Hobbit Pustkowie Smauga to absolutny fenomen, oryginalny i na najwyższym poziomie. Nie
będe się za dużo rozpisywał, bo to że film jest fenomenalny to oczywistość.
Gra aktorska na najwyższym poziomie: Freeman genialny jak w NP, McKellen i Armitage świetni,
Cumberbatch w roli Smauga gra równie mistrzowsko co Serkis Golluma, a do tego dochodza
jeszcze nowe postacie, bardzo doby legolas, Bard, Tauriel, która stała się moją ulubioną elfką
zaraz obok Galadrieli i rewelacyjny Lee Pace jako Thranduil :)
Fabuła i scenariusz naprawdę świetne: duzo się dzieje, jest ogrom akcji, pojedynków, szybkie,
dynamiczne tempo. To co jest w książce w zasadzie jest i w filmie (może poza drobnostkami).
Dodatki takie jak Dol Guldur, High Fells czy Bree jeszcze bardziej urozmaicają cały film i idealnie
wpasowują się w uniwersum Śródziemia
Kostiumy, scenografia, charakteryzacja, muzyka - wszystko na najwyższym poziomie.
MAJSTERSZTYK!
Efekty, strona techniczna i wizualna jednak miażdżą totalnie. Sceny akcji z elfami i orkami
(szczególnie akcja z beczkami) są świetne i nawet na moment nie można odwrócić od nich
wzroku. Tauriel i Legolas tworzą świetny duet. Fajnie, ze pokazano równiez przeminę Beorna z
niedźwiedzia w człowieka, dobrze tez, ze było sporo Bolga. Przy okazji bardzo porządne CGI.
Największe wrażenie robią jednak sceny w Dol Guldur, rumowiska Rhudauru i Erebor. Nie
spodziewałem się że High Fells na zewnątrz będzie tak monumentalne. Podobnie jak Dol
Guldur. Armie wychodzace z twierdzy sa epickie, ale jeszcze lepszy jest pojedynek Gandalf vs.
Nekromanta. Walkę z Balrogiem bije na głowę.
Od klimatycznego Bree przy którym poczułem się jak w domu aż pod Erebor wystawiłbym mocne
9. Brakowało mi troszkę więcej Mrocznej Puszczy (zaczarowany strumień, wiewiórki, jeleń). Ale
gdy obejrzałem ostatnie 40 minut w Górze totalnie mnie rozłożyło na łopatki. SMAUG TO
NAJLEPSZA BESTIA W HISTORII KINEMATOGRAFII. Jego wygląd, jego głos, jego charakter -
CUDO. Scena rozmowy z Bilbem to PERŁA podobnie jak zagadki z Gollumem w NP, może nawet
lepsze. Sceny walki ze Smaugiem to coś, czego jeszcze nigdy w filmie fantasy nie było. Przy tym
nawet Pellenor, czy Helomowy Jar wymiękają. Zobaczyć krasnoludzkie kuźnie, wagony do
kopalń, i te wszystkie sale to niesamowite doświadczenie. Trzeba jeszcze wspomnieć o
wzruszającej scenie gdy krasnoludy wchodza do Góry i Balin się wzrusza. PIĘKNE. Po prostu te
40 minut to ARCYDZIEŁO i nigdy czegoś takiego jeszcze nie widziałem.
Przy finale filmu serce waliło mi jak młotem, przy Tauriel i towarzyszacej jej epickiej elfickiej
muzyce miałem ciary, przy wejściu do Góry i słowach Thorina o spłonięciu razem nawet się
wzruszyłem.
Daję szczere i zasłużone 10/10 i serduszko :D Polecam napisy 3D.
nie mam innych kont w tej chwili
po prostu wiedziałem że łykniesz wszystko co Jackosn wymyśli żałosny fanboju . Ja dałem 7 jako że film leszy niż NP której dałem 5 . To 7 nie wiem czy trochę nie za dużo
oczywiście Samug wspaniały ale wolę bitwę na polach pelenoru i w jarze jak każdy kto ma mózg
który i tak ma więcej rozumu niż ty .
Jeśli chcesz wiedzieć to mam 24 lata i taka bajka jak hobbit może ruszałaby mnie bardziej 10 lat temu.
rok czekania, ale było warto filmy Petera Jacksona bardzo lubię zwłaszcza z tematyką Śródziemia
najnowsze jego dziecko a mianowicie Pustkowie Smauga nie rozczarowało mnie wręcz
przeciwnie bardzo miło się oglądało w kinie (byłem dwa razy).fakt było kilka minusów ale niema
filmów idealnych ( zresztą nic nie jest idealne), też chcę zwrócić uwagę osobom którzy wciąż
narzekają że jak można tworzyć 3 części filmu z cieniutkiej książki jak widać można, albo film
znacząco odbiega od książki, to że film jest na podstawie książki to reżyser nie ma prawa
zmieniać scenariusza naprawdę w to wierzycie? Ludzie mamy XX/ wiek jak dla mnie Peter mógł
uśmiercić smoka już w ereborze, bohaterowie mogą być jak Rambo zabijać nawet 50
przeciwników i nawet się niespocić skakać z rodem z matriksa itp. Grunt żeby było efektownie,
filmy traktuje jako czystą rozrywkę i nic więcej nie jak większość Polaków wiecznie narzekający że
nierealne za mało Beorna, za mało mrocznej puszczy, niepotrzebny wątek romantyczny wiecznie
doszukujący się jakiś wad nie podoba się to nie ide proste po co się zamartwiać. Jak już
pisałem filmy, gry komputerowe, książki to wszystko jest po to by uciec z naszego realnego
nudnego życia tyle w temacie. Teraz możecie po mnie jechać w dupie to mam
Bliżej arcydziełu (LOTR) była część pierwsza. Nie uważasz, że w Pustkowiu było za dużo akcji a za mało scen, przy których widz mógł odetchnąć? Na pewno nie były to sceny w domu Barda, bo całe Laketown mocno odbiegało od klimatu Śródziemia. Wszystko działo się za szybko, szczególnie w pierwszej połowie filmu. Nie zgodzę się też co do tego, że walka Gandalf vs Sauron była lepsza od walki z Balrogiem. Przy Balrogu były jakieś emocje, tutaj tylko niezłe efekty. Trochę przesadziłeś z tym, że "walka" (bo według mnie to był najbardziej przeciągający się moment filmu) ze Smaugiem była lepsza od Helmowego Jaru czy Pellenoru... A choć z CGI można zrobić wiele i jak to napisałeś, lepsze sekwencje akcji, to nic nie jest lepsze od naturalnej charakteryzacji :)
Ja tutaj się trochę zgodzę. Faktycznie mało było scen, jakichś takich wartościowych rozmów, czy klimatycznych ujęć, gdzie widz może popatrzeć na historię trochę z innej strony niż walka z orkami. W NP było tego dużo więcej, przede wszystkim rozmowy z Gandalfem w Bag End, sceny z Gollumem, rozmowa z Bofurem, rozmowy z Balinem. Tutaj było tego zdecydowanie za mało. Zastąpili to scenami, gdzie Gandalf walczył z mocami ciemności, a tej prawdziwej, filozoficznej i przyjacielskiej natury Gandalfa mi osobiście bardzo zabrakło. Na plus, że Thorin ewidentnie dostaje szaleju na punkcie władzy i bogactwa, które może odzyskać. To jednak nie wystarczyło. Właśnie tego klimatu mi zabrakło, tego spokoju, momentów, gdzie samo spojrzenie, czy gest mówią wszystko. Odniosłam wrażenie, że PJ chciał na chama zmienić atmosfere filmu i trochę go to zgubiło. Wcześniej ludzie jęczeli, że w jedynce za spokojnie, za kolorowo, za nudno to teraz on im pokaże i wepcha mnóstwo akcji, nawalanki i w tym natłoku trochę zapomniał o tym co ważne.
Zgadzam się. Akcja pędziła na zbity pysk tak bardzo, że mało było takich... bardziej refleksyjnych momentów, a nawet jak już się zdarzyły, to ciężko mi się było nimi cieszyć, bo wiedziałam, że za trzy sekundy zacznie się kolejna "epicka" naparzanka (choć je doceniałam).
O właśnie, właśnie. Jak już coś było, to zaraz się rozpłynęło. Trochę szkoda mi tego, za mało wyważenia, za duży przeskok między 1 a 2 częścią. W WP jak coś się działo to się czuło, że tak ma być,że to rozsądne, jak była akcja spowolniona to się smakowało,a tutaj to taka trochę gonitwa, żeby nie być w tyle za innymi hollywoodzkimi efekciarskimi "hitami".
Zgadzam się. Z takich scen to chyba tylko "Bilbo. Ma na imię Bilbo" no i o odwadze hobbitów...
cudne było, gdy Bilbo wyrwał się spod tego 'dywanu' i próbował zatrzymać Smauga przed wylotem nad Laketown.
Akurat Laketown było bardzo oryginalne i ciesze się, że zostało pokazane w taki a nie inny sposób. A reszta to moje zdanie i będe się go trzymać. Lepszy Smaug grany przez aktora niż armia orków w Jarze zrobiona kopiuj-wklej.
A ja tam powiem, że zgadzam się z użytkownikiem kamilxxx09. Nie chcę się w żaden sposób włączać do tej dyskusji i nikogo mieszać z błotem. To po prostu moja opinia o filmie. Możecie się ze mną zgadzać lub nie, ale proszę jednak o wyrozumiałość.
Hobbit: Pustkowie Smauga, tak jak i poprzednia część oraz cała trylogia Władcy Pierścieni, to bez wątpienia (jak na razie) moje ulubione filmy w historii kinematografii. Na trylogii władcy się wychowywałem (były to pierwsze filmy, które polubiłem tak bardzo, że mogłem je oglądać niemalże codziennie) i już od wielu lat czekałem również na ekranizację Hobbita.
Jestem boleśnie świadom tych wszystkich sprzeczności z książkami, jakie są dostrzegalne w każdym z tych filmów, jednak nauczyłem się na to patrzeć z tzw. ,,przymrużeniem oka".
Żeby się już tak nie rozpisywać, to powiem tylko, że wątki, które najbardziej mnie urzekły to pojawienie się Bolga (choć jego wygląd odbiega nieco od tego co zaprezentowano wcześniej- na zdjęciach, itp.), cała akcja w Dol Guldur (ogromny plus za Saurona i jego walkę z Gandalfem) oraz sam Smaug, który mimo swojej ,,wywernowatej" formy przerósł moje najśmielsze oczekiwania...
Ze zniecierpliwieniem czekam na ostatnią część trylogii i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Pozdrawiam.
Mam dokładnie tak samo jak Ty. Uwazam, że pomimo wielu potknieć i nieścisłości zarówno w LOTR, jak i w Hobbicie, filmy te biją na głowę wszystkie inne, które próbują tworzyć jakikolwiek świat fantasy. Zresztą cały Tolkienowski świat nie bez powodu jest uważany za matkę fantasy, więc przy udziale PJ-a tworzą nam się przełomowe dzieła filmowe, które zostaną zapamiętane i uznane za coś wyjątkowego w swoich gatunku. W każdym przypadku znajdą się oceny krytyczne, pomijając trolli, ale to normalne. Grunt to potrafić się tym cieszyć, co nam Jackson zaserwował :)
Dla ciebie każda opinie pozytywna jest godna uwagi a każda negatywna lub po prostu neutralną trzeba mieszać z błotem.
nareszcie ktoś kto zauważył, ze smok jest jakby trochę "wywernowaty". ja znawcą nie jestem, ale mój syn od razu zauważył. jednak można się nie czepiać, bo całość jest wspaniała. a ci co tak się przyczepiają do szczegółów, jakoś tego nie zauważyli i chwalą nad wyraz tego ... smoka. to znaczy, że z nie do końca tak wszystko wiedzą.
czekam na trzecią część. pzdr
Nie wiem czy ktoś zauważył ze na początku filmu jak wchodzimy do bree i do baru pod rozbrykanym kucykiem widziałem 2x Petera Jacksona (na początku przechodzi obok wejścia 2x w barze pije piwo)?
Poszedłem na 3d i na napisy , nie żałuje .