Recenzja filmu

Renaissance (2006)
Christian Volckman
Jerome Causse
Leslie Woodhall

Kolorowi bohaterowie

Od czasu złamania standardów aktorskich przez Szekspira rzadko spotykamy bohaterów całkowicie dobrych bądź zupełnie złych. I całe szczęście. Dzięki niemu filmy z bohaterami o rozbudowanej ...
Od czasu złamania standardów aktorskich przez Szekspira rzadko spotykamy bohaterów całkowicie dobrych bądź zupełnie złych. I całe szczęście. Dzięki niemu filmy z bohaterami o rozbudowanej motywacji psychologicznej są dużo bardziej przemyślane, ciekawsze i wzbudzające większe zainteresowanie u odbiorców. Tak jest też oczywiście w przypadku filmu "Renaissance". Przy bardzo wyrazistym kontraście całej otoczki wizualnej, granica pomiędzy charakterami bohaterów jest niezwykle zatarta. Pozytywne postaci nie są święte, popełniają błędy, jak każdy człowiek. Można nawet powiedzieć, że główny bohater ma czarniejszą przeszłość niż postać "czarnego charakteru", który akurat tę ma dość jasną.

Trzeba, niestety, przyznać, że fabuła nie jest zbyt wyszukana - gigantyczna korporacja, która mieści się w niebezpiecznym mieście, werbująca młodych, inteligentnych ludzi, jest wplątana w aferę dotyczącą tajemniczych eksperymentów na chorych dzieciach. Ilona, młoda kobieta, w której korporacja "Avalon" pokłada wielkie nadzieje, jest w trakcie odkrywania największej tajemnicy ludzkości - nieśmiertelności. Zostaje porwana w tajemniczych okolicznościach, a jej wybawicielem ma zostać trochę ponury, choć bardzo przystojny oficer śledczy Karas, którego głos jest niesamowicie ujmujący (w tej roli Daniel Craig). Jest jednak sporo zaskakujących zwrotów akcji, dynamiczny pościg i ciekawy wątek miłosny.

Reżyserii "Renesansu" podjął się debiutant Christian Volckman. Na nogi nie powalił, ale też nie można mu nic zarzucić, a należy tu zaznaczyć, że zadanie miał bardzo trudne - zgranie aktorów z nietypowym obrazem to nie lada wyzwanie. Muzyka Charlesa Olinsa i Nicholasa Dodda przyzwoicie nawiązuje do bieżących wydarzeń filmu, stanowi dobre tło dla obrazu, a ten z kolei jest zdumiewający. Twórca filmu zdecydował się nie wprowadzać żadnych odcieni szarości - występują tu wyłącznie tylko czerń i biel. Ta nowatorska technologia filmowa odciąga uwagę od przeciętnej fabuły i powoduje, że całość wydaje się bardzo atrakcyjna, a sama historia niesamowicie wciągająca. Nie można uniknąć porównania z "Sin City", które zrobione było w podobnym stylu i które również dotyczyło niebezpiecznego miasta. Jednak ocenienie, które z nich jest lepsze, byłoby chyba niemożliwe. Każde z nich wyróżnia się czymś innym, dotyczy zupełnie innego problemu. Oba filmy łączy jedynie kolorystyka i przejmujący, tajemniczy klimat.

Spokojnie można jednak powiedzieć, że "Renaissance" to wyjątkowy, oryginalny film, mimo przewidywalnej fabuły, a wprowadzona przez twórców nowatorska technika może okazać się przełomem w dziedzinie kinematografii.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
60% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Rok 2054. W Paryżu każdy ruch i każdy gest jest kontrolowany, filmowany i skrupulatnie sprawdzany. Ilona Tasuiev, młoda, piękna i inteligenta pani naukowiec, zostaje ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 57%
Wystarczy rzut okiem na plakat, by przywołać cały wachlarz skojarzeń z innymi produkcjami ostatnich lat. "Sin City" Roberta Rodrigueza, jego pierwowzór (komiks Franka ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 100%