Nie ma nadziei. Dla nikogo. Jedyne, na co można liczyć, to wygrana w rzucie monetą. Co też wcale nie jest żadną wygraną, lecz jedynie odwleczeniem nieuchronnego końca. Można trafić okazję i łatwo zgarnąć wysoką kasę. Lecz okazja ta szybko przemieni się w drogę do piekła. Bo też każde działanie, jakiego się podejmujemy ma swoje konsekwencje, a zawsze i bez żadnego wyjątku są to konsekwencje śmiertelne. Śmierć jest bowiem jedynym pewnikiem, a w jej obliczu każda gra jest żałosna, a w konsekwencji ci, którzy w nie grają są żałośni. Jeśli to zrozumiesz, tracisz iluzję, lecz zyskujesz gorzki spokój i przerażającą pewność końca. Oto lekcja, jakiej dostarczają bohaterowie "To nie jest kraj dla starych ludzi".
Najnowszy film braci Coen bez wątpienia stanie się jednym z najważniejszych obrazów w ich twórczości. To mięsiste kino bez żadnych zbędnych dodatków. Perfekcyjna reżyseria, doskonały scenariusz i fenomenalna gra aktorska składają się na obraz skomplikowany, a przy tym zaskakująco łatwy w odbiorze. I nawet jeśli nie ma w sobie tej przejmująco mroźnej i wyjątkowej atmosfery "Fargo", to i tak trzeba "To nie jest kraj dla starych ludzi" oceniać niezwykle wysoko.
Wielki plus oczywiście za kreacje aktorskie. Bardem prymuje jako psychopatyczny morderca. Jego rola jest efektowna i łatwo wpada w oko, a przecież została zagrana w sposób jak najbardziej mistrzowski. Idealnym kontrapunktem jest dla niego wyciszony, skupiony i nie mniej genialny w swej roli Tommy Lee Jones. Pomiędzy nimi zaś Josh Brolin, zaskakująco dobry Josh Brolin.
I jeszcze większy plus za zachowanie tego niepowtarzalnego czarnego, nieco makabrycznego humoru.
Kino wypasione na maxa.
Kim jest tak naprawdę Chigurh ?!
Ile osób tyle interpretacji. To dobrze. Moja jest następująca :
Chigurh = przeznaczenie, los, fatum, szczęście, pech, śmierć, życie. Aż tyle i tylko tyle. Na tego faceta nie powinno patrzeć się jak seryjnego morderce. To wielkie uproszczenie. Dlaczego ?! Bo Chigurh nie jest człowiekiem ani "nadczłowiekiem" jak tu gdzieś wyczytałem. On jest symbolem czegoś co nieuniknione, czegoś co przynosi ślepy los. On jest tym losem, tylko zmaterializowanym, spersonifikowanym - abyśmy mogli go lepiej dostrzec.
Aby podkreślić rolę w życiu tego - co nieuniknione, Chigurh też ulega wypadkowi. Proszę, zwróćcie uwagę - jak reżyser z wielką precyzją pokazał ten wypadek : Chigurgh jedzie BARDZO WOLNO, rozgląda się uważnie właśnie aby tego wypadku nie spowodować. Po prostu ślimaczy się po drodze.
I nagle WIELKIE BUM !!! Wniosek - przed przeznaczeniem nie uciekniesz, chodźbyś nie wiem jak się starał. Jesteś tylko marionetką i niewolnikiem.