Film bardzo zły , Beznadziejny , Nudny , Nieciekawy , Bez sensu ( nie wiadomo o co chodzi trzeba się zastanawiać nad każdym fragmentem żeby zrozumieć o co chodzi w tym filmie ) ,Poryty na maxa , Z jakimś lipnym scenariuszem , Powalony , Lipny , Głupi , Brzydki , Okropny , Nie wciągający , Nie emocjonujący , Nie wzruszający , Popierdzielony , Niedokończony . film ten to Kompletne dno i totalna porażka z mnóstwem lipnych fragmentów w których nie wiadomo o co się rozchodzi !! . Kompletnie nie rozumiem dlaczego ten film ma średnią notę 7,01 powinien mieć 3,00 co ludzie widzą w takim lipnym filmie ??
zmieniłem zdanie ten film powinien mieć notę , ocenę 2,00 !! , bo jest równie zły jak Potop !!
Hmm no ja go aż tak fatalnie nie oceniam, ale faktycznie film niezbyt udany, no tak przekaz jest i to głęboki ale to tylko dzięki rewelacyjnej książce, film jest za nudny , a najważniejsze sceny czyli nawiedzanie przez duchy zostały prawie całkowicie pominięte, a w nich jest najważniejszy przekaz! No fakt że pan Andrzej też dał kilka swoich kwestii w miarę niezłych jak np słowa Mazurka Dąbrowskiego ale jakoś tak to wszystko drętwo wyszło i jestem zawiedziony że taki autorytet jak Wajda nie wyciągnął słodyczy z tej książki, a można ją tam znaleźć. Moja ocena to 5/10 ale to tylko dzięki Wyspiańskiemu, jako film nie polecam.
dziwi mnie tylko jedno skoro tak nie podoba Ci się ten film, to czemu dałeś go do ulubionych??
Śmieszy mnie Twoja opinia i nie pokazuj ludziom swej głupoty, to że kochasz się w bajkach i filmach bez przekazu to twoja sprawa i nie mam nic przeciwko temu, ale książka jaką jest "wesele" jest głębokim, alegoryczno symbolicznym przekazem, którego pewnie i tak nie zrozumiesz, a oceniając książka na podstawie wstępu oraz streszczenia pokazuje o Twojej dojrzałości psychologicznej. To tak jakbyś oceniła piosenke na podstawie pierwszych 30 s wstępu i opisu przez kumpla jej rozwinięcia. Wielkie brawa za nowy inteligentny projekt poznawania świata.
Ale chłopak się pochwalił swoją inteligencjom .Czy ty wiesz , że istnieje taka książka jak "Wesele". Chyba , że masz z 10 lat to rozumiem i twój poziom intelektualny i tak płytką ocenę .
Drogie dziecko...
Jeżeli w ten sposób oceniasz jeden z najlepszych polskich filmów w ogóle to naprawde chyba nawet nie przeczytałeś książki ani nie rozumiesz twórczości Wyspiańskiego i całego przesłania jakie niesie ze sobą "Wesele" które Wajda po mistrzowsku przekazał w postaci audiowizualnej.Eh, brak słów...Wracaj do przedszkola.
Nie odpowiadajcie na głupie posty Fina , to debil ,który musi wszystko oglądac po 2 razy , nie zdązył zobaczyć poraz 2 i tyle.
Zastanawiam się, skąd ludzie o tak "wielkim" ilorazie inteligencji jak ty (celowo mała litera) wchodzą na tak "lipny"...(i tak jak to wieloepitetowo określiłeś w swoim inteligentnym temacie) film. Twoje wypowiedzi są pełne erudycji, a styl, którym władasz nie zasługuje na określenie takiej "błazenady" jak "Wesele" w reżyserii tak "maluczkiego" w porównaniu do "C"iebie człowieka.
Tak poważnie to szkoda słów, przykre jest, że ludzie o takim poziomie wypowiedzi prowokują innych...no ale cóż. Zawsze powiadam, że na głupich lekarstwem ignorancja. Pozdrawiam
Może i nudny,ale przyznam obejrzałam go 2 razy[mam go na DVD],ale powoli zaczęłam go rozumieć.
Wesele to trudna książka i trudny film. Do zrozumienia wesela potrzeba szerokiej wiedzy o historii, literaturze, o realiach okresu zaborów, o postawach Polaków w tamtym czasie, o konflikcie między grupami społecznymi. Dla kogoś kto nie ma o tym pojęcia film rzeczywiście będzie beznadziejnie nudny i niezrozumiały ale proponuję by osoby którym ten rodzaj kina nie odpowiada opisywały swoje wrażenia po obejrzeniu "Taxi" czy "Blada" bo pisząc takie rzeczy jak ten powyżej dają dowód swojej ignorancji i płycizny intelektualnej.
Osoby nieznające się na sztuce powinny mieć zakaz wyrażania swoich opinii na temat arcydzieł sztuki.Ludzie skoro was "Wesele" nudzi to znaczy, że go nie czytaliście i nie rozumiecie...radzę powrócić do lektury a nie udzielać się na forum.
A ja przeczytałam i raczej nie zrozumiałam. Przeczytałam wstęp, jeszcze raz fragmentami dramat, omówiłam na lekcjach i zrozumiałam wiele więcej. Ale film jest raczej dla ludzi, którzy wiedzą, o co chodziło Wyspiańskiemu. Kompletnie nie umiałabym się połapać w samym filmie.
Mnie nie nudzi, ale można dostać zawrotu głowy.
No i nie dla leniwych: najlepiej przed seansem przeczytać "Wesele", "Plotkę..." Boya-Żeleńskiego a potem można się zastanawiać, co pokazuje Wajda.
Płycizna intelektualna- tak to słowo pasuje do uzytkownika lizard cos tam. Jest on tępy, a film słaby. Zgadzam sie z autorem tematu do obu kwestii.
To się dopiero nazywa "rzucić perły między wieprze". Wracaj do swojego spidermana bo wyżej intelektualnie nie sięgasz, a i tak pewnie go nie dasz rady ogarnąć. Z arcydziełami kina daj sobie spokój. Smutne tylko że takich plastikowych ludzi na świecie jest 90% - " a to Polska właśnie..."
nie , nie , Wesele to dalej lektura, przynajmniej w liceum :)
ode mnie 7 ale to tylko dlatego ze zupełnie wyobrazałm sobie nawiedzenia tych fantastycznych postaci. Wiem, że każdy ma swoją wizję i wogóle ale jednak mi sie ten sposob przedstawienia nie podobał.
Jeśli ktokolwiek mówi, że film jest niezrozumiały lub nudny to mam dla niego straszliwą diagnozę: ma "ajkju" na poziomie sosny(nie żebym miał coś do sosny, po prostu mnie śmieszny, tak samo jak szyszka). Żeby chociaż trochę rozumieć film proponowałbym zacząć od przeczytania książki do historii, dopiero potem dramatu,a na końcu obejrzeć film. Trudno jest czytać dramat Wyspiańskiego(to ten od "Wesela") bez znajomości faktów historycznych- jakiś Szela, jaka rabacja?, Zawisza Czarny był czarny?, itd.
To samo się tyczy wydarzeń z 72r., gdzie pojawia się Wernyhora- Piłsudski, z tym, że sam Wajda przyznał się do złego odczytania metaforyki, co poskutkowało tym, że nie był do końca zadowolony ze swego dzieła.
Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że ktokolwiek to przeczyta.
ps. "Bose dziwki" na mnie lepiej działają, ale trzeba jeszcze czytać zeby wiedzieć o co chodzi.
Zeby ogladac ten film i go zrozumieć, to tzreba najpierw przeczytać książkę... najpierw powinno się czytać książki a dopiero potem oglądac filmy...
Ignorancji, którzy na wydrukowany tekst sztuki teatralnej mówią "książka" załamują mnie (i ducha narodu). Do szkoły niedouczony narodzie!
Będą tu udawać znawców tematu - włos się jeży gdy teksty takiej "złotej młodzieży" się czyta...
a Wyspiańskiemu dramacik się nie udał, tak jak i Wajdzie jego ekranizacja. Koniec, kropka.
Chce mi się rzygać, gdy czytam "recenzje" takich "znafcuf", rekrutujących się z gimnazjów czy prywatnych szkółek lansu, jak Autor wątku. Nie mam nawet siły dyskutować z takim intelektualnym rynsztokiem.
Nie mam zamiaru się samobiczować. Autor wątku pisze, że ten film jest "Powalony , Lipny , Głupi , Brzydki , Okropny , Nie wciągający , Nie emocjonujący , Nie wzruszający , Popierdzielony","film ten to Kompletne dno i totalna porażka z mnóstwem lipnych fragmentów w których nie wiadomo o co się rozchodzi !! ." a więc jego "recenzja" jest w istocie rynsztokiem intelektualnym. Koń, jaki jest każdy widzi. Człowiek ten nie zna się na kinie, nie potrafi zajrzeć do niego głębiej, nie ma nawet zapewne pojęcia o literackim pierwowzorze. A mimo to z rozbrajającą pewnością siebie feruje wyrok wobec filmu, którego po prostu nie rozumie. A skoro nie rozumie to musi go nienawidzić i dlatego miesza go z błotem. Oto, dlaczego uważam, że recenzja Językoznawcy reprezentuje intelektualny rynsztok.
Ludzie, w ogóle po co to czytać?! Po co czytać tak kiepski dramat?! Po co oglądać ekranizację tak fatalnego i przereklamowanego reżysera?! Najlepiej wycofać to ze szkół razem z "Dziadami", "Lalką" i "Nad Niemnem"! To tylko idiotyczne dziełka pisane w sytuacji dla nas niezrozumiałej. Najlepiej wprowadzić jako lektury "Zmierzch", "Eragona" i Harlequiny z kiosku. Zamieńmy się w Amerykanów i dorównajmy ich wysokiemu poziomowi inteligencji. Czemu nie? Przecież to propagują nasze mass - media. Wejdźcie do jakiejkolwiek księgarni, otwórzcie przeciętne czasopismo "dla młodzieży" na kolumnie "młodzież poczyta". Równie dobrze mogłoby być napisane "idiota poczyta". Wampiry i wilkołaki zajmują całe półki. Jeszcze trochę, a zaczną robić "wampiryczne" sequele kultowych dzieł polskiej i światowej literatury. I będzie, na przykład, że Stefcię Rudecką ugryzł wampir, wychodzi z grobu i straszy ordynata. Albo okaże się, że Justyna Orzelska poślubiła wilkołaka, a całe Bohatyrowicze to miejsce magiczne, odbywają się tam zloty czarownic i nasza heroina dzielnie z nimi walczy.
Moje rówieśnice (czyli 14 lat) znają Olbrychskiego z "Dwie strony medalu", a o Holoubku czy Łomnickim w ogóle nie słyszały. Na pytanie "Który polski film zasługuje na Oscara?" odpowiedziały "Żaden, wszystkie są beznadziejne".
A co do samego dramatu - to z nim, jak z "Dziadami" - jego trudność jest mocno przereklamowana. Ale racja, przynajmniej szczątkową wiedzę historyczną trzeba mieć.
Do pewnych filmów, jak i do pewnego rodzaju literatury trzeba po prostu dorosnąć. Chociaż uważam też, że listę lektur szkolnych trzeba nieco odchudzić. Szkoła średnia trwa teraz o rok krócej, ale tak samo wpycha się młodzieży mnóstwo niekoniecznie potrzebnej wiedzy literackiej, a z braku czasu nie daje się im możliwości zdrowego przetrawienia tego wszystkiego. Dlatego polska szkoła nie uczy, a wpycha do głów, czyniąc ze sztuki jedynie materiał, który trzeba zakuć. Ten problem istniał zawsze, ale w starym systemie wydaje mi się, że było jednak lepiej- więcej czasu i nauczycielskiego zaangażowania. Pozostaje tylko liczyć na to, że wraz z dojrzewaniem dojrzeje także wrażliwość niektórych młodych ludzi. Littlelotte, trudno oczekiwać jakiejś szczególnej wiedzy czy wrażliwości od kogoś, kto ma 14 lat, zatem to jeszcze nie jest powód do zmartwienia. Za kilka lat Twoje koleżanki na pewno zmienią zdanie, zaczną pewne sprawy widzieć inaczej. Cieszy natomiast Twoje dojrzałe podejście do sprawy, co można wyczytać w Twoim poście.
Świat jest fascynujący- wciąż nie przestaje mnie zadziwiać, np. jak ktoś nazywający się Językoznawcą może prezentować taki poziom intelektualny? Czyżby ideał sięgnął bruku?
haha @dzieckowody: też mnie rozwalił ten nick, strasznie on "lipny" ; ) a co do wesela to jest to mój ulubiony film wajdy
mnie bardzo się podobał, jedyną chyba wadą było włożenie w usta Gospodarza hymnu polskiego, no ale Wajda, jak to Wajda, musi wtrącić swoje trzy grosze. W sumie nie przepadam za nim, jako człowiekiem, ale parę filmów mu się udało. Wstrzelił się w niszę lektur szkolnych i dzieł narodowych- już nikt po nim nie zabierze się za ekranizację Pana Tadeusza czy Wesela, wiedział co robi.