Day-Lewis słaby jest. Aktor ma grać, a nie siedzieć w domu przez 5 lat i prać brudne skarpetki. Nicholson wciąż the best. Nigdy nie było lepszego aktora z trzema Oscarami niż Nicholson i nigdy nie będzie. Jest tylko Nicholson, który nie grał w patetycznych gówienkach faceta ze sztuczną brodą. Zagrał za to u Antonioniego w "Zawód: reporter".
zgadzam sie...zawsze wiedzialam ze istnieje taki ktos jak Daniel Day-Lewis ale jakby mi ktos zapytal jak wyglada albo w jakich filmach zagral to bym nie byla wstanie odpowiedziec... teraz patrze ze ma na koncie az 3 OSCARY .Gdzies mi to umknelo.... widzialam filmy z nim te wazniejsze....no coz...bywa .. wiadome ze Nicholson lepszy...
to "wiadome ze Nicholson lepszy" jest typowym przykładem filmwebowej ignorancji . Obaj aktorzy nalezą do najwybitniejszych w swoich czasach z tym ,że Day Lewis nie jest taką gwiazdą jak Nicholson . Ciężko jednoznacznie stwierdzić ,który lepszy . 2 rożne style .
Tytułem wstępu.... będę się streszczał... ale aż się prosi o jakąś analogię z życia w celu potwierdzenia argumentu.... Najpierw zastanów się co chcesz zmierzyć (ocenić) a póżniej pomyśl i po prostu to zrób... zastanów się nad wynikiem... poddaj w wątpliwość i jeszcze raz... Napisałeś że nie znasz... to co oceniasz? Poziom aktorski? Klasę ? Umiejętności? Udane kreacje? Trafione filmy? Czy co? Day Lewis gra przeważnie w teatrze. To tak jak z konkursem piękności... wybiera się między zgłoszonymi do nich kandydatkami... bo z pewnością są piękniejsze... się rozpisałem...
Pewnie ta kwestia padła już wiele razy,niemniej dodam swoje trzy grosze.
Nicholson < DDL
Inna konfiguracja jest błędna.
oho matematyku, coś ci się znak mniejszości przewalił na drugą, niewłaściwą stronę.
no dobrze, że napisałeś o "swoich 3 groszach", bo normalnie krew by mnie zalała po przeczytaniu twego ostatniego zdania.
I co żeś uczynił, kolego? Teraz ta biedna zagubiona dusza, real_ego, pod twoim szatańskim wpływem szkaluje aktora o nazwie D. Day-Lewis. Nawet on sam nie wie dlaczego to robi. Zaświeć dla niego przykładem i odwołaj wszystkie oszczerstwa dotyczące osoby D. Day-Lewis.
Mało mnie obchodzi co Real_ego wypisuje. Day-Lewis, to aktor wybitny, ale nie aż do takiego stopnia żeby mógł przyćmić Rusha i Mastroianniego. No i w przeciwieństwie do tej dwójki, gra sporadycznie, odmawiając z niejasnych do końca powodów (bo przecież jest aktorem, a nie modelem z wybiegu).
Zależy co kto lubi... jednym podobają się wesołe filmy inni lubią romanse... Day Lewis to człowiek z pasją.... możesz wyrażać własne zdanie ale... prezentujesz bardzo ograniczony tok rozumowania... praca aktora to nie tylko filmy... pomyśl.... podpowiem.... słowo na t......
Rozumiem, że Antonioni to wyznacznik geniuszu i każdy kto u niego zagrał jest wspaniałym aktorem? Nicholson ma trzy miny na krzyż, ale widzę, że dla najważniejsze jest, iż Nicholson jest buntownikiem i 'posuwa panienki na śmietnikach'. Fakt. To jest najważniejsze w aktorstwie ;)
Troszkę mi zajęło przekopanie się przez posty Panów @La_Pier oraz @real_ego w tym temacie Day-Lewisa i Nicholsona i troszkę słabo wypadają.
Próbuję sobie przypomnieć w czym grał Nicholson ostatnio, nie wzbudzając mojej irytacji i nie potrafię sobie przypomnieć. Nawet w doskonałej "Infiltracji" był irytujący w swej schematyczności. Dziadek Baldwin 5cio minutówką przyćmił go solidnie. Nicholson już zrobił wiele dla kina? Zgodzę się, ale jeśli nie daje rady to niech idzie na emeryturę. Podejście typu 'on już nic nie musi' jest totalnie idiotyczne. Właśnie musi. Jeśli chce być na topie, jeśli wciąż chce wzbudzać emocje, powinien starać się tym bardziej a jeśli nie, wynocha na ryby.
Pacino już prędzej. Ten przynajmniej miał kilka dobrych ról w ostatnich 15tu latach, czego o Nicholsonie powiedzieć nie można. Na de Niro szkoda mi obecnie klawiatury i prądu. Day-Lewis kasuje powyższych w przedbiegach a myślę, że jeszcze wiele przed nim.
Tak więc, panowie, luzujcie majty i pamiętajcie, że aktorstwo to przede wszystkim emocje a nie bunt poza planem ;) Zresztą, chyba wciąż mało wiecie o Day_Lewisie, skoro myślicie, że nie jest buntownikiem. Owszem, jest. Proponuje więcej o nim poczytać, jednak Daniel nie buduje swego wizerunku na buncie. Całe szczęście :)