Recenzja filmu Cube 2 (2002)
Andrzej Sekuła

Czwarty wymiar

Kiedy kilka lat temu media poinformowały, iż Andrzej Sekuła będzie realizował kontynuację głośnego "Cube" w internecie zawrzało. Fani filmu Vincenzo Natali, który na całym świecie podbił serca ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Cube 2 (2002)
Kiedy kilka lat temu media poinformowały, iż Andrzej Sekuła będzie realizował kontynuację głośnego "Cube" w internecie zawrzało. Fani filmu Vincenzo Natali, który na całym świecie podbił serca wielu widzów spierali się, czy w ogóle warto robić kontynuację "Cube'a", a jeśli już, to czy Andrzej Sekuła poradzi sobie z tym zadaniem.
Ponieważ ja osobiście nie zaliczam się do wielbicieli oryginalnego "Cube'a" informacja o planowanej kontynuacji niespecjalnie mnie wzruszyła. Ot, jeszcze jeden film, który na fali panującej obecnie mody na wszelkiej maści sequele i prequele doczeka się dalszego ciągu.

Na pokaz "Cube 2" wybierałem się bez specjalnego entuzjazmu. Pozytywnie do produkcji nie nastrajały mnie opinie internautów, którzy mocno go krytykowali, jaki i fakt, że decyzją producentów film w USA został wycofany z dystrybucji kinowej, co z reguły oznacza, że obraz "nie wypalił".
Muszę jednak przyznać, że się mile rozczarowałem. "Cube 2" to bowiem solidna, przez większą część czasu trzymająca w napięciu produkcja, której jedyną wadą jest niestety scenariusza. To on sprawia, że "Cube 2" choć nie jest zły, jest z całą pewnością irytujący.

Fabularnie "Cube 2" jest powtórką z pierwszej części. Tym razem jednak nie sześciu, ale ośmiu bohaterów budzi się wewnątrz tajemniczego, najeżonego śmiercionośnymi pułapkami teseraktu - istniejącego do tej pory jedynie w teorii modelu sześcianu o czterech wymiarach. Wewnątrz teseraktu nie działają siły grawitacji i ciążenia. Zakłócony jest również przepływ czasu.
Bohaterowie początkowo sądzą, że w sześcianie znaleźli się zupełnie przypadkiem, ale niebawem odkrywają, że cos ich jednak łączy. Wszyscy mieli styczność z potężnym konsorcjum zbrojeniowym...

Największym atutem "Cube" Vincenzo Natali była oryginalność. Film pokazywał grupę ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji ekstremalnej, co samo w sobie nie było niczym nowym, ale już osadzenie akcji wewnątrz tajemniczego sześcianu nieznanego pochodzenia i przeznaczenia nie dość, że wnosiło ożywczy powiew świeżości do sprawdzonego pomysłu, to jeszcze pozwalało na ciekawą interpretację obrazu.

"Cube 2", wbrew pozorom, stara się ten pomysł rozwinąć. Tutaj również akcja skupia się na grupie ludzi osadzony w sześcianie, na ich reakcjach i działaniach, ale tym razem w całej opowieści pojawia się szersze tło dla całych wydarzeń. Bohaterowie są w jakiś sposób powiązani z konsorcjum zbrojeniowym i domyślają, że za stworzenie teseraktu i uwięzieniu w nim ludzi odpowiedzialna jest armia. Starają się więc nie tylko przetrwać, ale również rozwikłać zagadkę przerażającego sześcianu.
Trzeba przyznać, że przez godzinę film naprawdę trzyma w napięciu. Kolejne elementy fabularnej układanki odkrywane są powoli, postaci coraz więcej dowiadują się ba temat tego, co ich łączy, jak również odkrywają kolejne tajemnice teseraktu. Wydaje mi się, że "Cube 2" fabularnie wciąga (do pewnego momentu) bardziej niż część pierwsza.
Jednak po 60 minutach film zaczyna sypać się w przerażającym tempie. Końcówka obrazu to chaotyczna mieszanina śmiertelnych pułapek, ucieczki przez kolejne pokoje sześcianu, anomalii czasowych, a wszystko to okraszone namiętną sceną miłosną, która do całości pasuje, jak przysłowiowa pięść do oka. Jakby tego było mało finał opowieści jest tak kompletnie pozbawiony sensu, że aż śmieszny. Wydaje się, że scenarzyści (Sean Hood, Ernie Barbarash i Lauren McLaughlin) mieli pomysł na rozpoczęcie filmu, ale zupełnie wiedzieli jak go zakończyć. To, co przedstawili nam na końcu, nie dość, że nie odpowiada na żadne pytanie pojawiające się w historii, to jeszcze wprowadza dodatkowe zamieszanie.

Fabularnie "Cube 2" niestety rozczarowuje. Przez większą część projekcji obrazi "robi nam nadzieję", że wreszcie coś się wyjaśni, ale kiedy wreszcie docieramy do finału dostajemy przysłowiową figę.

Obraz broni się jednak od strony technicznej. W przeciwieństwie do "Cube" akcja rozgrywa się w większych pomieszczeniach, które jednak zachowały surowość lokacji znanych z oryginału. Metalowa konstrukcja wypełniona zimnym, białym światłem stanowi doskonałe tło dla opowiadanych wydarzeń - przestrzeń, w której nasi bohaterowie nie mają się gdzie ukryć ani gdzie uciec. Klimat potęgują jeszcze zdjęcia autorstwa samego Andrzeja Sekuły.
Rozczarowały mnie jednak efekty specjalne użyte do zilustrowania działania pułapek, którymi najeżony jest teserakt. Komputerowe animacje wypadają dość blado, a wysuwające się ze ścian kryształy, czy wirujący sześcian bardziej śmieszyły niż przerażały. "Tradycyjne" pułapki z części pierwszej zrobiły na mnie dużo większe wrażenie.

"Cube 2" to moim zdaniem solidny film, który - choć nie dorównuje oryginałowi - to jednak trzyma w napięciu (przez większą część czasu) i pozwala zaangażować się w opowiadaną historię. Gdyby miał lepszy scenariusz poleciłbym bez wahania. Tak zachęcam, ale nie koniecznie w kinie. Na wideo wystarczy w zupełności.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (73 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię