Rekinado
Rekin zombie
Super rekiny kontra więźniarki

Festiwal filmów o rekinach

Lista klasyczna

251 tytułów
Filmy z poprzednich i przyszłych edycji FFOR
I FFOR - Rekiny spadają z nieba, logika ucieka kanałem burzowym. Klasyk głupoty z płetwą.
I FFOR - Martwy rekin to wciąż rekin. Tylko jeszcze bardziej uparty.
I FFOR - Tytuł brzmi jak cały pitch i cała recenzja. Kino uciekające z więzienia rozsądku.
I FFOR - Gondole, kanały i rekin, który najwyraźniej pomylił lagunę z bufetem.
II FFOR - najwyraźniej tornado miało franczyzę.
II FFOR - Jason Statham kontra prehistoryczna ryba wielkości kompleksów Hollywood.
II FFOR - Zimna woda, gorąca głupota, rekiny z promocji na Arktykę.
II FFOR - Jeden mózg to za mało, dwa też nie pomagają scenariuszowi.
III FFOR - Rekiny, kosmos i żart, który już dawno powinien był utonąć.
III FFOR - Urlop all inclusive: słońce, plaża, śmierć z płetwą.
III FFOR - Piasek też już nie jest bezpieczny. Rekin zrobił upgrade do wersji lądowej.
III FFOR - Trzy głowy, zero hamulców, matematyka kina klasy Z.
Genetycznie podkręcone rekiny i ludzie, którzy oczywiście myśleli, że to dobry pomysł.
Tytuł bez subtelności: będzie mokro, krwawo i zniknie kilka kończyn.
Rekin
2022
Minimalizm tytułu, maksymalizm zębów.
Kolejny dzień, kolejny rekin z problemem interpersonalnym.
Po „Cocaine Bear” ktoś uznał, że ocean też zasłużył na patologiczny melanż.
Ojciec wszystkich kinowych kąpielowych traum. Tu zaczęło się nasze nieufne patrzenie na morze.
Jeszcze nie kompromitacja, już nie cud. Rekin wraca, Spielberg nie.
Rekin w trójwymiarze, sens w odwrocie.
Rekin bierze sprawy osobiście. Biologia wyszła z kina.
Kiedy zwykły rekin to za mało i trzeba mu dopisać piekielny abonament.
„Gwiezdne wojny” dostały po płetwie. I chyba na to nie zasłużyły.
Globalna katastrofa, lokalna głupota, światowy roaming rekinów.
Finał serii, która nigdy nie powinna była nauczyć się liczyć do sześciu.

Sharknado Origins

Bo każda katastrofa zasługuje na prequel. Nawet ta meteorologiczno-ichtiologiczna.
Trzeci wymiar tylko po to, żeby głupota płynęła prosto w twarz.
Animowany rekin, mafijne klimaty i rybka, która bardzo chce być kimś większym.
Ludzie polują, rekin odpowiada reklamacją.
Indiana Jones, ale ktoś wymienił archeologię na płetwy.
Mafia pod wodą, rekin z kryzysem tożsamości i DreamWorks na luzaku.
Historyczny sprzęt nurkowy, ciemna woda i rekin robiący za najgorszego strażnika skarbów.
Kiedy wielki rekin spotyka wielką ośmiornicę, wygrywa tylko tytuł.
Natura po dopalaczach, scenariusz po utracie nadzoru dorosłych.
Rekin kontra robot-rekin. Człowiek przegrywa już na etapie pomysłu.
Gdy rekin robi się za mały, dodajemy jeszcze większy problem.
Mokry potwór, sucha ekspozycja, klasyczny zestaw.
Morze mu nie wystarczyło. Teraz psuje też weekend nad jeziorem.
Nie żyje, a nadal chce gryźć. Duchy też mają apetyt.
Rekin, który wygląda jak kiepska decyzja komisji projektowej.
Pięć głów było subtelne, więc dołożono szóstą i spalono instrukcję.
Więcej megalodona, więcej hałasu, więcej Stathama jako ludzkiej kamizelki ratunkowej.
Kontynuacja, która przypomina, że naukowcy w tych filmach nigdy nie uczą się pływać.
Rekiny wracają, bo najwyraźniej laboratoria nadal mają zbyt luźne procedury.
Rekin w supermarkecie, czyli promocja na traumę między półkami.
Nurkowanie w ruinach i rekin jako przewodnik, którego nikt nie zamawiał.
Blake Lively, skała i rekin cierpliwszy niż niejeden stalker.
Słońce, plastik, tsunami i rekiny psujące kalifornijski sen
Gdy jeden rekin nie wystarczy, film zamawia całą delegację.
Tytuł z czasów, gdy nie trzeba było udawać, że chodzi o coś więcej.
Rekinowy sequel, czyli ocean mówi: „jeszcze nie skończyłem”.
Większy rekin, mniejszy sens, dokładnie ta proporcja.
Nazwa strefy subtelnie sugeruje, że kąpiel nie jest zalecana.
Rekin z mackami, bo widocznie jeden gatunek nie wystarczył do obrażenia nauki.
Potwór z laboratorium kontra potwór z jeszcze gorszego laboratorium.
Hybryda bije hybrydę, a ewolucja składa wypowiedzenie.
Chiński rekinowy kąsek: lokalne wody, globalny głód zębów.
Impreza nad jeziorem, której największym błędem było wejście do wody i w 3D.
Tytuł informuje, rekin wykonuje. Zero clickbaitu.
Włoski kuzyn „Szczęk”, który chciałby być klasykiem, ale gryzie głównie prawami autorskimi.
Rekin wszedł na mokradła. Geografia skapitulowała.
Rajska wyspa, piekielna płetwa, katalog wakacyjny z ostrzeżeniem.
Tytuł jak metka: duży, zębaty, pewnie tani.
Kiedy zwykły rekin ma za mało punktów grozy.
Radioaktywna ryba i scenariusz świecący w ciemności.
Najuczciwszy komunikat BHP w historii kina.
Kiedy natura nie wyrabia, wchodzi hydraulika.
Latające nazistowskie rekiny. Zdanie, po którym kino powinno dostać urlop zdrowotny.
Wojna, rozbitkowie i rekin czekający na deser.
Paryż, igrzyska i rekin, który zrobił z turystyki ekstremalną kąpiel miejską.
Człowiek patrzy w otchłań, otchłań ma płetwę.
Rekiny zmniejszone do rozmiaru problemu, którego nie da się zauważyć przed ugryzieniem.
Tommy Wiseau i rekin. Katastrofa naturalna spotyka katastrofę aktorską.
Sama nazwa robi robotę: jak nie widać dna, to znaczy, że coś tam czeka.
Rekin z kolorem i temperamentem demona. Tropikalna pocztówka z pogryzieniem.
Dinozaur plus rekin, czyli prehistoria poproszona o jump scare.
Otchłań oddaje to, czego nikt nie chciał wyławiać.
Rekin na lądzie, czyli ocean przestał respektować granice gatunku.
Azjatycki mikro-potwór z tytułem bardziej egzotycznym niż groźnym.
Gyo
2012
Junji Ito, chodzące ryby i zapach apokalipsy. Obrzydliwość z nogami.
Beverly Hills dostało rekina, bo bogaci też zasługują na absurd.
Dokument o „Szczękach”, czyli mechaniczny rekin, który zepsuł się aż do legendy.
Rekin i psychoza: tytuł obiecuje więcej terapii niż fabuły.
Stary rekinowy survival z epoki, gdy plakat był często najodważniejszy.
Prehistoryczny rekin wraca, bo dinozaury miały już swój park.
Ocean jako arena, człowiek jako przystawka.
Hybryda człowieka i rekina, czyli nauka po godzinach i bez nadzoru.
Groza w liczbie mnogiej, subtelność w liczbie zerowej.
Samotny rekin był nudny, więc przyszła grupa wsparcia.
Rekin śnieżny. Kąpielówki już nie wystarczą, trzeba bać się nart.
Płetwy na stoku. Narciarstwo nigdy nie było tak głupie.
Martwe morze, żywy problem i rekin bez geograficznych zahamowań.
Duch rekina idzie do miasta. Nawet beton nie daje bezpieczeństwa.
Brzmi jak romans z oceanem, który kończy się bardzo źle.
Jeśli tytuł mówi, że jesteś przynętą, to nie kupuj biletu na rejs.

Rekiny na Księżycu

Ostateczny dowód, że rekiny dostały program kosmiczny przed ludźmi z tej fabuły.
Włoska czerwień w oceanie. Domyślamy się, że to nie zachód słońca.
Połączenie dwóch słów, które nie zostawia miejsca na niuanse.
Kiedy głupota spotyka zęby, przynajmniej wiadomo, kto ma przewagę.
Zegarek mówi: pora nie wchodzić do wody.
Krótko, rzeczowo, zębato.
Duchowy rekin z planszy. Spirytystyczna sesja kąpielowa.
Śnieg, rekin i tytuł, który brzmi jak sygnał ostrzegawczy.
Stara przygodówka z rafą, rekinami i egzotyką z muzeum kina.
Tytuł mówi: woda należy do rekina, człowiek jest tylko gościem bez zaproszenia.
Rekin w domu. Już nawet wanna nie jest przestrzenią prywatną.
Chiński rekinowy atak: dużo wody, dużo paniki, mało urlopu.
Arka Noego, ale ktoś przemycił rekina z piekła.
Rekin atomowy, czyli radiacja zrobiła z oceanu złą kuchnię molekularną.
Pandemia z płetwą. Lockdown w oceanie.
Elektryczny rekin, bo zwykłe ugryzienie było zbyt analogowe.
Zabójczy rekin z 1950 roku: dziadek całej mokrej paniki.
Rekin-lalka. Mały budżet, duże przekleństwo, zero godności.
Drugi raz ktoś uznał, że rekiny i Jackass to dobry pomysł. Rekiny protestują zębami.

Shark Exorcist 2

Egzorcysta od rekinów wraca, bo pierwszy seans najwyraźniej nie wypędził absurdu.
Toksyczny rekin, czyli oceaniczny red flag z płetwą.
Rekinowy koszmar, w którym sen też nie daje kamizelki ratunkowej.
Huragan i rekiny, bo pogoda też chciała wystąpić w horrorze.

Shark Pool

Basen z rekinem. Chlor przegrał.
Cmentarz i rekin. Śmierć dostała akwarium.

Jurassic Shark 2: Aquapocalypse

Prehistoryczna płetwa wraca na sequelowy koniec świata.
Tydzień rekinów, czyli kalendarz, który sam prosi o zakaz kąpieli.
Ziemia przejęta przez rekiny. Człowiek spadł w łańcuchu pokarmowym jak akcje po skandalu.
Łowczyni rekinów, czyli zemsta w kostiumie kąpielowym i z harpunem ambicji.
Wielki biały w wersji dokumentalno-groźnej: elegancja natury, panika widza.

No Shark

Tytuł mówi „nie ma rekina”, więc oczywiście człowiek ufa mu najmniej.
Rekiny, babes i poziom kina, który sam zakłada dmuchany rękaw.
Stary telewizyjny konkret: rekin zabija, ludzie mają problem.

Ouija Shark 2

Plansza znowu wezwała rekina. Ktoś powinien schować alfabet.
Seks, morze i rekin jako najostrzejszy uczestnik wakacyjnego trójkąta.
Głębia wypuszcza zabójcę, tytuł zamyka temat.
Krew w otchłani. Włoska elegancja tytułu, brudna robota rekina.
Bardziej rybacy i rekiny niż gumowy potwór. Stare kino pachnące solą i potem.
L.A. nawet z rekina zrobi lokalną aferę.
Polowanie, ambicja i rekin, który nie czytał regulaminu.

Alien Shark

Kosmiczny rekin. Ocean to już za mało, teraz płetwa ma zasięg galaktyczny.
Dokumentalny konkret: co się dzieje, gdy rekin mówi „sprawdzam”.
Stara, baśniowa relacja chłopca i rekina. Mniej rzezi, więcej legendy.
Byk wśród rekinów wraca, bo słodka woda też chce mieć swojego potwora.
Rekinowy escape room, tylko zamiast zagadek są zęby.
Rafa
2010
Minimalistyczny survival: ocean, rekin i człowiek, który bardzo żałuje kąpieli.
Rekin jest straszny, ale człowiek okazuje się jeszcze gorszym gatunkiem.
Ocean pokazuje, że ma dział reklamacji i bardzo ostre zęby.
Paryski rekin wróci, bo Sekwana najwyraźniej ma sequel w kontrakcie.
Frankenstein z płetwą. Klasyka literatury przegrywa z gumowym efektem.
Tytuł z gatunku: nie schodź niżej, bo film też tam jest
Najgorsze możliwe zdanie na wakacjach. I całkiem niezły tytuł.
Meta-rekinado, czyli absurd ogląda siebie w lustrze i mówi: „pięknie”.
Ocean, tylko bez folderu biura podróży i z większą liczbą zębów.
Morze, ludzie i głupie decyzje. Kamera znowu pływa za paniką.
Inna planeta, ten sam problem: człowiek nie jest już właścicielem basenu.
Rekiny dostały politykę imperialną. Ludzkość została kolonią mięsa.
Świąteczny rekin, czyli Mikołaj przynosi zęby zamiast prezentów.
Found footage z klatką, oceanem i pytaniem: kto podpisał zgodę na tę wycieczkę?
Surowy survival, który udowodnił, że czasem wystarczy para ludzi i dużo wody.
Megalodon wraca, bo najwyraźniej nie umie czytać złych recenzji.
Meksykańska legenda, platforma wiertnicza i rekin jak kara za grzechy przemysłu.
Rekin-wampir. Zęby do kwadratu, sens na dnie trumny.

Post Apocalyptic Commando Shark

Po apokalipsie nawet rekiny zakładają kamizelki taktyczne.

Jurassic Shark 3: Seavenge

Trzecia część, bo prehistoryczny rekin też chce trylogii.
Trauma wraca na wodę i oczywiście ma płetwę.
Asylum patrzy na „The Meg” i mówi: my też mamy drukarkę plakatów.
Rekiny budują tamy z ludzi. Bobry proszą o konsultacje prawne.

Bull Shark 3

Trzeci byczy rekin, czyli seria płynie dalej mimo zakazu kąpieli.
Kolejny „Maneater”, kolejny rekin z prostą misją życiową.
Głębia nie negocjuje. Głębia gryzie.
Genetyczny koktajl, po którym nawet rekin wygląda na zmieszanego.
Raj tylko z nazwy. Dla rekina faktycznie all inclusive.
Gdy woda jest dookoła, a rekiny mają lepszą pozycję negocjacyjną.
Piękna animacja z morskim mistycyzmem; rekin tu bardziej cud natury niż gumowy psychopata.

Sharks of the Corn

Rekiny w kukurydzy. „Dzieci kukurydzy” zgłaszają naruszenie godności.

Shark Encounters of the Third Kind

Bliskie spotkania z rekinem i UFO. Dwa koszmary w jednym basenie.
Potwór w marinie, czyli cumowanie z efektem ubocznym.

Sharp Teeth

Ostre zęby, krótki tytuł, pewnie długa kąpiel.
Bollywood spotyka „Szczęki”. Rekin wchodzi, melodramat pływa obok.
Jeden z najbardziej bezczelnych kuzynów „Szczęk”. Plagiat też umie pływać.
Historia USS Indianapolis: prawdziwa tragedia, rekiny i wojna bez popcornowej lekkości.
Człowiek lubi rekiny bardziej niż ludzi. Trudno mu się dziwić.
Katastrofa, rozbitkowie i rekiny robiące za dział cateringowy oceanu.
Morze ma potwora, tytuł ma oszczędności.
Rekinowe ataki z 1916 roku: historia, która podobno pomogła narodzić się „Szczękom”.

Spreeshark

Rekinowa rozróba z tytułem tak głupim, że prawie ambitnym.
Rekin jako trauma, surfing jako odpowiedź. Inspirująco, choć fala ma zęby.
Stary wielki biały, czyli kino, które już z samego tytułu chce być „Szczękami”.
Skarb, rekiny i ludzie, którzy mylą chciwość z planem.
Tytuł brzmi jak najgorszy pakiet hotelowy.
Coś wypływa z głębin i oczywiście nie jest to rozwiązanie fabularne.

Bad CGI Sharks

Uczciwy tytuł roku. Przynajmniej nikt nie udaje, że komputer miał dobry dzień.

Mississippi River Sharks

Rekiny w rzece, bo Ameryka nie lubi ograniczać gatunków.
naprawdę wystarczy tytuł. Kino, którego sanepid intelektualny nie przepuści.

Amityville Island

Amityville, eksperymenty i rekiny, czyli horrorowa franczyza desperacko szuka akwarium.

Amityville Shark House

Dom nawiedzony przez rekina. Rynek nieruchomości osiągnął dno.

Bigfoot vs Megalodon

Wielka stopa kontra wielka ryba. Ktoś przegrał zakład w pokoju scenarzystów.
Jaskinia, rekiny i turyści, którzy powinni byli wybrać muzeum.
Ślepota, ocean i rekin. Najgorszy możliwy escape room.

Bathtub Shark Attack

Rekin w wannie. Teraz już tylko prysznic w kasku.
Wielka ryba, mały budżet, obłęd w tytule uczciwy.
Nurkowanie, cisza i ten rodzaj błękitu, który kończy się paniką.

Pod powierzchnią

To, czego nie widać, zwykle ma w tych filmach najwięcej zębów.
Film, który sam prosi: potraktuj tytuł dosłownie.
Tytuł długi, rekin głodny, subtelność zjedzona pierwsza.

Mummy Shark

Rekin-mumia. Archeologia poszła pływać i nie wróciła.

Red Light District Shark Attack

Rekin w dzielnicy czerwonych latarni. Grzech dostał płetwę.

Nanoshark

Mały rekin, wielki absurd. Jak piranha, tylko z lepszym PR-em.

Kaiju Glam Metal Shark Attack

Rekin, kaiju i glam metal. Tytuł ma więcej brokatu niż sensu.
Stara przygodówka morska: sztorm, skarby i rekin jako mokry problem poboczny.
Syreny, rekiny i egzotyka starego kina, która dziś pachnie muzeum.
Skarb pod wodą, rekin w ochronie. Klasyka chciwości z fajką do nurkowania.
Ucieczka z wyspy, morze pełne zagrożeń i rekin jako strażnik bez munduru.
Bardzo stary rekinowy trop: Pacyfik, niebezpieczeństwo i kino sprzed gumowych cudów.
Rekin jako bóstwo. Kult płetwy w wersji starej przygodówki.

White Death

Biała śmierć przed „Szczękami”. Rekinowy strach zanim stał się blockbusterem.
Wojsko próbuje wygrać z rekinami. Ambicja szlachetna, kąpiel ryzykowna.
Rekinowy dramat bardziej wodny niż zębaty. Płynie napięcie, nie tylko krew.
Rekin wielorybi bez horrorowej piany. Raczej czułość oceanu niż panika na plaży.
Rozbicie statku, głód, woda i rekiny. Wakacje ekstremalne bez broszury.
Wakacyjna komedia, w której rekin to bardziej gag niż apokalipsa.
Dokumentalna fascynacja wielkim białym. Strach z czasów, gdy ocean był jeszcze tajemnicą.

El niño y el tiburón

Chłopiec i rekin, czyli relacja, która w innym filmie trwałaby trzy sekundy.
Dokumentalnie i piękniej: rekin nie jako potwór, tylko ofiara złego PR-u.

Shower Sharks

Rekiny pod prysznicem. Psychoza kąpielowa osiąga formę ostateczną.
Ryby, życie i spokojniejszy trop morski; rekin raczej w tle niż na plakacie z pianą.
Trauma z głębin wraca, bo ocean nie lubi zamykać tematów.
Trójkąt Bermudzki, potwory i geografia, która zawsze chce dramatu.
Natura jako kino akcji. Foki nie biorą jeńców, rekiny też nie.

Capsized: Blood in the Water

Prawdziwy koszmar dryfowania. Ocean jako sala przesłuchań bez ścian.
Zęby rekina jako metafora dojrzewania. Włoskie kino trochę bardziej sercem niż płetwą.
Drapieżniki wracają, bo tarło też może być budżetową grozą.
Wyspa plus rekin równa się turystyka minus rozsądek
Głębia z nazwy koszmarna, czyli przynajmniej marketing nie kłamie.
Swim
2021
Płyń, mówili. Będzie fajnie, mówili. Rekin słuchał.
Kolejna pułapka, kolejna woda, kolejny dowód, że nurkowanie to zły pomysł filmowo.
Rekiny w kosmosie. Nawet próżnia nie jest już wolna od płetwy.

16 Fathoms Deep

Klasyczne nurkowanie po perły/skarb i niebezpieczeństwo, zanim kino odkryło CGI.
Stare kino podwodne: skafandry, napięcie i ocean, który nie ma cierpliwości.

Shark Terror

Tytuł jak plakat z wypożyczalni: terror ma płetwę i niskie wymagania.
Piraci, narkotyki, turyści i rekiny. Głębia krzyczy, widz wzdycha.

Close to Shore

Blisko brzegu, daleko od bezpieczeństwa. Najgorszy możliwy komunikat plażowy.

Deep Red Water

Czerwona woda zwykle oznacza, że ktoś przegrał z oceanem.

Lone Star Shark

Teksas dostał rekina. Kowboje mogą schować ostrogi.

Lone Star Shark 2

Rekin z Teksasu wraca, bo wszystko jest tam większe, nawet sequel.

Lone Star Shark 3

Trylogia rekinowa z Lone Star State. Honor, płetwa, powtarzalność.
Samolot pod wodą, rekiny na zewnątrz i tytuł, który brzmi jak bezczelna prowokacja.

Rekin kontra waleń

Dokumentalny pojedynek gigantów. Ocean odpala własne pay-per-view.
Zatoka, rekin i zapewne lokalna społeczność, która znów nie czytała ostrzeżeń.
Rekin w aquaparku. Zjeżdżalnia dostała nową definicję adrenaliny.
Wesele, Malta, rekin i psychol. Najgorszy możliwy pakiet ślubny.
Tytuł jak z folderu zakazanego kąpieliska. Brzmi mokro i źle.
Rekin bardziej przygodowy niż krwawy; idealny dla młodszych fanów płetwy.

Wereshark

Wilkołak? Rekin? Po co wybierać, skoro można obrazić oba mity naraz.

Shark Thrash

Rekinowy thrash metal z nazwy. Płetwa macha głową pod wodą.