Troszkę jak bajka o kopciuszku...biedna sierotka dorasta i znajduje miłość swojego życia, nie czytałam książki ale po obejrzeniu tego filmu mam na to wielką ochotę
Szczerze mówiąc to jakoś specjalnie mnie ten film nie zachwycił.Pod pewnymi względami kojarzył mi się z "Fortepianem",ale ten drugi jest zdecydowanie lepszy.Cała ta historia jest trochę taka niemrawa i momentami strasznie się dłuży.Naprawdę mało co mi się podobało.Chyba powoli uodparniam się na takie mdłe miłosne...
Lubię filmy Zefirelliego. Ten też mi się nawet podobał,chociaż nie jest może szczególnie rewelacyjny. Ale oddaje klimat książki. Szczególnie dzieciństwo Jane zostało dobrze ujęte. Co do reszty,można było nakręcić inaczej,ale i tak nie jest najgorzej :p
Książka ciekawa była tylko pod względem zróżnicowania językowego, pani Bronte posiadała niezwykły dar opowiadania o rzeczach prozaicznych w nader interesujący sposób, trochę faktów zmieniono, trochę ujęto kilka też dodano; Film podporządkowano wymaganiom dzisiejszej publiki, spłycono i ujednolicono, film nie oddaje...
być może przeczytam jednak film nie zrobił na mnie niesamowitego wrażenia. owszem-może być, ale wcale nie czuję że "muszę to przeczytać", jak często czuję gdy obejżę ekranizację jakiejś świetnej książki. daje temu filmowi 6/10.
Jeśli ktoś z Was ma ten film ( obojętnie na jakim nośniku - VHS, DVD, CD-R; film może byc ściągnięty z Netu w formacie DivX ) i mógłby mi go przegrac, to byłabym ogromnie wdzięczna. Oczywiście pokryję wszelkie koszty. Mój adres: amiga3@o2.pl
Pozdrawiam :-)
Nie przypadła mi do gustu ta wersja losów Jane Eyre, bo jest bezbarwna i szczerze mówiąc nudnawa. Stanowczo wolę film z Joan Fontaine i Orsonem Wellesem. Cenię go za mroczną atmosferę, piękne zdjęcia oraz wyrazistą i niemal idealną interpretację roli Rochestera przez Wellesa.
Opowieść o Jane Eyre trafia do serc ludzi. Jest coś wzruszającego w tej dziewczynie i jej walce o to, zby znależć miłość w życiu. Jane jest uniwersalną postacią i każda dziewczyna może się z nią identyfikować. Jest inteligentna, odważna, posiada poczucie godności. W swoich czasach miała przed sobą tylko jedną...
Jedynie pani Fairfax i Adelka dobrze zagraly. Rochester to wstretny stary dziad (a w ksiazce byl po prostu chmurnym mezczyzna po trzydziestce) a Jane to jakis blady sztywny posag ktory nie potrafi okazac uczuc. Zal. Polecam obejrzec ekranizacje BBC z 2006, Jane i Rochester sa tam wspaniali.
Wkurzyla mnie scena...
Sam film nie jest zły, nie nudzi, dobra gra aktorów. Ale ta historia jest...beznadziejna. Ja rouzmiem, że to odległe czasy, ale w takich utworach jak Duma i uprzedzenie lub Wichrowe wzgórza mamy naprawdę dużo wrażeń, namiętności, wielkiej miłości, uczuć. Natomiast tak wypranej z uczuć historii miłosnej chyba jeszcze...
więcej