Muszę przyznać - podchodziłem do "Obcy: Romulus" z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony był to nowy film z kultowej franczyzy, z drugiej - dokładnie wypełniał lukę między "Obcym - 8. pasażer
Muszę przyznać - podchodziłem do "Obcy: Romulus" z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony był to nowy film z kultowej franczyzy, z drugiej - dokładnie wypełniał lukę między "Obcym - 8. pasażer "Nostromo" a "Obcym: Decydującym starciem". Na plus - wizualnie robi naprawdę solidne wrażenie: mroczne korytarze, brutalne oświetlenie, klaustrofobiczne kadry. Te elementy bez wątpienia oddają ducha oryginału.
Efekty praktyczne - to prawdziwy majstersztyk. Ksenomorf i facehugger wykonani w dużej mierze tradycyjnie (animatronika), robią wrażenie, dają uczucie fizycznej obecności i naturalnego horroru. W porównaniu z przeciętnym CGI, to odświeżające podejście.
Ale - i tu zaczynają się zgrzyty - fabuła i postaci nie trzymają poziomu. Główni bohaterowie są płascy, momentami irytujący i… zapomina się o nich równie szybko, jak się na nich patrzy. Wątki są przewidywalne, a tempo nierówne - niektóre sceny trzymają w napięciu, inne rozgrywają się zbyt wolno, rozbijając klimat.
Trailery i publiczne prezentacje reklamowały film jako powrót do korzeni serii. I faktycznie - scenografia, dźwięk, wyważona estetyka - to mocne strony, często oddają ducha klasyki. Mieliśmy momenty, jak taniec Rain w zrzucie wody w 0-g, które były naprawdę efektowne i oryginalne.
Jednak niestety, fabularnie film to bardziej pastisz niż nowa jakość. Liczne odniesienia do klasyki - fan service - bywają męczące i odciągają od historii. Do tego dochodzi irytujący, CGI-owy android na wzór i z twarzą przypominającą zmarłego Iana Holma - dla wielu był to zgrzyt; w wersji domowej poprawiono ten efekt, co reżyser sam później przyznał.
I wtedy pojawia się pytanie: co byłoby, gdyby eksperci pozwolili twórcom iść dalej niż tylko kopiować? Bo choć film momentami zachwyca technicznie, brakuje mu oryginalnego pulsującego serca.
Plusem jest ogromna atmosfera, efekty praktyczne, mroczna scenografia i dźwięk - autentyczny powrót do klimatu klasycznych "Obcych". Minusem są: słabe postacie, przewidywalny scenariusz, przesadna ilość fan service, a momentami jaskrawy CGI.
Ogólne wrażenie: Trudno oderwać się od chwil grozy, ale film zostaje przede wszystkim ciekawostką - miłym powrotem do korzeni, lecz bez nowego, świeżego kontrapunktu.
6/10 - film zrobił kilka rzeczy bardzo dobrze, zwłaszcza w warstwie audiowizualnej. Jest ciekawy jako nostalgiczny dodatek do serii, jednak brakuje mu tego "czegoś", co sprawia, że wracasz do niego pamięcią. Świetne widowisko, ale nie klasyk.
1106
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.