Zastanawialiście się kiedyś, jakim aktorem Heath byłby dzis, 7 lat po śmierci i ostatnim filmie?

Jakie filmy wybrałby teraz, a które świadczyłyby o jego ambicjach zawodowych (bo nie ma wątpliwości, że po sukcesie ikonicznego już Jokera Ledger mógłby spokojnie przebierać w propozycjach). Jakimi rolami jeszcze by błysnął, a może przeciwnie, Joker i Ennis z BR byłyby dwiema wybitnymi rolami w jego karierze?
Zastanawia mnie to, bo spotkałam się z opinią, że Ledger idealnie wypełniłby lukę, jaka powstała kilka lat temu (czyli jakoś tak przed skokiem popularności B. Cumberbatcha, M. Fassbendera i innych świetnych brytyjskich aktorów) w kinie amerykańskim, gdzie trochę brakowało aktorów po 30-stce będących takimi sławami jak Brad Pitt w latach 90-tych. Całkiem to ciekawe, bo kto wie, czy bez względu na to, czy żyłby nadal i tak stałby się kims wielkim, aktorem niemal cechującym pewne pokolenie aktorów w Hollywood.

PS. Tak na marginesie - rzućcie okiem na film Candy. Film mało znany, z nieznanym jeszcze w trakcie kręcenia Ledgerem. O miłości jako swego rodzaju sacrum w życiu bohaterów bez względu na to, co się z nimi dzieje. Doskonali Heath i Abbie Cornish.

46
  • Moim zdaniem Heath odszedł właściwie w takim momencie swojego życia jak i kariery że ciężko jednak określić jakim byłby aktorem. przed zagraniem jokera był raczej bardziej niszowy i " nieśmiały". grał dziwne role ale w sensie takim że trudne jak narkomana wrażliwca jak właśnie i w "candy" czy gey jak w "tajemnicach.." ale nie szalone. myśle ze swoje miał z uszami ale po roli jokera mu troszku odbiło.. wiec nie wiadomo czy nie oszalał by do reszty i trochę później doszło by do tragedii czy jednak był by bardziej rozchwytywany. jedno jest pewne brak go w kinematografii obecnej i jego nietypowego talentu,

  • moim zdaniem był przereklamowany, oczywiście rozumiem, nie żyje ble ble, jego wybór, nie wnikam, lecz patrząc na role nie widzę geniuszu, zagrał w kilku średnich produkcjach, gimbaza sie jara Jokerem i w zasadzie tyle ...

    • Nie był przereklamowany. Serio, jesli tylu ludzi i krytyków się nim zachwyca (w tym ja, bo nie ukrywam, że rozwalił mnie Jokerem) to z pewnością coś w nim jest.

      Wiesz w czym tkwi geniusz, a przynajmniej ogromny talent, Ledgera? W tym jak świetnie grywał totalnie różne postacie z tak samo dobrym efektem. Porównaj sobie rolę Ennisa z Brokeeback Mountain z Jokerem (daję dwa najoczywistsze przykłady). Ennis to facet zamknięty w sobie, gdzieś tam w środku tłumi gniew i niezadowolenie z życia, nie umie okazywac uczuć, mówi mamrocząc ledwo otwierając usta. Czytając ksiązke (przed obejrzeniem filmu) wlasnie tak widziałam te postać. Sama autorka, Annie Proulx przyznała, że Ledger lepiej zrozumiał te postać niż ona sama. Co za tym idzie nominacja do Oscara w ogóle nie dziwi. A teraz spójrz na Jokera. Cienki głos, szaleńczy smiech, chaotyczna gestykulacja, mimika, mlaskanie co kilka słów, charakterystyczny chód - nie widzisz aktóra (a juz na pewno nie tego z BM) tylko samą postać. Jakiegoś psychopatę. To są dwie tak kompletnie, skrajnie różne od siebie role, że nie ma wątpliwości, że aktor grający w ten sposób gra wybitnie. Aplauz publiczności zasłuzony.
      A to i tak tylko dwie role, które dopiero były rozpędem do wielkiej sławy. A popatrz jak Ledger gra w Candy, narkomana z trzęsącymi się rekami, rzucającym się na głodzie pod prysznicem albo jak zadziorny i sympatyczny jest w Zakochanej złosnicy (i tak ukradł cały film). Talentu mu nie mozna odmówić po czyms takim.
      Po prostu gdzieś tak między 2005 a 2008 r. widzowie zauważyli, ze pojawił, wybił się aktor niebanalny, utalentowany z dwiema ikonicznymi rolami na koncie. Nic dziwnego że tak lamentowano po jego smierci.

      Ja rozumiem, że sposób gry jakiegoś aktora nie wszystkich zachwyci w takim samym stopniu, ze mozna miec wręcz dośc wysławiania pod niebiosa Ledgera (bo rzeczywiście wciąz się o nim gada tak) ale naprawdę zanim się coś powie, warto przyjrzeć się czyjejs karierze bliżej i zastanowić, w czym tkwi talent, którym zachwycają się inni, a my nie widzimy. Od siebie dodam, ze też mam takich aktorów i rozumiem to. Ale zanim coś powiem, najpierw mysle.

      • tylko zauważ że większość tych opinii jest po jego zejściu, zobacz ocenę Paul Walker'a 8,5 w skali ! za co ?

        co do Jokera to uważam że Jack Nicholson nie był gorszy, a Ennis szału nie robi, każdy mógł to zagrać

        juz nawet w moim lubianym "A Knight's Tale" mógłbym go pochwalić, lecz Paul Bettany i jego drugoplanowe zapowiedzi ukradły film :)

        a reszta to juz nawet nie ma sensu się rozpisywać ...

        porównaj sobie chociażby role DiCaprio do trzydziestki, nawet nie ma sensu podchodzić ;)


        • Wiesz co, Paul Walker to jednak co innego. A o talencie Ledgera mówiono i pisano juz 3 lata przed jego smiercią, czyl;i od roli w Brookeback Mountain. Nie wiem, po kie licho dawać walkerowi 10/10 skoro każdy wie, że żaden to wybitny aktor nie był.
          I Ledger i Nicholson dali niezły pokaz, ale dla mnie jednak Ledger jest wyżej jako Joker. Może dlatego, że patrząc na Nicholsona widziałam Nicholsona grajacego Jokera, a patrząc na Jokera widziałam postać, a nie aktora.
          Paul Bettany to świetny, drugoplanowy aktor. niejednemu już film ukradł ;)
          A DiCaprio ewidentnie po Titanicu przespał sporą częśc kariery, bo talentu mu nie brak, ale dopiero Scorsese pokazał go naprawdę światu (wczesniej może i go chwalono za rolę w Gilbercie Grape'ie ale utarło się, że to idol nastolatek i jakoś tak nikt na powaznie nie chciał go brać). Jasne, DiCaprio jest świetny, ale on mógł swój talent ujawnić dopiero po kilku naprawdę wielkich rolach. To znaczy, dopiero wtedy ludzie sobie uświadomili, ze to naprawdę wszechstronny aktor, a nie tylko ładna buzia. Ledger dopiero był na początku kariery. Nigdy się nie dowiemy, co jeszcze zajebistego by mógł zagrac. Myslę, ze nie ma tu co porównywac osiagnięć.

          PS. Nie masz racji, że taką "cichą" rolę jak Ennis każdy by mógł zagrać. Uwierz mi, ze budowanie postaci, to cos więcej niż samo nasladowanie. U jednego aktora wyszłoby to sztucznie, u innego zwyczajnie, bez rewelacji, u Ledgera wyszło zaskakująco naturalnie i dobitnie. Serio, ta nominacja do Oscara nie wzięła się z kosmosu.

  • Dosc czesto sie nad tym zastanawiam,Ledger to aktor ktorego poznalam bedac gowniarzem,wiadomo,ze do takiego aktora trzeba dojrzec.Dojrzalam i od wielu lat to Ledger stoi na czele moich faworytow,ba! Pomimo,ze na jego miejscu moglabym postawic 20 innych niesamowitych aktorow, to wlasnie on nieprzerwanie stoi i bedzie stal,bo kazda jego postac byla inna,byla po prostu JEGO,indywidualna i niepowtarzalna.
    Czesto moje mysli kierowaly sie co by bylo gdyby nadal zyl.
    Czy Mroczny Rycerz bylby takim hitem?Czy Ledger nadal bylby uznawany za jednego z lepszych aktorow mlodego pokolenia? A moze skonczylby wsrod uzywek,niszczac swoja kariere? Takich spraw nie da sie przewidziec,ale ja szczerze mowiac gleboko wierze,ze gdyby zyl to wybieralby swoje role tak jak poprzednio.Czyli kazda inna,kazda nietypowa.Ledgerowi trzeba przyznac jedno,ze nawet jezeli filmy byly srednie to jego role wybijaly sie ponad wszystko. Ja wierze,ze bylby taki jakim go zapamietalismy

  • Wybierałby takie same gnioty, jakie już wybrał. Miał na koncie JEDNĄ genialną rolę, filmweb robi swoje. Nigdy nie był genialnym aktorem.

    • To że jest kojarzony z jedną czy dwiema rolami jeszcze nie oznacza że miał tylko tyle dobrego na koncie. Równie dobry był w Candy - niszowym, australijskim filmie, który niektórzy kojarzą z Polsatu. Komediowo dał radę w Zakochanej złośnicy. Hype na Ledgera jest wielki, to fakt, ale talentu akurat odmówić mu nie można.

      • Dokładnie tak, można go cenić lub nie, ale charyzmy mu nikt nie odmówi, taka prawda. Myślę że jeszcze nie raz by nas zaskoczył swoją rolą, nie bał się zagrać niczego, udowodnił to, więc tym bardziej żałuję, że już go nie ma. Zawsze będzie moim ulubieńcem!

        • Co by było gdyby............... Szkoda gościa, młodego, zdolnego nie podważam, ale tak wysokie miejsce w rankingu, przed gośćmi którzy odwalili kawał roboty w całej historii kina, a nie paru filmach i od dziesięcioleci trzymają poziom.......... sorry, nie kumam.

          • Jak słyszę że problemów się nabawił przez postać Jokera................ Buuuuhahaha. Musiał już wcześniej mieć problemy ze sobą, nie wierzę że praca nad rolą go zniszczyła, jaki profesjonalny aktor zamyka się na miesiąc żeby się wczuć, chyba że taki który i tak spie....la przed światem z jakiegoś powodu. Czy Nicohlson po roli Jokera miał choćby problem ze snem??? Nie słyszałem. Myślę że fani lepiej go tłumaczą niż sam byłby w stanie hehe...

            • Zgadzam sie , ludziom sie wydaje że jesli masz worek kasy , dostajesz role , maasz super życie to nie możesz miec problemow ,albo sam je sb stwarzasz , to bzdura moim zdaniem . Ci ludzie też mają rodziny , domy i własne życie, obserwowałam kariere Heatha i jestem pod wrażeniem jego osobowości , to był młody chłopak , który myslle że nie za bardzo potrafił sie odnaleźć w tym wielkim świecie , chciał wszystkiego spróbować .A jeśli chodzi o tą depresje, o leki , nie nam to tak naprawde oceniać ale dobrze by było gdyby ludzi pamiętali że to co widzimy na ekranie to nie odzwierciedla tego kim ci ludzie sa naprawde :) a częssto o tym zapominamy na ekranie i w wywiadach widzimy wesołego kolesia który zaraża optymizmem ale to nie jest prawda. A ci którzy twierdzą że rola Jokera go wykonczyla , to bzdura , on był z niej dumny i wiedzial w co wchodzi , osobiście mysle że jego dobiła historia z Michelle , bardzo kochal córkę . . A Matilda wyrosłą na sliczną dziewczyne i napewno był by z nie dumny , kopia Heatha jak nic :)

              http://i66.tinypic.com/148qemh.jpg
              http://i63.tinypic.com/119yn8n.jpg
              http://i66.tinypic.com/2csigqa.jpg

          • nie no racja, to miejsce w rankingu zawdzięcza niestety modnej histerii na punkcie swojej śmierci... to smutne, że większość z tych osób nie bardzo go kojarzyła zanim nie zrobiło się głośno że umarł. U mnie miał "10" od początku, za jego życia obejrzałam praktycznie wszystkie jego filmy, oprócz tego serialu gdzie był jeszcze chłopaczkiem. Specjalnie zeszłam do 9 żeby nie nabijać statystyki 10. Pewnie że jest mnóstwo wielkich aktorów, ale dla mnie on był wtedy najfajniejszy i takiego go zapamiętam.

  • Myślę, że byłby równie sztywny co jest teraz.

  • Mi się wydaję, że mógł zrobić karierę podobną do Dicaprio, bo utalentowany był, pisano o nim za czasów "Tajemnicy Brokeback Mountain", że wyrośnie na wielkiego aktora, ale to wszystko zależałoby od niego. Pamiętam jak wyczytałam, że chciałby zagrać głównego bohatera "Buszującego w zbożu", szkoda, że tak sie nie stanie..

  • Ledger byłby pewnie mniej obgryzany przez robaki mięsne kiedy by się dowiedziały jaki to aktor xDDD

    • W swojej filmografii Heath Ledger mial jedynie trzy slabsze punkty, ale to byc moze przez scenariusze lub pomysly, a sa to wg mnie "Casanova", "Nieustraszeni bracia Grimm" oraz najslabszy chyba "Zjadacz Grzechow", gdzie nawet scena erotyczna z nim nie byla dobrze zrealizowana (choc cialo mial piekne)...Pozostale kreacje sa conajmniej dobre do wybitnych.On dopiero zaczynał miec tak na dobre swiat u stop, najlepsze mial przed soba, a jak na 29 letniego chlopaka mial naprawde spore juz osiagniecia...Gabriel z "Patrioty", William z "Oblednego rycerza", Ennis z "Brokeback Mountain", Dan z "Candy", ciekawy Tony z "Parnassusa" i w koncu opis magnum zdolnosci tego sympatycznego chlopaka ...JOKER...Powiem wam ze z poczatku rowniez tak do konca mnie nie przekonal, ale musialam obejrzec te sceny ponownie i dopiero po jakims czasie zdolalam zapomniec, ze pod tym odrazajacym make-upem kryje sie jedna z najpiekniejszych meskich twarzy wszechczasow....Traktowalam to jednoczesnie jako mankament i jako atut..Na samym poczatku widzialam postac Jokera w roli....Jima Carrey'a...Jednak po ponownym obejrzeniu udalo mi sie wylapac w grze Heath'a wszystko to, czego na poczatku nie udalo mi sie dostrzec...Plulam sobie strasznie w brode...Dostrzeglam wiecej demonicznego smiechu (ktorego nie udalo mi sie dostrzec za pierwszym razem) i wszystko to, co mialam dostrzec...Oczywiscie ze smierc w mlodym wieku przyczynia sie do stworzenia legendy...jednak tutaj mysle, ze wielu ma niedosyt i poczucie (jak ja), ze Heath mimo Jokera jeszcze swojej roli zycia nie doczekal i jeszcze to bylo przed nim..Joker rozbudzil nasze apetyty i jego geniusz na czarne charaktery..Tak..Widzialabym go chetnie jako jakiegos psychopate, gwalciciela lub innego osobnika z alter-ego w tle...Takze ja widze go jako aktora z jeszcze wyzej podniesiona poprzeczka..Nie ma co gdybac...R.I.P.

  • P. S.Nie ma co gdybać, nie mniej dziękuję Ci za ten wątek, poniewaz sama niejednokrotnie zastanawiam się nad tym u kogo najchętniej by Heath grał...A my wszyscy - tak jak tu jestesmy na tym forum, wiemy ze Heath nie należał bynajmniej do aktorów wyb ierających byle jaki projekt i byle jaki scenariusz..Nie stawiał na komercję...Wyjątek poczynił dla "Mrocznego Rycerza" i Chrisa Nolana..W wywiadzie mówił, ze nigdy nawet nie był fanem Batmana i innych superbohaterów, jednak spodobał mu sie "Batman Początek" i wizja Nolana.Sam powiedział, że gdyby to Tim Burton zaproponował mu rolę Jokera, to on nigdy by jej nie przyjął, poniewaz dosłownie cytuję "Dotknięcie tego, co zrobił Jack Nicholson, byłoby zbrodnią".Nie sądzę, że tylko Ennis i Joker zapadłyby w pamięc jako jedyne dwie role...Słusznie zauważyłas, że ciekawą kreacją był Dan z "Candy", dla mnie wszystko czego Heath się podjął stawało się żywym srebrem..Może poza wspomnianym przeze mnie "Zjadaczem grzechów", bo do "Grimmów" i "Casanovy" juz mnie przekonal ;-) Nade wszystko (moze nawet zaraz po Jokerze), cenię sobie i uwazam za wybitną , rolę w "Cenie honoru"..Dla mnie to filom wybitny i nade wszystko, niedoceniony..I tu byc moze klucz do Twojego pytania..Może widzialabym go nadal w pięknych, zrealizowanych z rozmachem filmach epickich...Jak równiez u niezależnych rezyserów, takich jak Tod Hayness właśnie, czy tez Gus van Zant, czy Jim Jarmusch..Mysle, ze po Jokerze mialby drzwi otwarte w zasadzie do wszystkich zarowno wspolczesnych rezyserow , jak i tych klasycznych - mistrzow w swoich klimatach...Kto wie, czy nie przejąłby nawet schedy w serii o Jamesie Bondzie po samym Danielu Craigu??? Ponoć Daniel wahał się, czy chce ponownie wystąpic..Jednak myślę, że Heath nie przyjąłby tego typu "komercyjnej" roli....Aparycja, klasa, szyk, wdzięk i piękny niski głos...To był gość, ktory niewatpliwie kochał swoją robotę, kochał granie i wielokrotnie to podkreślał...Mimo młodego wieku miał niezwykłą dojrzałośc tak w filmie jak i w zyciu , a rola Jokera jak sam podkreslal, byla najlepsza zabawa jaka kiedykolwiek mial, a nie jego gwozdziem do trumny jak na poczatku myslalam...Moge Ci powiedziec, ze Heatha chetnie widzialabym w jakims kinie z klimatem hippisowskim lub posthippisowskim, biograficznym (moglby zagrac np.Jeffa Buckley'a), jakos tak mi siebie przypominali nie wiem czemu....Wbrew temu co mowil kiedys w wywiadzie, ze nie umial grac na gitarze, czy tez nie spiewal, to i tak pewnie by sie tego nauczyl ;-) z reszta zaspiewal w "Zakochanej zlosnicy"....Potrafil swietnie oddac na ekranie takie zjawiska jak : bunt, romantyzm i idealizm..Wydaje mi sie czasem jakby nie byl z naszej epoki...Zauważcie, ze nawet w filmie grywał w taki sposob, jakby gral na zywo na deskach teatru...Myslę, ze po Jokerze najbardziej zlaknieni jestesmy jego, jako kolejnego czarnego charakteru...Moze w jakims filmie neo - noir??? Ech...ale coz tu mozna...To najbardziej beznadziejna smierc w historii...:-(

  • Ale Fassy nie jest Anglikiem :<

  • Ja się bardziej zastanawiam, jak to jest, że młody koleś dostaje notkę 9.1, dlatego bo zmarł. Rozumiem, że to za męczeństwo?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: