Sean Casey chce ubiegać się o stanowisko prokuratora okręgowego. Podczas jednej z akcji policyjnych ginie kilku policjantów. Casey odkrywa powiązania policji z gangiem narkotykowym. W układy z gangiem są uwikłani bliskie mu osoby.
Niby wszystko jest, jak chciał reżyser: prawo nie jest jednoznaczne, sprawiedliwość bywa okrutna i krzywdząca, dążenie do prawdy czasem zabija, ideały pełne są wyjątków, wymuszonych praktyką, itd., itp.. Dlaczego więc, oglądając ten film, miałem poczucie fałszu, pretensjonalności, pozy?
Może mi to ktoś wyjaśni - co w...