Megan FoxI

Megan Denise Fox

7,1
13 878 ocen gry aktorskiej
powrót do forum osoby Megan Fox

ta pseudo-aktoreczka to jakaś masakra... dla wszystkich, którzy uważają ją za piękną - wiedzcie, że to wytwór skalpela. Megan bardzo chciała upodobnić się do swojej idolki, Angeliny Jolie, i zoperowała sobie usta, nos, i kto wie co jeszcze ;)

IMO ta panienka wygląda jak żywcem wzięta z reklamy na opakowaniu kondomów. straszna jest... Oo

Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem
Sol

to po co tu wchodzisz ? nie mozesz wchodzic na profile aktorow ktorych lubisz ? jak cos ci sie nie podoba to od razu musisz to obrazac ? zalosne

belatc

żałosne- to ostatnio modne słowo

A tak na serio-po co takie obrzucanie się błotem. Megan po prostu chce byc sławna- jak nie talentem to urodą, jak nie inteligencją to głupotą, przecież wszyscy dobrze wiemy, że...
każdy orze jak może ;D

Sol

Zgadzam się , jest kolejną znienawidzoną przeze mnie gwiazdunią zaraz po Miley Cyrus .

maniuchowata

Co ci takiego zrobiła, że jej tak nienawidzisz?

ShadowDrake

nie gra u Allena

diana6echo

jest "gwiazdunią" a nie aktorką.

<za krótki>

Sol

Wikipedia: "Megan Fox (ur. 16 maja 1986 w Oak Ridge w stanie Tennessee, USA) – amerykańska aktorka i modelka." "Aktor – osoba odgrywająca rolę w teatrze lub w filmie."

A co znaczy "gwiazdunia" już to nie wiem. O ile mi wiadomo nawet nie istnieje takie słowo w języku polskim.

ShadowDrake

Wikipedia: "Megan Fox (ur. 16 maja 1986 w Oak Ridge w stanie Tennessee, USA) – amerykańska aktorka i modelka." "Aktor – osoba odgrywająca rolę w teatrze lub w filmie."
Niestety nie mam pojęcia co znaczy "gwiazdunia". O ile mi wiadomo nawet nie istnieje takie słowo w języku polskim.

ShadowDrake

wszyscy uważają, że aktor to powinien grać tylko Szekspira.. tak jakby to było nie wiadomo jakie osiągnięcie.. a przecież nie tak dawno temu aktor, czyli kuglarz, nicpoń, nierób, było najgorszą rzeczą jaką mogła się przytrafić, bo przecież taki ktoś niczego nie umie..

teraz wszyscy się zachwycają każdym kto ma w CV 'aktor/aktorka'..

diana6echo

"teraz wszyscy się zachwycają każdym kto ma w CV 'aktor/aktorka'.."-no właśnie teraz to już nikt się nie zachwyca, wiadomo, że w dzisiejszych czasach aktorami mogą zostac tancerze, wokaliści, prezenterzy telewizyjni czy takie osoby jak Megan, które aktorami są niestety tylko na piśmie, bo tak na prawdę z AKTORSTWEM nie mają dużo wspólnego...teraz trzeba się wykazac, by byc aktorem w pełnym tego słowa znaczeniu.

CristineHolly

Czy piłkarz z jakiejś lokalnej, podrzędnej drużyny jest sportowcem w mniejszym stopniu niż ten, który gra w reprezentacji narodowej?
Robotnik, który odwala swoją pracę gorzej niż kolega z budowy nie jest pracownikiem w pełni tego słowa znaczeniu?
Przecież aktor to tylko nazwa zawodu, polegającego na graniu w filmach i w teatrze, a nie jakiś prestiżowy tytuł przyznawany dla gwiazdora roku; nie jest to jakieś wartościujące słowo. Jedni grają w kinowych hitach, inni w teatrzykach dla dzieci, i jak w każdej branży nie wszyscy są jednakowo dobrzy. Nie ulega jednak wątpliwości że z racji wykonywania tych samych czynności każdy z nich jest aktorem (w pełnym tego słowa znaczeniu).

ShadowDrake

Eh, tak różnej hierarchii wartości nie będę komentowac...

ShadowDrake

aha i jeszcze jedno- nie myl zawodów praktycznych (wyuczonych) z artystycznymi (tu trzeba miec talent, którego nie można się nauczyc)

CristineHolly

Ciekawe czemu w takim razie służą szkoły aktorskie. Talent można mieć do wszystkiego, niekoniecznie jakiejś formy sztuki, i zazwyczaj wymaga szlifu. Jak to mówią - 10 % talentu, 90 % pracy.

ShadowDrake

point

aktor to tylko nazwa zawodu tak samo jak inne..
można wykonujących ów zawód podzielić, tak jak zresztą i w każdym innym zawodzie, na szarych wyrobników oraz na ludzi z pasją..

to jest zupełnie jak z grafikami - jedni ograniczają się tylko do tego by zarobić i zrobią każdy projekt, a drudzy pracują tylko wtedy gdy mają natchnienie i nie są skłonni do zamknięcia się w ramy czasowe jakiegoś projektu na zlecenie..

ShadowDrake

gucio się znasz. nie trzeba wierzyć we wszystko "co mówią" (10 % talentu, 90 % pracy). tak się składa, że uczęszczam do prestiżowej artystycznej uczelni wyższej. talent trzeba mieć, nie da się tego wyuczyć, albo dostajesz go i rozwijasz od dziecka albo nie masz go wcale, i choćbyś uczył się przez kolejne lata, nigdy nie będziesz tak dobry jak inni.
żeby dostać się do szkoły artystycznej trzeba mieć talent przede wszystkim. potem robią przesiew z setek utalentowanych osób, jedni dostają się, inni odpadają. a to dopiero początek, bo żeby zrobić karierę, trzeba kolejnych lat pracy, i odrobiny szczęścia.

Sol


"tak się składa, że uczęszczam do prestiżowej artystycznej uczelni wyższej." ---> Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Szkoła wyższa, w dodatku artystyczna? Czytając twoje wypowiedzi, w życiu nie pomyślałbym że jesteś osobą o artystycznej duszy (ani że jesteś mniej więcej w moim wieku). A konkretnie co to za uczelnia?

"talent trzeba mieć, nie da się tego wyuczyć, albo dostajesz go i rozwijasz od dziecka" ----> Czyli się ze sobą zgadzamy. Nad talentem trzeba pracować, najlepiej od dziecka, w przeciwnym razie potencjał zostanie po prostu zmarnowany.

"albo nie masz go wcale, i choćbyś uczył się przez kolejne lata, nigdy nie będziesz tak dobry jak inni. " ----> I vice versa. Nikt przecież nie rodzi się mistrzem. Niewykluczone że nawet ktoś obdarzony wielkim talentem, ostatecznie skończy gorzej niż ci mniej utalentowani, właśnie przez to że spocznie na laurach i nie włoży żadnego wysiłku w swój rozwój.

"żeby dostać się do szkoły artystycznej trzeba mieć talent przede wszystkim. potem robią przesiew z setek utalentowanych osób, jedni dostają się, inni odpadają. a to dopiero początek, bo żeby zrobić
karierę, trzeba kolejnych lat pracy, i odrobiny szczęścia." ---->
Za czasów liceum chodziłem do klasy o profilu artystyczno-plastycznym, więc też mogę wypowiedzieć się w tym temacie. Bezsprzecznie wszyscy którzy dysponowali u nas największymi zdolnościami, mieli talent, jednak jednocześnie każdy z nich podchodził do rysunku z pasją. Nie było wśród tego grona osoby, która traktowała rysunek jako tylko zwykłe hobby, każdy z nich poświęcił wiele czasu i energii doskonaląc swoje zdolności (niektórzy z nich już od przedszkola uczęszczali na specjalne zajęcia). Ja akurat zaliczałem się do tych niedzielnych artystów. Rysowałem kiedy miałem na to ochotę i nie podchodziłem do tego wszystkiego jakoś specjalnie poważnie. W przeszłości mówiono że mam talent, sam też czułem że jest to coś czym mógłbym się zająć w przyszłości, dlatego właśnie wybrałem taki kierunek, ale nigdy się nie przykładem. Nie zdawałem sobie nawet sprawy ile mogą dać odpowiednie ćwiczenia. W pierwszej klasie LO było kilka osób mniej więcej na moim poziomie, część z nich podobnie jak ja traktowała rysunek na luzie, część ostro wzięła się za siebie i zapisała na różne dodatkowe kursy. Po dwóch latach gołym okiem było widać różnicę między jedną grupą a drugą. Jak można się łatwo domyślić ostatecznie nawet nie podchodziłem do egzaminu z rysunku, wybrałem się na kierunek studiów nie związany w ogóle ze sztuką, ale wśród tych osób które na początku liceum dysponowały tymi samymi umiejętnościami co ja i zapisały się na lekcje rysunku wielu jest takich takich którzy teraz studiują grafikę albo architekturę.

"gucio się znasz. nie trzeba wierzyć we wszystko "co mówią" (10 % talentu, 90 % pracy)" ---> Jak sama widzisz, nie tyle w to uwierzyłem, co uświadczyłem na własnej skórze :).

ShadowDrake

Hmm, a to ciekawe, widzisz, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że Ty miałeś kiedykolwiek coś wspólnego ze sztuką (biorąc pod uwagę Twój gust do tandetnej Megan Forx ;PPP). Pohamuj swój sarkazm i uwierz, że mam "artystyczną duszę". Po kilku napisanych literkach na forum nie jesteś w stanie nikogo poznać, więc zakładanie o ludziach jakiś rzeczy jest bez sensu.

"Nad talentem trzeba pracować, najlepiej od dziecka, w przeciwnym razie potencjał zostanie po prostu zmarnowany." -> nie to miałam na myśli. Jako dziecko nie "pracowałam" nad talentem, rysowałam, bo lubiłam. Nikt mnie do niczego nie zmuszał.

"Ja akurat zaliczałem się do tych niedzielnych artystów. Rysowałem kiedy miałem na to ochotę i nie podchodziłem do tego wszystkiego jakoś specjalnie poważnie." -> Ja również. Nie chodziłam do liceum o plastycznym profilu, nie chodziłam na dodatkowe kursy z rysunku, jedynie przez rok uczęszczałam do ośrodka kultury na zajęcia plastyczne razem z dziećmi w wieku przedszkolnym, nie pozował mi żaden model, rysowałam ot tak. uczyła tam kobieta, która skończyła ASP. zawsze wszystkim powtarzała, że na sukces składa się "10 % talentu, 90 % pracy". i zawsze mówiła, że jestem jedynym wyjątkiem jaki zna, najbardziej leniwą, ale bardzo utalentowaną uczennicą. i że u mnie proporcje są odwrócone - 90% talentu, 10% pracy.
obecnie studiuję 4 rok Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych, w trybie dziennym ;)

Sol

aha, dodam, że na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Sol

od razu skreślasz ludzi po ich upodobaniach..
ja lubie kfc, ale nie mam problemu z przyznaniem, że jest to śmieciowe żarcie i jednocześnie potrafiłabym się delektować nadziewaną pomarańczami kaczką..

lubienie czegoś nie oznacza, że uważa się to coś za najlepsze na świecie.. tak jest z aktorami i filmami..

co do utalentowania i lenistwa to chyba każdy słyszał te słowa, kto umie mieszać kolory i wie, że odpowiednio przyciskając ołówek do papieru można otrzymać całą skalę szarości a nie tylko jasne-ciemne..

ja na ASP nie poszłam z jednego względu: pracy po tym nie znajdę, a po drugie kierunek który mnie interesował wymaga nauki chemii..
poza tym, z tego co patrzę na polskim portalu digart.pl, to o pomstę do nieba woła zachowanie studenciaków z ASP - jak krytykują początkujących to normalnie ręce opadają.. a to tylko dlatego, że pani wykładowczyni im powiedziała tak, a w ogóle to inni się nie znają bo Matejko był najlepsiejszy..
no i z doświadczenia wiem, że studenci ASP, przynajmniej tego warszawskiego to banda zadufanych w sobie smarków z gigantycznymi teczkami, dla których liczą się tylko oleje i płótno, a tablety czy plakatówki to by spalili na stosie :|

Sol

i jakoś tak cierpię na awersję do słowa 'artysta'.. to takie cholernie pompatyczne słowo..
jam jest wyrobnik i się cieszę gdy komuś się podoba to co zrobię.. a jak się nie spodoba to niech to napisze wprost a nie chrzani głupoty i robi za krytyka..

diana6echo

też nie cierpię słowa "artysta" ;) i tylko 1/4 osób mojego wydziału jest zadufana, reszta to całkiem spoko ludzie. nie wiem jak na innych wydziałach ;)

diana, tak poza tym nie rozmawiałam z Tobą, tylko z Shadowem.

chciałam powiedzieć, że nie da oddzielić się talentu od pracy i stwierdzić, że na sukces składa się tego tyle procent a tego tyle. czasami, żeby rozwijać talent trzeba dużo pracować. a czasami trzeba robić długie odpoczynki - które też rozwijają talent. tak jak pewnemu pracowitemu znajomemu się to przydarzyło - w wakacje nie miał w ogóle czasu rysować, odpuścił sobie pracę nad sobą na 3 miesiące. po tym czasie, kiedy wrócił do rysunku - postęp był gigantyczny. a przecież pracy było zero.

jeśli ktoś ma talent to tak samo ważna jest praca, tak samo ważny jest odpoczynek od tej pracy. jak ktoś nie ma talentu to odpoczynek jedynie uwsteczni jego zdolności.

Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem