Błądzić jest rzeczą ludzką, wie to każdy, a najlepiej wie to reżyser Rian Johnson. Jak nikt potrafi przeprowadzić kompleksowe studium ludzkich krzywd, strachów i słabości, by w końcowym rozrachunku uwznioślić tych, którzy na to zasługują i potępić tych, którzy nie chcą podporządkować się prawu ludzkiemu. No właśnie – ludzkiemu. Boże prawdy nie miały wstępu do racjonalnego i wyrachowanego świata śladów i tropów, policjantów i złodziei (morderców również). Sam Johnson wchodząc do uniwersum Gwiezdnych Wojen zmierzyć się musiał z mitem, legendą, wręcz 10cioma przykazaniami - przynajmniej dla akolitów całej serii. Reżyser ukazał, iż te święte prawdy bardziej szkodzą niż pomagają, czym jednocześnie tchnął nowe życie w skostniałe uniwersum. Wielu odwróciło się od niego, ale to tym bardziej podkreślało jak bardzo zniewalające potrafią być okowy stworzone przez wyznawców dla wyznawców. Wielu myślało, że oto przyszedł niszczyciel religii, który w najnowszej części przygód detektywa Blanca, będzie najbardziej zagorzałym ateistą, a przyszedł on, zasiadł w ostatniej ławce i po prostu oglądał jak inni grają w teatrze cieni, dymu i wiary.
więcej