Ogólnie każda część jest na swój sposób wspaniała i naprawdę ciężko jednoznacznie stwierdzić że jedna część jest lepsza od drugiej ale gdybym po prostu musiał uszeregować je od tej najlepszej po tą przy której najmniej sie bawiłem wyglądało by to następująco:
od najlepszej części
1. III - Zemsta Sithów
2. VI - Powrót Jedi
3. VIII - Ostatni Jedi
4. V - Imperium Kontrakatuje
5. II - Atak Klonów
6. VII - Przebudzenie Mocy
6,5 Rogue One
7. I - Mroczne Widmo
9. IV Nowa Nadzieja ( przy zachowaniu pełnego szacunku i świadomości że gdyby nie ten film nie powstały by żadne inne )
Które momenty konkretnie są źle zmontowane? Williams zilustrował scenę pojedynku dwoma utworami: "Anakin vs. Obi-Wan" - arena, na której ścierają się temat przewodni ROTS z motywami Mocy i Dartha Vadera i "Battle of the Heroes" - tym razem jest to czysta suita przewodnia następująca po kolażu przeplatających się walk w senacie i na Mustafar - wieńcząca konfrontacja ucznia z mistrzem. Duel of the Fates w żaden sposób nie koliduje ze sobą obydwu pojedynków, Dżoneł wyjątkowo skrócił przydługi smyczkowy wstęp kiedy Kenobi dostaje kopniaka w twarz i tuż po tym mamy kadr na Yodę i przejście do głównej sekcji chóralnej - pełne skupienie na starciu z Imperatorem.
Uściślijmy - nie chodzi mi o samą jakość muzyki, tylko o jej montaż. Gdy przeskakujemy na sceny walki Yody z Palpim to moim zdaniem muzyka bardzo ładnie uzupełnia obraz, zaś na Mustafar czasem się rozjeżdża: jest spokojniejsza w momencie, gdy więcej się dzieje, a podniosła, gdy mniej. "Duel of the Fates" natomiast - idealnie dopasowane.
Tak, ma najlepszy soundtrack, a "Battle of the Heroes" to najlepszy soundtrack z całych Gwiezdnych wojen. Po prostu nie tak kultowy.
Jest BARDZO dobry, ale nie jest najlepszy. Ten z OT jest kultowy nie bez powodu. Tymczasem "Battle of the Heroes" raczej się kultowym nie stanie.
Znów mogę tak samo odbić piłeczkę jak wyżej przed chwilą: wywyższasz PT nad poniżanym ST, bo jest starsze :D
Kolejne pytanie w stylu "To do mnie czy koło mnie?"
ST - masz na myśli Sequele? Serio? Ja nie wywyższam PT, że są starsze... Tylko dlatego, że mimo wad mają genialną historię. ;)
Twój argument jest inwalidą o tyle, że połowa przez wydanych od Disneya filmów mi się podoba (R1, Han Solo), a druga połowa zasysa (TFA, TLJ). Nie oceniam filmu po tym, kiedy miał datę wejścia do kina, tylko po tym jak się prezentuje dla uniwersum SW. R1 cenię aż na trzecim miejscu w swoim osobistym rankingu, zaraz po TESB i ROTS - czyli wyprzedza zarówno epizody PT takie jak I i II, jak i epizody OT takie jak IV i VI.
No, ale twoja obrona marnego pojedynku z AHN to wcale nie jest patrzenie z łaskawością nostalgii, wcale i w ogóle. ;) Jak pojedynek jest marny wg mnie, to każdy u mnie oberwie - nieważne z jakiego filmu pochodzi. Nie lubię pojedynku Windu vs Palpatine z ROTS - jest okropny i sztuczny, nie lubię pojedynku Kenobi vs Vader z AHN - jest słaby i nie lubię pojedynku Rey vs Kylo z TFA - nie muszę już chyba wyjaśniać jak na to coś źle się patrzy. Tylko, że OT i PT mają w zanadrzu jeszcze świetne pojedynki, a... ST już nic.
No ja też nie wywyższam OT, bo jest starsze, tylko dlatego, że ze wszystkich filmów SW najwięcej rzeczy w niej "zagrało", bardzo wolno się starzeją oraz najbardziej działają na moją wyobraźnię.
To ciekawe więc, że ciągle utożsamiasz Disneya ze złem, a ludzi, którzy lubią też nowe filmy nazywasz ultrasami :P
Bo patrzysz na to jedynie pod względem choreografii, nie jako całość - dla mnie najsłabsze są pojedynki z Dooku w II (beznadziejne te zbliżenia z Anakinem oraz latający Yoda, który dużo lepiej wypadł walcząc w III, zresztą tak samo Tyranus, którego - chociaż krótka - walka ze Skywalkerem jest świetna). Rey/Finn vs. Kylo jest rewelacyjna wizualnie, kolorystyka jest przepiękna.
Jak cloe wyżej napisała ;) I miałem do tego na myśli te nutki z OT, które są we wszystkich częściach, czyli muzyka początkowa przy napisach i Force Theme. Odmiany Imperialnego Marszu też czasem się pojawiają. Te utwory wszyscy znają, rzeczywiście są świetne, ale najlepszy dla mnie jest właśnie soundtrack z Mustafaru. Sam pojedynek zresztą jest już kultowy :D
Ben vs Vader >>> Obi vs Ani i tak to widzę. Ale to pewnie dlatego, że nie jara mnie przesyt kretyńskich efektów specjalnych.
Ale Kenobiego to Ty szanuj :P całkiem inaczej oglądało się to jako pierwszy film i emocje nie skupiały się na choreografii.
To do mnie czy koło mnie? Kenobiego ja uwielbiam i to zarówno w OT jak i PT.
Ale pojedynek w AHN jest marny. Jeśli już w TESB pojedynki wyglądają świetnie, to znaczy, że można było zrobić jednak lepszy. Kenobi vs Vader ogląda się marnie i słabo. ;)
Emocje... No wiesz - w szale emocji i hype'u napełnionego reklamami też nie sądziłam przy pierwszym oglądaniu, że TFA jest marnym filmem. Dopiero po tym na hype zagasł to to zauważyłam. ;)
Słaby pod względem choreografii - to fakt, ale poza tym jest jeszcze cała otoczka.
A na mnie hype nie robi żadnego wrażenia i nie pamiętam, by tak drastycznie zmieniła mi się ocena jakiegoś filmu ;)
Lepsze pełne emocji starcie 2-óch starych szachistów od plastikowego chłamu na green screenie dla małolatów.
Odezwał się pan "moja racja jest racja najmojsza"... Szkoda, że sam nie zachowujesz się dojrzale na forum, a zarzucasz małolatom bycie głupimi. Pewnie niejeden dzieciak potrafiłby zachować się na forum kulturalnie, bez egoizmu i poczucia wyższości jaki ty pokazujesz. ;)
Bez odbioru.
Ja przynajmniej w przeciwieństwie do ciebie potrafię sam argumentować swoje zdanie, podczas gdy ty jedynie co robisz to wysyłasz jakiś spam - typowe dziecinne podejście.
"Bez odbioru." - oh, dziecko się obraziło. :)))
Argumentować ja potrafię na taką długość jaka by ciebie chamie zatkała... Już kiedyś pisałam elaboraty na tym forum, teraz mi się po prostu nie chce. Zwłaszcza dla takiego chama jak ty, który i tak uważa swoje zdanie za święte, a każde inne jest dla niego głupie. Twoja wymiana zdań z @Andrzejcoolziomek pokazała jak bardzo nie potrafisz dyskutować z ludźmi.
@mordarg ciebie świetnie podsumował. Nie warto z tobą rozmawiać i tracić na ciebie nerwów, dlatego wysyłałam co najwyżej linki.
Żegnam. ;)
Też cię pamiętam - jesteś kolejnym bezguściem wielbiącym bezmyślnie kretyńskie Prequele. Zresztą twoja profilówka wszystko mówi.
A kto ci nakazuje elaboraty pisać?! Wystarczyłoby w podpunktach napisać co i jak, ale lepiej wysyłać tony bezsensownego spamu - typowe dla fan(ów/boyów) prequelowego gówna Lego Lucasa. :)))
Wiele motywów z III jest wariacją tych z OT, które dostarczyło kilka nieśmiertelnych utworów, do dzisiaj używanych na różne okazje (Marsz to wiadomo, nawet Imperium w Solo in-universe używa go w reklamie wojska - padłem wtedy XD; czy motyw z sali tronowej używany przy dekoracji np. mistrzów świata w różnych dyscyplinach; ten z Mustafar jest fajny, ale "jednorazowy").
Przecież mówiłem, że utwory z Zemsty nie będą aż tak kultowe, ale "Battle of the Heroes" to dla mnie najlepszy soundtrack, podobnie jak i sama ta część ma najlepszy soundtrack ze wszystkich. Muzyka na Mustafarze idealnie oddaje stawkę i dramaturgię pojedynku, a zresztą "Zemsta" to i tak najbardziej emocjonalna część, bo tu mogli zrobić "Infinity War".
Jak dla mnie:
1) Imperium Kontratakuje
2) Zemsta Sithów
3) Ostatni Jedi
4) Rogue 1
5) Powrót Jedi
6) Nowa Nadzieja
7) Han Solo
8) Przebudzenie Mocy
9) Atak Klonów
10) Mroczne Widmo
"A New Hope", "The Empire Strikes Back", "Return Of The Jedi" & "The Force Unleashed".
Cała reszta to ŚCIEK DLA IDIOTÓW (!). Krótko w temacie.
Kanon to dla mnie Klasyczna Trylogia wraz z 1-szym "The Force Unleashed" i mam gdzieś, co mówi Disney wraz z opinią publiczną! Swoją drogą "The Force Unleashed" jest tak genialny, że nie sposób ująć to w słowa - takiej POTĘGI MOCY (do naszego użytku i zobaczenia) nie było nigdzie indziej!!! :O Kurde, trzeba będzie sobie odświeżyć w najbliższym czasie historię Starkillera - mojego Number 1 w świecie "Star Wars"! :)))
lol jak klon który utwkił w swojej rzeczywistości i odrzuca fakt istnienia tej nowej xD Powodzenia żołnierzu w przechodzeniu TFU po raz setny wiedz ze istnieje też coś takiego co się battlefront nazywa ale pewnie nie dopuszczasz faktu jego istnienia...!
Nie bawią mnie sieciówki, więc taki "Battlefront" jest dla mnie bezużyteczną kupą gówna w przeciwieństwie do takiego "The Phantom Menace" (genialny TPS) czy "Dark Forces II", w które to lubię sobie (z dużej dozy sentymentu) co jakiś czas porządnie ponapie*dalać. Gry video traktuję trochę inaczej niżeli filmy, ale jeśli chodzi o jako taki konkretny kanon to tak jak mówiłem wyżej: dla mnie Klasyczna Trylogia & "The Force Unleashed". Darth Vader, Luke Skywalker, Han Solo, Starkiller - to mój kanon.
1. Zemsta Sithów
2. Imperium kontratakuje
3. Atak klonów
4. Nowa nadzieja
5. Powrót Jedi
6. Mroczne widmo
7. Han Solo
8. Łotr 1
9. Przebudzenie mocy
10. Ostatni Jedi (jedyna część, która moim zdaniem nie jest dobra).
@Andrzejcoolziomek
dlatego że on ma siebie za alfę i omege i tak sądzi. Zaraz Ci tu felieton walnie jak w to w ataku klonów sa wszędzie miecze świetlne i cgi zero klimatu i takie pierdy a w nowa nadzieja to sakrum itd. Proponuje ignorować takich typów. Bo oni nie tyle przedstawiają swój punkt widzenia tylko przedstawiają swój punkt widzenia jako jedyną dopuszczalną prawdę i idoktrynują innych żeby też myśleli w ten sam sposób a jak nie to taki osobnik zaczyna cie mieszać z gnojem w rynsztoku. na filmach typu filmweb strasznie zaniżają oni poziom ogólnej debaty
ANDRZEJ:
Poziom "Nowej Nadziei" jest dla "Ataku Klonów" nieosiągalny, ponieważ ten 1-szy jest wiekopomną Przygodówką z doskonałym aktorstwem, gdzie ten 2-gi to mdłe i plastikowe jak cycki Pameli Anderson romansidło - Lucas dał dupy totalnie przy pisaniu Prequelowej Trylogii.
Wychowałem się na Klasyce ale to nie przeszkadzałoby mi tak bardzo w cieszeniu się Prequelami, gdyby nie fakt, jak bardzo je Lucas spie*dolił pod każdym kątem, przez co tym samym są one sprzeczne z kultową Trylogią. Co kto woli, ale ja nie kupuję tego plastikowego kału, którzy wyszedł po "Powrocie Jedi".
Jednak jest JEDNA ZALETA PREQUELI: dzięki im powstała wspaniała historia "The Force Unleashed" traktująca o Starkillerze, będącym tajnym uczniem Dartha Vadera. Po prostu mistrzostwo!
Pod jakim kątem Lucas niby zniszczył GW? Aktorstwo było dobre (czuć było emocje bohaterów), a fabuła ciekawa również była.
Cofnijmy się daleko w przeszłość do lat 70.:
Jakbyś trochę zgłębił temat i poszukał informacji to wiedziałbyś, że gdyby nie ekipa na planie filmowym "Nowej Nadziei" (która wtedy nosiła tytuł "Star Wars", bo "A New Hope" dopisano później) to byłaby to katastrofa, gdyż szkice koncepcyjne Lucasa i inne jego ówczesne genialne "pomysły" to była nadająca się jedynie do spłukania w sraczu kupa gnoju (jak chociażby Han Solo będący jakimś z*ebanym kosmitą z krzywym ryjem).
----------------------------------------
Teraz przenieśmy się trochę w przyszłość do lat 90:
Lego Lucas stał się panem i władcą marki "Star Wars", więc mógł sobie w tym momencie robić, co mu się żywnie podoba. No i też tak się stało: sklecił 3 bzdurne filmidła, które nie tylko są w ch*j sprzeczne z Klasyką, ale i są również efekciarską papką dla małolatów! O jakich sprzecznościach mowa??? Podam kilka przykładów (z wielu):
* w V części Yoda mówił m.in. o widzeniu przyszłości dzięki Mocy, podczas gdy w I części majaczył pod nosem, że "niemożliwym jest przyszłość ujrzeć"
* w V części Ben pod postacią ducha powiedział Luke'owi, że ma zaczerpnąć nauk u Yody, którego był uczniem dawno temu, podczas gdy w prequelach poznajemy jakiegoś z*eba o nazwisku Qui-Gon Jinn i który to był bezpośrednim nauczycielem Bena w czasach młodości
* w V części Yoda był ukazany jako wszechpotężny Mędrzec, któremu jakakolwiek broń nie jest potrzeba, ponieważ tak silny Mocą jest, a w II i III części Lucas z niego zrobił pie*doloną skaczącą małpę
* Jedi w Klasyce zostali w ogóle przedstawieni jako mądre i pełne wiedzy istoty, zaś w prequelach Lucas zrobił z nich najgłupszych sku*wieli świata, bo niby tacy obeznani w Mocy z Yodą na czele, a nie wyczuli zasranego Palpatine'a łażącego im przed oczami
* w VI części Leia mówiła Luke'owi, że pamięta matkę jako piękną ale smutną, podczas gdy Lucas wyskoczył w III ze śmiercią podczas porodu (a jak wiemy - ludzie nie pamiętają własnego porodu)
* w Klasyce nie było mowy o jakieś bzdurnej "przepowiedni o przywróceniu równowagi Mocy", a w prequelach nagle się pojawia na życzenie Lucasa
* w IV części Leia wymawia nazwę Dantooine, zaś w prequelach jawi się to jako Tatooine
* w IV części słyszymy nazwę Mos Eisley, a w prequelach Mos Espa
* planeta Coruscant - której nie było w Klasyce - pojawiła się w prequelach.
----------------------------------------
To tylko parę rzeczy, a jest tego znacznie więcej, tylko nie wszystko jestem w stanie spamiętać. Scenariusze i fabuła prequeli to jedna wielka nielogiczna bzdura, która całkowicie się mija z tym, co zostało powiedziane w Klasyce. Aktorstwo w prequelach to jawny żart z widza, bo zamiast tętniących z postaci emocji to widzi się chodzące dykty. Prequele Lego Lucasa to rzygające na widza efektami oczoje*ne świecidełka, które tymi właśnie efektami starają się zakryć nielogiczną i dziurawą jak sku*wysyn fabułę, a za przykład niech robi chociażby idiotyczne starcie Obi-Wana z Greavesem - nie dość, że patrzeć na to ku*estwo nie idzie to jeszcze sama postać Greavesa jest tak absurdalna, że aż brak słów.
No, ale Lego Lucas nie krył się z tym, że od zawsze chodziło mu wyłącznie o zielone, ponieważ przy "Powrocie Jedi" stwierdził Fordowi, iż nie zabije Hana w tym filmie bo to źle wpłynie na sprzedaż zabawek. Lucas to je*ana ku*wa, która własnoręcznie zniszczyła "Star Wars", ale jak się okazało - najgorsze dopiero miało nadejść pod postacią aktualnych filmopodobnych tworów i "anulowanego kanonu".
To, że filmy Lucasa >>> filmy Disneya to nie zmienia nadal faktu, że jak i Lucas tak i Disney - doszczętnie spie*dolili sprawę! "THE FORCE UNLEASHED" to jedyna sensowna rzecz, jaka wyszła dzięki prequelom. Jeszcze jakieś pytania???
1. Między epizodem I a V trochę czasu minęło.
2. Ale z tego co wiem to młodzi padawani odbywali najpierw lekcje u Yody (widać to właśnie w Ataku Klonów), a dopiero później przydzielano im jakiegoś konkretnego mistrza.
3. Był to upadek Republiki oraz koniec czasów potęgi Jedi. Musiał sięgać po broń. Poza tym jak już wspomniałem wcześniej: od tego momentu minęła kupa czasu.
4. To był ich koniec. Przecież gdyby byli idealni to by nie zostali zniszczeni i nie było by oryginalnej trylogii (którą tak mocno kochasz).
5. Leia umiała posługiwać się mocą.
6. Ja w niej nic takiego złego nie widzę. Dodali nowy wątek żeby było ciekawiej.
7. Dantooine i Tatooine to były dwie różne planety.
8. Może w tamtym czasach inaczej to wymawiano?
9. I to jest twoim zdaniem wada? No bez żartów, przecież trzeba było wymyślić parę nowych planet.
10. Postać Grievousa nie jest absurdalna.
4. Zacznijmy od tego człowieczku, że Klasyczna Trylogia powstała przed tymi bzdurnymi i ch*ja wartymi prequleami (które tak bardzo kochasz), więc to prequele powinny układać się pod Klasykę, a nie na odwrót! Vader wyczuł Bena na Gwieździe Śmierci nie wiedząc początkowo o jego zasranej obecności, a tępi Jedi w prequelach Lucasa nie wyczuli Palpatine'a chodzącego im przed twarzą - to skrajny debilizm!
1. A co ma piernik do wiatraka?! Moc jak i korzystanie z niej nie ulega zmianie z biegiem czasu, tak jak nie ulega zmianie prawo grawitacji!
2. To są bzdury wymyślone później przez Lucasa, a mnie interesuje wyłącznie to, co zostało powiedziane i ukazane w Klasycznej Trylogii. Wyraźnie zostało powiedziane z ust Bena w V, że to Yoda był jego Mistrzem, a nie jakiś z*eb. Tak więc kolejny raz Lucas pokazał swoją niekompetencję, bo zmienił ustalone wcześniej zasady.
3. Tu tak samo ilość minionego czasu nie ma absolutnie znaczenia, a ukazanie Yody jako "wielkiego wojownika" to kpina, gdyż jak sam on stwierdził do Luke'a: "Wojna nikogo wielkim nie czyni". Można było zupełnie inaczej i skromniej ukazać postać Yody za czasów Republiki, ale że prequele to pie*dolona papka dla gówniarzy to zrobiono jak to zrobiono.
5. Poprawka, synku: to Luke potrafił posługiwać się Mocą, bo był w końcu wyszkolonym Jedi, podczas gdy Leia miała tylko w sobie Moc, ale nie potrafiła jej używać. Cytat z VI się kłania: "Ty też masz tę siłę i nauczysz się nią posługiwać jak ja. Moc jest silna w mojej rodzinie: mój ojciec ją miał, ja ją mam. I ma ją także moja siostra. Tak, Leio...".
6. Skoro Lucas se wymyślił wrzucenie jakieś gównianej "przepowiedni" to wypadałoby widza zapoznać z jej treścią i historią, ale tego nie zrobił, co przyniosło kolejny zgrzyt na linii Klasyczna Trylogia vs Prequelowa Trylogia. To że ty nic nie widzisz złego w bzdurnej do granic galaktyki Prequelowej Trylogii Lucasa nie zmienia faktu, że jest ona absolutnie debilna i sprzeczna z powstałą o wiele wcześniej Klasyczną Trylogią.
7, 8. Mos Eisley znajduje się na Dantooine (co wiemy z Klasyki), podczas gdy Mos Espa na Tatooine (co wiemy z Prequeli), zaś Mos Eisley i Mos Espa to tak naprawdę ten sam port lotniczy, w którym żelazną ręką rządzi Jabba, co tym samym udowadnia iż Dantooine i Tatooine to ta sama planeta wbrew temu, co się nam wmawia! Kolejny raz Lucas namieszał "po swojemu", zamiast trzymać się twardo ustalonych wcześniej reguł i faktów.
9. Tak, to jest wada tak jak twój brak myślenia podczas oglądania. Coruscant nie powinno być w prequelach, skoro nie było jej w Klasyce, a jak mówiłem wyżej: Klasyka powstała przed Prequelami, więc to Prequele powinny się trzymać reguł narzuconych przez Klasykę, a nie na odwrót! Co się stało z Coruscant?! - tego już z filmów niestety nie wiadomo.
10. Klasyka oferuje wspaniałe postacie, które widz pokochał od 1-go wejrzenia: Luke'a Skywalkera, Hana Solo, Leię Organę,Dartha Vadera, Imperatora, Bena Kenobiego, C-3PO, R2D2. A co mamy w Prequelach (?): bezpłciowe dykty udające jakiegoś szmaciarza imieniem Mace Windu czy Qui-Gon Jinn, że nie wspomnę o całej plejadzie Jedi, których imienia i losy koło wała mi dyndają do spółki z irytującym Jar-Jarem i fruwającym spasionym Watto! Oh, prawie był zapomniał: Dooku to jedna z najgorszych postaci jakie kiedykolwiek widziałem do spółki z Greviousem, który to powstał tylko po to, by podbić sprzedaż zabawek.
11. Yoda żył 900 lat (co wiemy z VI) więc dłużej niż ktokolwiek inny, a tym samym (według logiki) był najpotężniejszą istotą, jaka kiedykolwiek posługiwała się Mocą. I co z tego wynika w Prequelach??? A no ku*wa nic, bo wg. Lucasa i jego urojeń to Yoda jak ostatni frajer dostał od Palpatine'a po ryju, co jest karygodne i niewybaczalne dla tej postaci! Oczywiście tobie to nie przeszkadza, bo przecież najważniejsza jest napie*dalanka, która w III nie ma końca.
12. Anakin w III został przedstawiony jako najgłupsza istota we wszechświecie, bo Palpatine bredzi mu coś do ucha o jego wyjątkowości, a tym samym rzuca jakimiś "legendami Sithów", a ta miernota nie klei w czym rzecz i zamiast go na miejscu zmasakrować, lub oddać przed Sąd czy cokolwiek innego to woli słuchać dalej jego ględzenia. Fu*k logic, fu*k Lucas! Oczywiście na starcie 3 Jedi vs Palpatine zrzucam zasłonę milczenia, bo jest to tak słabe i nielogiczne, że aż nie chce mi się tego szerzej komentować.
Twój ruch, tylko tym razem się bardziej postaraj.
Ten cały Mordarg miał co do ciebie rację, ale zmarnuję swój czas i ci odpowiem.
4. Palpatine był potężnym Sithem i to właśnie spryt był chyba jego największą bronią. Co do Vadera, to on również był potężny i mógł wyczuć Obi-Wana.
1. To, że spędził na wygnaniu wiele lat i mógł zgłębić tajniki. Gdyby był taki mądry to od razu swą inteligencją zabił by wszystkich swoich wrogów i by było bez starej trylogii.
2. A mnie nie interesują twoje pomysły na prequele, ale Lucasa, który jak widać chciał wprowadzić parę nowych wątków/postaci.
3. Podczas wydarzeń z prequeli mógł zrozumieć parę spraw i mówić z doświadczenia , że wojna nikogo nie czyni wielkim. Poza tym np. w Ataku klonów zamiast rzucić się w pogoń za hrabią Dooku wolał pomóc Anakinowi i Obi-Wanowi więc jak widać w fazie jakiejś na walki nie był.
5. W jej krwi płynęły midichloriany więc jakoś mogła sobie przypomnieć.
6. Z tego co pamiętam chodziło w niej o kimś kto przywróci równowagę mocy. Treść jakaś jak widać była.
7. Możesz wskazać mi mniej więcej w jakim momencie była o tym mowa?
9. Czyli ma być w prequalach tylko to co było w klasyce? W tym momencie powinienem skończyć z tobą dyskusję, ale pójdę dalej.
10. A ja jakoś polubiłem postacie dodane w prequelach. I nie uważam, że były bezpłciowe, a Jar Jar jakoś mnie nie irytował (w każdym bądź razie mnie od Ewoków).
11. Gdyby nie dostał po ryju to by dał Palpatine'owi i wtedy by nie było Imperium (a co za tym idzie starej trylogii).
12. Anakin szukał u niego pomocy dla Padme. Nie wiedział więc co zrobić. Jeśli chodzi o Sidiousa vs trzech rycerzy Jedi, to był on potężny. Poza tym z Fitso chwilę powalczył.
13. Podejrzewam, że zostały wprowadzone by dodać coś nowego (chociaż w sumie małe nawiązane są chyba już w starej trylogii tylko w nowszej zostały po imieniu nazwane).
PODSUMOWUJĄC: fani gównianych prequeli Lego Lucasa jak i papki Disneya to bezmózgie niewymagające ameby, które nie są w stanie w jakikolwiek sposób wybronić ubóstwianych przez siebie gniotów (!), czego ty jesteś n-tym na to dowodem.
Jakie czasy i jaka publika to takie "Star Wars" - proste.
Ja jestem tylko wdzięczny Prequelom za to, że dzięki nim stworzono opowieść "The Force Unleashed", która nie tylko nie robi z widza idioty, ale i wzbogaca kultową Klasyczną Trylogię.
Jakbyś nie wiedział stara trylogia ma również parę mało logicznych rzeczy, ale jak widać dla ciebie to prequele są gniotami. Szkoda, że nie potrafisz docenić tak pięknych filmów.
:D
"Mroczne Widmo" - co widzieliśmy.
Qui-Gon Jinn próbował zaczarować Watto, ale mu nie wyszło, przez co wszedł z nim w jakieś bzdurne układy i komedię, żeby film był dłuższy. Koniec końców zmarnował on w ch*j czasu na tym zadupiu i naraził życie w starciu z Maulem.
"Mroczne Widmo" - co powinno się wydarzyć.
Qui-Gon Jinn usiłuje zaczarować latającego spaślaka, a po nieudanej próbie idzie do któregokolwiek handlarza z konkurencji i po wyciągnięciu od niego kasy przy użyciu Mocy wraca do Watto, wsadza mu w ryj forsę i odlatuje w ch*j jeszcze tego samego dnia, tym samym oszczędzając niezbędny dla misji czas i nie narażając swojego życia. Zaś mały Ani zostaje na tym wypi*dowie i dalej za miskę ryżu zapie*dala w miejscowych wyścigach, będąc szmaciarzem na posyłki Watto.
Doprawdy piękne to filmy... I co masz do zarzucenia Klasycznej Trylogii???
Są to małe rzeczy/wpadki, ale skoro lubisz czepiać się małych bzdur w prequelach, to masz te ze starej trylogii.
1. Małe misie pokonują oddział szturmowców. Niewiele z nich poza tym ginie.
2. Skoro Yoda był tylko mędrcem (a przynajmniej według ciebie) to w takim razie dlaczego nazywano go wielkim wojownikiem? Powinni mówić na niego ,,wielki filozof Jedi", a nie wojownik.
3. II Gwiazda Śmierci to już był mały odgrzewany kotlet.
4. W sumie chwilami gdy oglądam Powrót Jedi to mam uczucie, że twórcy chcieli jak najszybciej zakończyć historię. Przykładem na to są sceny z Jabbą: wszystko trwa szybko nie możemy nawet chociaż trochę poznać np. Biba Fortuny.
5. Skoro pioruny imperatora były niby takie silne, to dlaczego Luke za chwilę czuł się zdrowy jak ryba?
6. Skoro Vader był taki potężny to dlaczego od razu nie wyczuł, że Luke i Leia to są jego dzieci?
7. Skoro Leia pocałowała Luke'a w Imperium kontratakuje, to dlaczego w następnej części musieli okazać się rodzeństwem?
8. Dlaczego Lando gdy dołączył do Rebelii to od razu tak wysoko awansował?
9. Gdzie w IV i V części podziała się Mon Mothma będąca przywódczynią Rebelii?
10. Skoro szturmowcy to byli żołnierze Imperium to dlaczego tak słabo strzelali i łatwo ginęli?
11. Dlaczego Luke w Mieście w Chumarach złapał się jakiejś anteny (czy co tam było)? Nawet jeśli by przeżył to i tak realnej by wyglądało gdyby był mocno wykończony i na dodatku z jakąś depresją, a zaraz dostaje robotyczną rękę i ma się dobrze.
12. Dlaczego Luke'owi tak gładko poszło zniszczenie GŚ?
13. Skąd Rebelia miała ten cały swój sprzęt? Skąd mieli pieniądze na to wszystko?
JA się czepiam "małych bzdur"?!?! Posrało cię i to na maksa - całkowita sprzeczność gównianych prequeli z Klasyką to nie jest ku*wa jakaś tam "mała bzdura", tylko totalna katastrofa (!!!), za to te twoje powyższe "przytyki" to są właśnie takie bzdurne chu*stewka, których się nawet komentować nie chce.
Powtórzę dla jasności: Prequele SĄ NIE TYLKO PLASTIKOWĄ TANDETĄ WALĄCĄ PO OCZACH ALE I SĄ ONE SPRZECZNE z Klasyką!!! Poza Darthem Maulem (który jest za*ebisty, ale dostał rolę w chu*owym filmie) nie było tam istoty, która przykułaby moją uwagę, a zrobienie z Yody skaczącej małpy i z Vadera największego idioty we wszechświecie bynajmniej tym prequelowym szmatławcom nie wyszło na dobre.
Jak widać to są twoje argumenty na obalenie tego, że w starej trylogii nie ma bzdur. W takim razie nie warto z tobą toczyć dyskusji.
1. Ale nie odpowiedziałeś mi jakim cudem pokonali żołnierzy Imperium.
2. Yoda może nie uważał siebie za wojownika, ale inni go już uważali.
3. Ale jednak II GŚ to nie jest nic nowego. Tylko większa i straszniejsza wersja poprzedniej.
4. Chodzi oto, że niektóre sceny toczą się za szybko.
5. Żart dobry, ale argument słaby.
6. A scenarzyści prequeli też chcieli zrobić po swojemu i co? Poza tym nadal nie wyjaśniałeś mi jakim cudem Vader sam tego wyczuł chociaż miał ich przed nosem.
7. Ja tam jednak czuję się nie swojo, kiedy się całują.
8 i 9. Brak sensownej odpowiedzi.
10. W takim razie dlaczego Palpatine nic z tym nie zrobił i doprowadzał tym samym do ośmieszania armii Imperium (i tym samym samego Imperium)?
11. No nieźle: usiadł sobie w szlafroczku na fotelu masującym, wypił sobie melisę z kosmicznymi grzybkami i czuł się lepiej. Taki był ma się rozumieć scenariusz?
12. Pomagali mu, ale dlaczego akurat udało mu się celne trafić? Albo chociaż dlaczego po tym strzale nikt go nie zastrzelił?
13. No właśnie mieli to bo mieli, ale skąd? Tego nie wiadomo.