
Ten tytuł pasował do niego idealnie. Anielska wręcz uroda, delikatne ruchy i te spojrzenia rzucane do kamery... Ach... Robił wrażenie. Za każdym razem, kiedy oglądam "Śmierć w Wenecji", to nadal jestem oczarowana jego urodą i swego czasu byłam w nim na zabój zakochana :D Strasznie byłam na niego zła, że po sukcesie...