Melodramat i romans są w kinie azjatyckim jak igła i nić. Gatunki te mają ze sobą wiele wspólnego i czasami jedno bez drugiego żyć nie może. Mówi się, że to filmy dla smutasów i nudziarzy, bujający z głową w chmurach. Możliwe, ale nie da się też zaprzeczyć, że tylko wrażliwy i uważny widz doceni ich kunszt. Poniżej mój subiektywny ranking nieśpiesznych romantyków.