Recenzja filmu

Rio (2011)
Carlos Saldanha
Piotr Kozłowski
Anne Hathaway
Jesse Eisenberg

Folder turystyczny w 3D

Animacja Foksa idealnie nadaje się do obejrzenia w sezonie przedwakacyjnym. Zwiększa apetyt na egzotyczne podróże i promuje gorące tańce latynoamerykańskie.
Gdyby 20th Century Fox było biedną wytwórnią, zacząłbym podejrzewać, że do realizacji "Rio" dołożył się jakiś brazylijski urząd do spraw promocji regionów. Piękniejszych widoczków nie uświadczycie nawet w folderze turystycznym: plaże wyglądają, jakby obsypano je złotem, a morze i niebo są bardziej niebieskie od migdałów, o których myślicie co poniedziałek przy firmowym automacie do kawy.  Żadnych faweli, wojen gangów i elitarnych komando. W Rio de Janeiro ciągle trwa karnawał, a swoją zgrabną pupą w rytm samby kręci nawet pani dentystka.

Bohaterem animacji jest Blu – mieszkająca w zaśnieżonym amerykańskim miasteczku papuga-nielot, która okazuje się ostatnim męskim przedstawicielem swojego gatunku. Naukowcy zamierzają połączyć Blu z samiczką Julią i tym samym zapobiec ich wyginięciu. Ptak wyjeżdża więc z właścicielką – zmierzającą ku staropanieństwu bibliotekarką – do Rio, gdzie mają nastąpić gody.  

Jak nietrudno się domyślić, w filmie chodzi o to, by Blu pokonał własne lęki (czyli nauczył się latać) i dojrzał (w sensie: spłodził potomstwo). Aby uwiarygodnić psychologiczną przemianę, twórcy pakują bohatera w kabałę z udziałem niecnych kłusowników i ich ptasiego pomagiera. W ekstremalnych sytuacjach Blu ma szansę rozwinąć skrzydła i zdobyć serduszko swej wybranki. Wątki romansowe i sensacyjne plotą się ze sobą niczym warkocz łowiczanki, by połączyć się w finale rozegranym podczas widowiskowej parady.  

"Rio" zrealizowano według zasady: dla każdego coś miłego. Dzieciaki znajdą tu sympatycznych bohaterów z pazurem i dopieszczoną pod każdym względem animację. Na dorosłych czekają niezłe żarty słowne oraz wpadające w ucho piosenki, skomponowane m.in. przez lidera Black Eyed Peas, Will i Ama. Efekty 3D są najlepiej widoczne w scenach, gdy ptaki kłapią dziobami w kierunku widza.  

Animacja Foksa idealnie nadaje się do obejrzenia w sezonie przedwakacyjnym. Zwiększa apetyt na egzotyczne podróże i promuje gorące tańce latynoamerykańskie. Pewnie nie wszystkich nas stać na bilet lotniczy do Rio de Janeiro. Na bilet kinowy na "Rio" zawsze można jednak wysupłać te kilkanaście złotych.
1 10
Moja ocena:
8
Łukasz Muszyński
Zastępca redaktora naczelnego Filmwebu. Stały współpracownik radiowej Czwórki. O kinie opowiada regularnie także w TVN, TVN24, Polsacie i Polsacie News. Autor oraz współgospodarz cyklu "Movie się",... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
70% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (87 głosów).