Recenzja filmu After (2019)
Jenny Gage

Książka była lepsza

Jeśli liczyliście, że banalna fabuła zostanie uatrakcyjniona śmiałymi scenami erotycznymi – co zresztą sugeruje dystrybutor, dumnie prezentując na plakacie hasło: Godny następca "50 twarzy ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa After (2019)
Znane są wprawdzie przypadki wybitnych filmów będących adaptacjami złych powieści, ale "After", delikatnie mówiąc, do nich nie należy. Fantazje o burzliwym (czyli pełnym kłótni i seksu na zgodę) związku z wytatuowanym idolem nastolatek, początkowo publikowane w internecie, a niedługo potem wydane na papierze (i sprzedane w setkach tysięcy egzemplarzy na całym świecie), przyniosły Annie Todd (nie)sławę na miarę E.L. James. Nie jest to przypadkowe porównanie, bowiem schemat narracyjny wygląda z grubsza tak samo jak w "50 twarzach Greya": ona — szara myszka, która lśniące włosy, uroczy uśmiech i nienaganną figurę ukrywa pod nieśmiałym usposobieniem i skromnymi sukienkami, on — nieziemsko przystojny i charyzmatyczny – na skinienie ręki mógłby mieć każdą dziewczynę. Niespodziewanie dla wszystkich (a szczególnie dla siebie samego) on zakochuje się w niej. I choć droga do wspólnego szczęścia przypomina raczej hardkorowy rollercoaster niż romantyczny spacer w blasku księżyca, w imię miłości bohaterowie podejmują walkę o wspólną przyszłość. 

photo.title

Jeśli liczyliście, że banalna fabuła zostanie uatrakcyjniona śmiałymi scenami erotycznymi – co zresztą sugeruje dystrybutor, dumnie prezentując na plakacie hasło Godny następca "50 twarzy Greya" – czeka Was rozczarowanie. O ile bowiem historia potężnego multimilionera wprowadzającego niewinną dziewczynę w świat perwersyjnych zabaw została zaszufladkowana jako "porno dla gospodyń domowych", tak czytelniczkami "After" są kobiety młodsze, przede wszystkim wkraczające w dorosłość nastolatki. Zapewne z myślą o nich adaptacja prozy Anny Todd została wprowadzona do kin z kategorią PG-13 (w Polsce od 15 lat). W konsekwencji praktycznie zrezygnowano ze scen miłosnych. I tak, mimo że książkowy oryginał obfituje w opisy erotycznych uniesień niegrzecznego Hardina (Hero Fiennes-Tiffin) i odkrywającej rozkosze cielesne Tessy (Josephine Langford), najbardziej "nieprzyzwoitą" rzeczą, jaką zobaczycie w filmie Jenny Gage, będzie ręka wsuwająca się pod bieliznę i wywracające się w ekstazie oczy bohaterki. Reszta to długie i nudne sekwencje montażowe ilustrowane romantycznymi piosenkami oraz kilka średnio udanych dialogów.

photo.title

Jak na entuzjastów prozy Jane Austen i sióstr Brontë ani Hardin, ani Tessa nie są zbyt wygadani. Co zabawne, cała fabuła "After" upstrzona jest mniej lub bardziej subtelnymi nawiązaniami do XIX-wiecznej literatury, które w zestawieniu z pozbawioną polotu narracją i jednowymiarowymi postaciami wyglądają jak przysłowiowy kwiatek u kożucha. Egzaltowani bohaterowie niechybnie uważają się za współczesne wcielenia Elizabeth Bennet i pana Darcy'ego, czemu dają wyraz, wygłaszając bon moty o miłości i swoich przekonaniach. Rozważna i romantyczna Tessa, podobnie jak jej imienniczka z dzieła Thomasa Hardy'ego, jest kobietą czystą, co najlepiej widać, kiedy znajdzie się w pobliżu koleżanek z akademika — roznegliżowanych lasek o pofarbowanych na jaskrawe kolory włosach. Wydaje się, że w ten sposób Anna Todd chciała pokazać, że protagonistka jest silną jednostką, mającą odwagę być sobą, w gruncie rzeczy zamknęła ją jednak w typowych dla melodramatu schematach pokazujących kobietom jedyny słuszny sposób bycia. 

Choć "After", zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej, jest dziełem ciężko strawnym, trudno nie zauważyć w nim miłości do... literatury. Być może ktoś zainteresuje się powieściami, o których dyskutują bohaterowie, i sięgnie po prozę Jane Austen lub "Wielkiego Gatsby’ego". Wprawdzie trudno przewidzieć, czy zderzenie z tak ambitną literaturą nie skończy się szokiem, ale za tę promocję czytelnictwa przyznaję drugą gwiazdkę. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (83 głosy).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 2/10 bardzo zły