Recenzja filmu Deerskin (2019)
Quentin Dupieux

Nie będziesz miał kurtek innych przede mną

O ile w "Morderczej oponie" Dupieux nie żałował sobie nonsensów, maksymalnie utrudniając widzowi utożsamienie się z nietypowym protagonistą, tak w "Deerskin" stawia na bardziej subtelne środki ...
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
  • recenzja kinowa Deerskin (2019)
Wiadomo, że to nie szata zdobi człowieka, istnieją jednak ciuchy, wobec których nawet najwięksi modowi sceptycy nie pozostaną obojętni. Takim elementem garderoby niewątpliwie jest kurtka ze skóry daniela. Wyobraźcie sobie miękki zamsz w przepysznym miodowozłotym odcieniu i klasyczny fason skrojony przez włoskiego kaletnika w latach 70. XX wieku. To obietnica ponadczasowego, zabójczego stylu, nie kolejny trend odchodzący w zapomnienie wraz ze zmianą ekspozycji na sklepowych wystawach. Ubranie, które sprawi, że przypadkowo napotkane osoby poczują nieodpartą pokusę zawarcia z Wami znajomości, choćby konwersacja miała się ograniczyć do pytania o zdobiące je frędzle i Waszej zdawkowej odpowiedzi. Oto odzienie warte Waszych ostatnich pieniędzy. Nawet jeśli później będziecie zmuszeni żywić się resztkami wygrzebanymi ze śmietnika, nie pożałujecie ani jednego eurocenta wydanego na to unikatowe okrycie. 

photo.title

Oczywiście takiej kurtki nie może nosić byle kto; tak niezwykły strój zasługuje na wyjątkowego właściciela. Jak na ironię Georges (Jean Dujardin) jest kwintesencją przeciętności. Ot, zwyczajny facet w średnim wieku prowadzący wysłużone audi. Z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Poznajemy go na życiowym zakręcie. Choć określenie to brzmi dramatycznie, nie ma w nim żadnej przesady – podczas postoju na stacji benzynowej bohater postanawia utopić w toalecie swoją sztruksową marynarkę. Nie zważając na wylewającą się z kibla wodę, dociska zwinięty w kluchę materiał butem. Jego twarz wyraża nienawiść. To symboliczne samobójstwo pozwala mu godnie przygotować się do nowego życia: z dala od sztruksu i zgorzkniałej żony, w glorii naturalnej skóry, jakiej nie powstydziliby się swobodni jeźdźcy przemierzający na chopperach amerykańskie szosy, z cyfrową kamerą umożliwiającą wykreowanie własnej rzeczywistości.  

Jeśli mieliście styczność z wcześniejszymi dziełami Quentina Dupieux, przede wszystkim z "Morderczą oponą", z pewnością zdajecie sobie sprawę, że możecie się spodziewać absolutnie wszystkiego. Francuski reżyser zręcznie dawkuje absurdy, powolną narrację wpisując w ramy kolejnych gatunków: spaghetti westernu, melodramatu, slashera. Kurtka ze skóry daniela szybko staje się dla Georges'a czymś znacznie ważniejszym niż modnym ciuchem. Choć protagonista nie mówi tego wprost, wydaje się, że jego nowa stylówa ma dla niego podobne znaczenie jak legendarna kurtka ze skóry węża dla Sailora Ripleya (Nicolas Cage) z "Dzikości serca". Kiedy kapota zaczyna projektować na Georges'a swe pragnienia, jego indywidualność i wiara w wolność jednostki zaczynają przybierać coraz bardziej ekstremalne formy. Niezależnie od okoliczności styl bohatera pozostaje jednak nieskazitelny.

photo.title

O ile w "Morderczej oponie" Dupieux nie żałował sobie nonsensów, maksymalnie utrudniając widzowi utożsamienie się z nietypowym protagonistą, tak w "Deerskinstawia na bardziej subtelne środki wyrazu. W ten sposób udaje mu się stworzyć najbardziej przystępne ze wszystkich dotychczasowych dzieł – będący jednocześnie uniwersalną opowieścią o samotności i doświadczanym przez każdego z nas dążeniu do bycia kimś wyjątkowym oraz sprawną dekonstrukcją filmowej narracji i kontynuacją gry podjętej z publicznością we wcześniejszych dziełach. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)