Recenzja filmu

Alive, dramat w Andach (1993)
Frank Marshall
Ethan Hawke
Vincent Spano

Cuda wiary

W 1972 samolot z lecącą w nim drużyną rugby z Urugwaju niespodziewanie roztrzaskuje się w Andach. Część kadłuba z ocalałymi zatrzymuje się na zboczu góry. Rozbitkowie znajdują się w odludnym, ...
W 1972 samolot z lecącą w nim drużyną rugby z Urugwaju niespodziewanie roztrzaskuje się w Andach. Część kadłuba z ocalałymi zatrzymuje się na zboczu góry. Rozbitkowie znajdują się w odludnym, opuszczonym miejscu, z dala od cywilizacji. Jakby tego było mało, wokół panuje mróz, otaczają ich ogromne ilości śniegu i występuje duże zagrożenie lawinowe.

Ekstremalne warunki sprawiają, że zaczyna umierać coraz więcej z ocalałych. Kiedy zauważają w oddali samolot, myślą, że ratunek szybko nadejdzie, zjadają więc bez obaw resztę zapasów. Wkrótce okazuje się, że był to fałszywy alarm, a przez radio słychać wiadomość, że poszukiwań zaprzestano...

Młodzi mężczyźni ruszają na poszukiwania kadłuba samolotu z radiostacją lub drogi powrotnej. Niestety wysłana załoga szybko wraca. Są słabi i przeraźliwie głodni. Wszyscy zdają sobie sprawę, że grozi im niechybnie śmierć głodowa. Nie mając innego wyjścia, zaczynają zjadać zmarłych towarzyszy...

Opowiadana historia brzmi jak horror, jednak to wszystko wydarzyło się naprawdę. Ci młodzi ludzie zdani byli na samych siebie. Żyli w przeraźliwym głodzie, zimnie, strachu, namacalności śmierci.

Film Franka Marshalla jest tak dobrze zrealizowany pod względem dramaturgicznym, że czuje się, co rozbitkowie przeżywali, można się z nimi utożsamić. Płynne budowanie napięcia narasta z każdą minutą. Pomaga w tym dokładny zarys psychologiczny postaci, typy ich zachowań, reakcji na bezpośrednie spotkanie się z tragedią. Mimo konfliktów, momentów chaosu, imponuje jednak to, jak rugbiści trzymali się razem, że byli wobec siebie lojalni, nawzajem się sobą opiekowali. Przypomnijmy sobie scenę obchodzenia urodzin, kiedy za tort służyła grudka śniegu, a za świeczkę - papieros.

Przerażający jest moment zasypania coraz mniejszej grupy żyjących przez lawinę. Uczucie klaustrofobii, histerii jest wyjątkowo namacalne. Na bardzo małej przestrzeni ekipa gorączkowo kopie w śniegu, by uratować kolegów, co nie zawsze się udaje. Jednak największą grozę wywołuje podjęcie decyzji o kanibalizmie. Większość sportowców to ludzie wierzący, pełni wartości, zdają sobie jednak sprawę, że to jedyna droga ratunku. Tutaj pojawia się ciekawa kwestia wiary - czy człowiek ma prawo bezcześcić zmarłych, by przeżyć, a może właśnie wierzący powinni zdawać sobie sprawę z oddzielności ciała i duszy...

Człowiek - istota pozornie słaba, jednak, jak pokazano w "Alive, dramat w Andach", może być także osobą niezwykle silną, zdeterminowaną, która dzięki wierze może znieść wszystko i przetrwać w każdych warunkach.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
87% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (82 głosy).
Udostępnij: