Recenzja filmu

Gordon i Paddy (2017)
Linda Hambäck
Dobrosława Bałazy
Stellan Skarsgård
Melinda Kinnaman

Komisarz Gordon na tropie

Film Lindy Hambäck jest ekranizacją popularnej serii książek dla dzieci. Gordon to ropuch pełniący funkcję komisarza leśnej policji, a Paddy to jego mysia zastępczyni. Animacja Hambäck opowiada o ...
"Round up the usual suspects", mówi szef policji w pamiętnej scenie z "Casablanki". W "Gordonie i Paddym" też pojawia się odruch, by aresztować "tych samych, co zwykle". W amerykańskim klasyku był to jednak po prostu gag, a w szwedzkiej animacji dla dzieci - już raczej przestroga. Jeśli kino dla najmłodszych morałem stoi, to "Gordon…" stoi morałem przednim: nie oceniaj książki po okładce. Konwencja filmu kryminalnego zostaje tu przekuta w opowieść o szacunku dla bliźniego i o przełamywaniu uprzedzeń. No i pięknie.


Film Lindy Hambäck jest ekranizacją popularnej serii książek dla dzieci. Gordon to ropuch pełniący funkcję komisarza leśnej policji, a Paddy to jego mysia zastępczyni. Animacja Hambäck opowiada o ich pierwszym spotkaniu oraz pierwszym wspólnym śledztwie. I czym prędzej uspokajam: jeśli na dźwięk słów "kryminalny" czy "śledztwo" budzi się w kimś mama (albo tata) miś gotowa bronić potomstwa przed "złym wpływem" - niesłusznie. Dość powiedzieć, że przedmiotem kradzieży są tu… wiewiórcze orzechy. "Gordon i Paddy" to przystępne i mądre kino, skrojone pod małego odbiorcę, ale nie równające do najmniejszego wspólnego mianownika.


Już pierwszy rzut oka na ekran mówi wiele: nie ma tu ani high-endowej ani (na szczęście) low-endowej komputerowej grafiki. "Gordon i Paddy" wygląda raczej, jak gdyby ożywiono rysunki jakiegoś zdolnego przedszkolaka. Ta prostota kształtów i pastelowej kolorystyki jest jednak zwodnicza. Szwedzka animacja ma w sobie wyszukaną elegancję, tym bardziej widoczną, że akcja filmu toczy się w powolnym, z lekka melancholijnym rytmie. Tak powolnym, że w jednej ze scen Gordon dosłownie zamiera w bezruchu, aż przysypie go padający leniwie śnieg. Ale to żaden zarzut: wręcz przeciwnie. W skrojonym pod przedszkolne ADHD animowanym spektaklu, jaki dominuje w kinach, często gubią się detale, które tutaj mogą wybrzmieć w pełni. Hambäck wydobywa bowiem niuanse, kładzie akcent na małe rzeczy: tu gryz ciastka, tam wzruszenie ramion, tu łyk czegoś ciepłego, tam porozumiewawczy uśmiech.


W tych detalach kryje się zarówno nienachalny humor, jak i jakieś programowe ciepło. "Gordon i Paddy" to opowieść tyleż o niepozornej myszce Paddy, która staje na wysokości zadania (dostaje nawet klasyczny "montaż treningowy"), co o przemijaniu, o ropuchu Gordonie, który szykuje się do emerytury. Przede wszystkim to jednak historia o odruchach empatii i życzliwości. O tym, że myszkom w potrzebie trzeba pomagać, a lisice niekoniecznie są tak złe, jak je malują. Najlepiej podsumowuje to sam Gordon, powołując się na uniwersalne prawo lasu: "bycie miłym jest legalne, a niemiłym - nielegalne". I już, i tyle: tak mało, a tak dużo zarazem.
1 10
Moja ocena:
7
Jakub Popielecki
Rocznik 1985, absolwent filmoznawstwa UAM. Dziennikarz portalu Filmweb. Publikował lub publikuje również m.in. w "Przekroju", "Ekranach" i "Dwutygodniku". Współorganizował trzy edycje Festiwalu... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
89% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
Udostępnij: