Recenzja filmu

Barbie (2023)
Greta Gerwig
Agnieszka Matysiak
Margot Robbie
Ryan Gosling

Ze wszystkich najbardziej jestem jak Allan

W filmie zdecydowanie są pewne sprzeczności, które niekoniecznie działają zgodnie z przesłaniem filmu. 
W filmie zdecydowanie są pewne sprzeczności, które niekoniecznie działają zgodnie z przesłaniem filmu. Wśród nich to, że Świat Barbie, który ma być odbiciem prawdziwego świata (Kobiety rządzą i mają realny wpływ na świat, a mężczyźni mają wyglądać pięknie, podziwiać i być ,,dodatkiem” do życia) wcale nie ukazuje tego świata rzetelnie i obiektywnie. Jasne jest to, że ,,Barbie” nie ma na celu być dramatem o patriarchacie i jego skutkach, tylko prostą komedią upraszczającą wiele spraw, lecz jeśli film zagłębia się w temat tego jak żyje się obu płciom w realnym świecie, mógłby zrobić to rzetelniej. Świat Barbie jest ciekawym negatywem naszego świata, ale czy w patriarchacie każdy dzień mężczyzny jest idealny i chcemy, aby ta sielanka nigdy się nie skończyła? Albo czy większość mężczyzn nie obchodzi nawet gdzie kobiety śpią i czy mają swoje domy? Oczywiście nie umniejszam tutaj problemowi jakim jest toksyczna męskość, która otacza nas w sytuacjach nie tylko takich jak codzienna jazda tramwajem, ale niestety niezwykle często podczas zwyczajnego posiłku z rodziną, lecz nie uważam też, że problem ten należy spłycić do: kobiety powinny zawojować świat a mężczyźni nieporadnie uśmiechać się i ćwiczyć języki w ,,Duolingo”. 

Ten film jest dla mnie chyba trochę czymś innym niż twórcy chcieliby, żeby był. Mianowicie jest dla mnie opowieścią o tym jak uciskanie siebie nawzajem prowadzi do rewolucji. Jeżeli wzięlibyśmy Świat Barbie i ponownie go odwrócili wyglądałoby to tak: Kobiety dokonały rewolucji, aby mężczyźni wykonywali ciężką pracę a one mogły odpoczywać oraz realizować się w pasjach, które byłyby jednak stereotypowo kobiece, zatem mężczyźni, aby przywrócić porządek (w pewnym sensie sprawiedliwie, ponieważ zostali oni zniewoleni) sprawiają, że wszystko wraca do normy i mówią kobietom, żeby odnalazły siebie nie dając im jednak pełni możliwości tylko mniej ważne role takie jak mniejszy sąd niższego szczebla zamiast miejsca w senacie, bo zmiany muszą zachodzić powoli. Choć w tym konkretnym przypadku taka decyzja wydaje mi się absurdalna to zgadzam się z przesłaniem tej sceny. Doszliśmy do momentu w popkulturze, w którym kobiety mają być silne i niezależne (z czym oczywiście się zgadzam) ale mężczyźni mają być... No właśnie, jacy? Czy mężczyźni powinni wyglądać jak śmiejące się dzieci jak Ken po tym jak odkrył siebie i zjeżdża na zjeżdżalni z głupiutkim uśmiechem. A może powinniśmy być potulni i urządzać sobie przerwy na łaskotanie w trakcie konferencji w pracach (Bo fakt tego, że tak się nie dzieje został pokazany jako jeden z nielicznych problemów mężczyzn dzisiejszego świata). Dziś wymaga się od mężczyzny (podkreślam! z całą słusznością) tego, aby NIE był toksyczny, przemocowy, ale także aby nie był stereotypowy. Nie ma chyba jednak nikogo kto potrafi odpowiedzieć na pytanie jaki mężczyzna ma właściwie być. 
 
Około tydzień temu obchodziliśmy dzień mężczyzn, który niestety sprawił mi więcej smutku niż radości. Próbowałem sobie odpowiedzieć na pytania: Z czym kojarzy mi się męskość? Czy Jakim mężczyzną chciałbym być w przyszłości? Ale ku mojemu zaskoczeniu nie przyszło mi do głowy wiele odpowiedzi, a jeśli już jakieś przychodziły to zbiegały się wyraźnie z tym stereotypowym modelem mężczyzny, który przecież nie jest korzystny dla żadnej z płci.  

Najbardziej ze wszystkich postaci jestem w stanie utożsamić się z Allanem. Dziwnym, niezbyt pasującym do żadnego ze światów, skonfundowanym przez swoje istnienie człowiekiem, który nie chce poprzeć rewolucji. Gdy Ken wprowadza patriarchat, Allan nie odnajduje się w nim, nie może wytrzymać tego jak duże mniemanie o sobie mają Kenowie. Decyduje się więc na ucieczkę. To dokładnie odzwierciedla moje emocje, gdy widzę kolejny blockbusterowy film, który zamiast rzetelnie ukazać rzeczywistość, chce zdestabilizować społeczeństwo oraz umiejscowić nas po którejś ze stron konfliktu, z którego film czerpie zyski. 
Firma, która stoi za kinowym hitem wprost podczas akcji ukazuje się jako grupa śmiesznych, słodkich panów w garniturach, którzy chcą się łaskotać i przytulać. Jednocześnie chcą dbać o dobro dziewczynek a jedyne co się dla nich liczy to zysk ze sprzedaży lalek. Nie zrobią serii lalek o ,,zwyczajnych” Barbie, no chyba że im się to opłaca. I tak właśnie w niezwykle sprytny sposób ogromna korporacja nie dość, że przedstawiła samą siebie jako coś rozkosznego, ale jednocześnie brutalnie chcącego zarobić, ukryła to jeszcze przed widzem pod płaszczem walki o równość płciową i sprawiedliwość. Uważam dzieło Grety Gerwig jako dobrą okazję do szczerej rozmowy pełnej szacunku i zrozumienia nie tylko o tym jak mężczyźni powinni zachowywać się w stosunku do kobiet, ale również dokąd zmierza świat, w którym mężczyzna nie jest jedynym pierwszoplanowym aktorem. Trzeba jednak pamiętać o tym, że kapitalizm zawsze korzysta i dostosowuje się do nastrojów społecznych będąc w stanie przywdziać takie postacie jakie chcielibyśmy zobaczyć. A może zamiast powiedzieć: ,,Tak powinien wyglądać świat” powinniśmy podchodzić do nowoczesnych filmów bardziej krytycznie i rozmawiać o tym jakie emocje wzbudziło w nas to jak jesteśmy przedstawieni oraz realnie patrzeć na to czy ktoś nie robi tego, żeby czerpać zyski z marketingu (Mattel wyprodukowało serię lalek z filmu, pomimo że ewidentnie w samym filmie takie zachowanie jest wyśmiane). 
 
Film stara się umieścić nas w bardzo uproszczonym świecie, który chce nas umiejscowić po jednej ze stron, podczas gdy sam mówi, że robi to, aby zarobić na tym konflikcie pieniądze. Taka polaryzacja problemów prowadzi do rewolucji, od której ja jako ten filmowy Allan chciałbym uciec. 
1 10
Moja ocena:
5
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Barbie
Myślisz, że film o Barbie to tylko pastelowe ciuszki, uśmiechy i jazda różowym kabrioletem? No to... czytaj więcej
Recenzja Barbie
Kilka miesięcy przed premierą „Barbie” w reżyserii Greta Gerwig rozpoczęła się wielka akcja marketingowa,... czytaj więcej
Recenzja Barbie
Jeszcze kilkanaście lat temu synonim kiczu i pustej konsumpcji, dzisiaj ikona feminizmu w swojej... czytaj więcej