Scott Roper jest negocjatorem w pertraktacjach z porywaczami. Gdy jego partner zostaje zabity przez groźnego złodzieja biżuterii, postanawia zrobić wszystko, aby złapać mordercę i postawić go przed sądem. Podczas tego zajęcia otrzymuje jeszcze jedno zadanie. Musi wyszkolić w swoim fachu pewnego żółtodzioba.
Film jest bardzo dobry, ale teraz kwestia, która mnie męczy - czemu do cholery wszyscy maja ten film za komedię? Na Filmweb, czy wszystkich innych stronach tego typu i w programach telewizyjnych podawane jest, że to komedia. Niby co ma wspólnego z komedią ten film? Bo nie rozumiem. Jeśli to jest komedia to "Szklana...
więceji nieskomplikowane kino akcji, ale ogląda się całkiem przyjemnie, Eddie Murphy jeszcze potrafił zagrać w filmie naładowanym akcją, teraz kręci tylko komedie, które średnio mu wychodzą, ale zawsze można wrócić do jego starszych dokonań filmowych ( trylogia "Gliniarz z Beverly Hills" czy dwie części "48 godzin" )
Patrząc na poczynania Eddie'ego Murphy'ego i to jak z roku na
rok jego kariera pomału osiada na mieliźnie, człowiek sobie
zadaje pytanie, dlaczego tak się dzieje? co może być tego
przyczyną? Przecież nikt mi nie wciśnie, że ten jeden z
lepszych czarnoskórych komików lat 80 i 90 tych, nagle
zapomniał jak się...