Zdecydowanie wolę Murphego w tego typu filmach, niż w szumnych komercyjnych produkcjach. Fabuła pozwala nam uczestniczyć niejako w studium psychologicznym samego bohatera, jak i jego podopiecznych. Ciekawie nakręcony, dobry ruch kamery. Co do wniosków płynących z ekranu zachęcam bym każdy zweryfikował je sam
Seans mi się podobał, Murphy zagrał mistrzowsko, ale mam słabość do tego aktora, więc mogę być nieobiektywna :) ciekawie wyglądały też te nieoczywiste sceny, dobry smaczek w tym filmie. Na minus, że czuję niedosyt, chciałabym pełniejszego zakończenia tej historii. Chociaż wydaje mi się, że rozumiem zamysł, to jednak...
więcejPo tym seansie kolejne, przez kilka wieczorów, odpuszczone. Żeby "Steve" żył we mnie dłużej, żeby spokojnie, powoli zapadał w pamięci każdy kadr, dźwięk, klimat, przesłanie.
Murphy, my love od "Peaky Blinders".
Watson, w moim sercu od "Breaking the Waves".
Młody Lycurgo świetny, Ullman też, cała reszta też.
Drżący...