
      P.S.Nam wszystkim bajka bardzo sie podobala i dlugo rozmawialismy o przeslaniu (jesli wiessz, co to jest).

  • Byłam dzisiaj z 5,5 latkiem, na sali dzieci w wieku od 5 lat i w górę, wszyscy zachowywali się cicho :) więc nie wiem skąd ten mit.

  • Byliśmy na seansie z dwoma 4-ro latkami, 9-cio latkiem i 2 latką, i... nic - cisza spokój, mój 4 latek oglądał cały film bez ruchu, no poza tym, że musiałem go oprzeć o oparcie tak był wpatrzony, że aż wychylał się do przodu. Jedynie 2 latka pod koniec filmu 2 razy zmieniła osobę u której siedzi na kolanach. To wszystko jednak obyło się bez hałasu i przeszkadzania innym oglądającym. Możliwe jednak, że obaj czterolatkowie, z którymi byłem na seansie mieszczą się w tych wyjątkowych 10% którzy usiedzą spokojnie cały seans.

  • Niestety dzisiaj to normalka, że dzieciaki biegają samopas. Ehh

  • My dzisiaj trafiliśmy na mamuśkę z może dwulatką.Koszmar.
    Mała po pół godzinie zaczęła marudzić,że chce do domku.Nie winie jej absolutnie.
    Matka tylko do niej"cicho,cicho bądź.Niby człowiek chce być wyrozumiały,ale tak po 10 razie masz dość.Nie możesz skupić się na seansie.Czy taki rodzic nie może wyjść choć na chwilę z dzieckiem by je uspokoić?Takie pitolenie cicho,cicho przeszkadza wszystkim dookoła na równi z marudzeniem dziecka.Pewnie powinnam być wyrozumiała,bo to w końcu bajka skierowana do dzieci,ale niestety moje 10 letniej córce,która siedziała grzecznie to również przeszkadzało a za bilet wszyscy płacimy równo a kulturę,albo się ma albo niestety nie.

  • A sześciolatek, siedmiolatek czy ośmiolatek kręcący się, bo akurat film go nudzi, czy też dwulatek, trzylatek, to Ci już nie przeszkadza? :D

  • Bylam w kinie dzisiaj z moją 6letnią córką, były tez młodsze dzieci i starsze i nikt w seansie nikomu nie przeszkadzał :)

  • Jakie oburzenie ;) Zapewne większości rodziców, gdzie to o ich dzieciakach jest ten temat - nie, nie wiekowo, a zachowaniem.

    Też mnie irytują takie zachowania i zupełny brak reakcji rodziców. To drugie nawet bardziej, niż marudzący bachor, bo to w końcu dziecko. I to dotyczy nie tylko kin, ale i innych miejsc publicznych, gdzie rodzinka zapomina, że nie jest u siebie w domu. No ale jak to? Zapłacili 20 zł za bilet, to trzeba wysiedzieć do końca. Co z tego, że dzieciak się nudzi, wrzeszczy i zakłóca tym samym seans połowie sali.

  • Co za bzdura!
    To czy dziecko "wysiedzi" na seansie czy nie, raczej wynika z tego, czy bajka go zainteresuje. Byłam dwa tygodnie temu na Coco z dwiema córkami i nawet moja 2,5 latka przesiedziała przez całą bajkę z otwartą buzią, przy czym akurat ta produkcja trwa więcej niż standardowe 1,5h.
    Poza tym rodzic ma prawo przyjść nawet z niemowlęciem do kina i nic z tym nie zrobicie.
    Zgodzę się z tym, że większość dzieci jest hodowana a nie wychowywana i z tego też powodu można spotkać się z "dziczą". Ale! Nie przesadzajmy. Idąc w każde miejsce ogólnodostępne, zwłaszcza na BAJKĘ DLA DZIECI, musicie liczyć się z tym, że nie będzie to zwykły seans kinowy dla dorosłych bez jakichkolwiek zakłóceń, choć i tu wyjątki też się zdarzają ;)

  • Dlatego nie chodzę do kina na bajki, mimo, że lubię a dzieciństwo mam już dawno za sobą. xD

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: