Recenzja gry Dragon Quest Builders 2 (2018)

Budujemy nowy dom

Światu, w którym zakazany jest taniec, a życie zatraciło radosny charakter, stając się nudnym i pozbawionym kolorów, z pomocą może przyjść tylko Kevin Bacon. Nie od dziś wiadomo, że ponętny ruch ...
Filmweb sp. z o.o.
Światu, w którym zakazany jest taniec, a życie zatraciło radosny charakter, stając się nudnym i pozbawionym kolorów, z pomocą może przyjść tylko Kevin Bacon. Nie od dziś wiadomo, że ponętny ruch bioder i zalotne spojrzenie rozkruszą najtwardsze serce, a dobrze zatańczone "Footloose" zmieni największego macho w rozemocjonowaną kluskę. Teraz i my mamy okazję zostać Kevinem Baconem. Z tym, że nie będziemy tańczyć, tylko budować. A naszym przeciwnikiem nie będzie zacietrzewiony burmistrz, tylko armia poirytowanych potworów. 

photo.title

Dzieci Hargona, bo o nich mowa, postawiły sobie za cel wyniszczenie wszystkich budowniczych, by świat pogrążył się w chaosie, ludzie ronili łzy, a ziemia nigdy nie wydała obfitego plonu. W krótkim prologu widzimy szalejącą burzę, skrywającą pośród szkwału statek niosący na swym pokładzie ostatniego budowniczego. Nasz główny bohater jest nieustannym obiektem kpin i drwin ze strony pilnujących go potworów. Na ich życzenie wykonuje proste zadania wprowadzające gracza do czekającej go przygody. Koniec końców statek tonie, protagonista ląduje na zdewastowanej plaży i zostaje przed nim postawione zadanie odmienienia oblicza świata. 

photo.title

Dzieło wielkiej odbudowy nie będzie spoczywało wyłącznie na naszych barkach. Towarzyszyć nam będzie tajemniczy Malroth (swoją drogą znany fanom marki Dragon Quest), a w trakcie rozgrywki zyskamy kolejnych sprzymierzeńców. Nic jednak nie przychodzi tu bez wysiłku. Skąpany w mroku świat skrywa przerażonych ludzi, którzy początkowo nieufni, z biegiem czasu docenią nasze wysiłki i będą aktywnie brać udział w dbaniu o otaczający nas świat.

A będzie w nim o co dbać. W trakcie przygody z "Dragon Quest Builders 2" zajmiemy się szerokim spektrum aktywności. Od pielenia pola poprzez budowę pierwszej łaźni (z której i tak nikt nie będzie korzystał) aż po odrestaurowanie wielkiego drzewa dającego siły witalne wyspie. Gra oferuje mnóstwo zadań i stopniowo oddaje nam do dyspozycji nowe schematy. Ich realizacja przyniesie bohaterowi nowe budynki, elementy ekwipunku oraz inne, niezbędne do życia przedmioty. By ziścił się ten wielki, wyspiarski sen, konieczne będzie uprzednie zebranie surowców. Gromadzić je będziemy w sposób doskonale znany z "Minecrafta". Nasz przepastny ekwipunek pomieści wszystko, co tylko zdołamy podnieść – skały, nasiona, drewniane bale, stoły, czy też dzbany z wodą. Całe szczęście, że używane przez nas do zbierania miecze, pałki i młoty nie ulegają zniszczeniu, więc nie musimy mieć z tyłu głowy nieustannej troski o wytwarzanie świeżych broniek. Budowanie poszczególnych konstrukcji sprawia wiele frajdy i zrealizowane jest w przystępny i wymagający niewielkiego zaangażowania sposób. W trakcie gry zabrakło mi jednak zakładki zbierającej wszystkie aktywne zadania. Gdy realizuje się zlecenia dla kilku skrajnie różnych postaci szybko można zagubić się w tym, kto potrzebuje nowej chatki, a komu właśnie skończyły się skrzynki do przechowywania pomidorów.

photo.title   photo.title   photo.title

Nie do końca w tym ferworze budowania odnalazłam się w przymusowych walkach. Od czasu do czasu gra przerywa wielkie dzieło tworzenia i rzuca bohaterów w wir walki. Sekwencje te sprawiają wrażenie wymuszonych i poza walkami z bossami nie wnoszą one do gry większej dawki ekscytacji. Na szczęście balans rozgrywki przerzucony jest na tę architektoniczną część. Miłym dodatkiem są też proste zagadki środowiskowe i możliwość oswojenia grasujących po świecie potworków.

Docenić należy przemodelowanie części rozgrywki względem pierwszej odsłony gry. Nie jest ona już podzielona na rozdziały, w których za każdym razem trzeba stawiać fundamenty od początku. Ten ogromny świat obejmuje swoim zasięgiem kilka dużych wysp. Prawie wszystkie stanowią element składowy wątku głównego. Obok nich funkcjonuje wyspa, które służy za naszą bazę wypadową i pozwoli nam na przywołanie zaprzyjaźnionych graczy. Ci nie będą w stanie pomóc nam przy popychaniu przygody do przodu, natomiast chętnie wspomogą przy budowie fantastycznych tworów na wyspie-matce. Postawionymi konstrukcjami możemy dzielić się z innymi graczami online dzięki dostępnemu trybowi fotograficznemu. Wrzucone do sieci zdjęcia mogą zostać ocenione przez innych graczy, a tym, co ogranicza budowniczych, jest tak naprawdę ich wyobraźnia. Miałam okazję zobaczyć kilka budowli zrekonstruowanych z prawdziwego świata i cóż mogę rzec – stworzone przez innych molochy zapierają dech w piersi.

photo.title

Obserwowane na ekranie wydarzenia opatrzone są uroczą, cukierkową grafiką, która z pewnością zachęci tych, których odstrasza rozpikselowany świat "Minecrafta". Za projekty postaci odpowiada znany i lubiany Akira Toriyama, nierozłącznie powiązany z marką Dragon Quest od początku jej istnienia.

Pierwsza część "Dragon Quest Builders" nie utrzymała mnie przy sobie zbyt długo. Leniwie snująca się fabuła jest zupełnym przeciwieństwem tego, czym przywitała mnie druga część. Gra od samego początku nie zwalnia tempa, wypełniając dzień naszego budowniczego licznymi aktywnościami. Perfekcyjnie przygotowany system craftingu, zabawnie rozpisane dialogi i obsada pełna kolorowych indywiduów stawiają ten tytuł ponad wszystkie dostępne klony "Minecrafta", zachowując jednocześnie ducha głównej serii. Gra poprawia też liczne niedbałości poprzedniczki, stając się doskonałym sequelem uczącym się na błędach poprzednika.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).
Anna Rogala
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię