Kontrast. Niedojrzały Ivan (Mark Eydelshteyn), który nigdy nie zaznał pracy, a od najmłodszych lat żył w willi, kontra Anora (Mikey Madison), która musi pracować jako prostytutka, żeby zarobić na
Kontrast. Niedojrzały Ivan (Mark Eydelshteyn), który nigdy nie zaznał pracy, a od najmłodszych lat żył w willi, kontra Anora (Mikey Madison), która musi pracować jako prostytutka, żeby zarobić na życie. Te dwa światy, które się zazębiają w jednym momencie sprawiają, że dochodzi do niewytłumaczalnej więzi między głównymi bohaterami, która postępuje w niecodzienny sposób - striptiz, seks, ślub w Vegas.
I tak, idąc o krok dalej w kontrastach, film jest podzielony na dwie "części". Z początku sceny są oparte na beztroskiej sielance, gdzie jedyne co się liczy, to pieniądze, dragi i kasyno. Kiedy jednak bogaci rodzice Ivana, który chcą utrzymać honor rodziny, dowiadują się, że ich syn zamiast się uczyć "bierze ślub z dziwką" wyraz filmu zmienia się diametralnie. Wtedy właśnie na plan wchodzą wpływy bogatszych, a więc i władza, przemoc - pod postacią osobistych ochroniarzy Ivana: Toros (Karren Karagulian), Igor (Yura Borisov), Garnik (Vache Tovmasyan).
Wszystko jest połączone groteskowym nastawieniem, gdzie poszukiwania Ivana, który zwiał z domu, żeby uniknąć gniewu rodziców (co dodatkowo uwydatnia jego charakter niedojrzałego chłopca) przypominają gonitwę za dzieckiem w figloraju - to właśnie tam Toros (Karren Karagulian) wciela się w rolę "niańki", która robi wszystko, by odnaleźć pociechę.
Ostatecznie, wszystko wskazuje, że charaktery postaci się nie zmieniają, więc roszczeniowi nadopiekuńczy rodzice pozostaną nadopiekuńczy, niedojrzałe dziecko wciąż będzie niedojrzałe, a "zwykli" ludzie będą tymi, co posprzątają bałagan po bogatych.
Niestety, mimo krzykliwych, wokalnych scen i ujęć (które mógłbym oglądać godzinami), jest zwyczajnie przewidywalny, a monotonia i powtarzalność scen nie utrzymywała w napięciu. 6/10, ale gdyby oceniać grę Mikey Madison to 10.