Recenzja filmu Rodzinka Robinsonów (2007)
Stephen J. Anderson
Joanna Wizmur

Powrót do przyszłości

Kilka lat temu studio Walta Disneya oficjalnie zapowiedziało, że zrywa z klasyczną animacją, a wszystkie rysunkowe produkcje wytwórni powstaną przy wykorzystaniu technologii komputerowej. ...
Filmweb sp. z o.o.
Kilka lat temu studio Walta Disneya oficjalnie zapowiedziało, że zrywa z klasyczną animacją, a wszystkie rysunkowe produkcje wytwórni powstaną przy wykorzystaniu technologii komputerowej. Początkiem nowej epoki miał być "Kurczak mały". Jednak zrealizowany w 2005 roku film nie odniósł tak dużego sukcesu jak oczekiwali producenci i dwa lata później szefowie studia odstąpili od rewolucyjnego pomysłu. I bardzo dobrze, "Rodzinka Robinsonów" jest bowiem najlepszym dowodem na to, że Disney nie radzi sobie z komputerową animacją.

Wychowywany w domu dziecka Leon jest małym geniuszem. Uwielbia wynalazki i całe dnie spędza opracowując coraz to nowe maszyny i urządzenia. Niestety, jego pasja nie podoba się żadnemu z potencjalnych rodziców gotowych zaadoptować chłopca. Zdesperowany Leon postanawia skonstruować zatem specjalną maszynę, która pozwoli mu dotrzeć do jego najwcześniejszych wspomnień, w których - jak ma nadzieję - zachował się wizerunek jego matki. Na wystawie młodych wynalazców, gdzie chłopiec ma po raz pierwszy zaprezentować swoje urządzenie, dochodzi jednak do katastrofy. Maszyna wspomnień zostaje ukradziona przez tajemniczego mężczyznę w meloniku. Wiele wskazuje na to, że złodziej przybył z przyszłości. W towarzystwie nowopoznanego Alberta Robinsona, Leon przeżyje najbardziej niesamowitą przygodę swojego życia.

"Rodzinka Robinsonów", jak na produkcję Disneya przystało, łączy w sobie przygodę i humor z wychowawczym przesłaniem. Problem w tym, że robi to w sposób co najwyżej przeciętny i znacznie odbiegający od poziomu, do jakiego przez długie lata przyzwyczaiło nas studio autora Myszki Miki. Żarty są średnio zabawne, dialogom daleko do błyskotliwości, a cała historia sprawie wrażenie niekontrolowanego chaosu.

"Rodzinka" nie zachwyca również od strony technicznej. Filmowi daleko do wzorcowych produkcji Pixara, ale nie wytrzymuje on również porównania z często niedopracowanymi (szczególnie na trzecim planie) obrazami studia DreamWorks. Na uwagę zasługują jedynie projekty niektórych bohaterów. Postać Leona już z samego wyglądu budzi sympatię, a tajemniczy mężczyzna w meloniku do złudzenia przypomina doskonale znanego w naszym kraju Don Pedra, szpiega z Krainy Deszczowców.

Zdaję sobie sprawę, że "Rodzinka Robinsonów" powstała z myślą o dużo młodszych ode mnie widzów. Na pokazie prasowym siedziałem jednak obok mocno nieletniego chłopca, który większą uwagę poświęcał kubełkowi popcornu i olbrzymiej coli niż przygodom Leona. Tym bardziej popieram więc decyzję szefów studia o powrocie do tradycyjnej animacji. W końcu dzięki niej Disney odniósł swoje największe sukcesy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 40% uznało tę recenzję za pomocną (45 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)