Recenzja filmu

Shaft (1971)
Gordon Parks
Richard Roundtree
Moses Gunn

Czarny detektyw o stalowych nerwach

Film "Shaft" z 1971 roku, w reżyserii Gordona Parksa, to jeden z najważniejszych tytułów w historii kina afroamerykańskiego oraz kamień milowy ruchu blaxploitation. Produkcja ta nie tylko
Film "Shaft" z 1971 roku, w reżyserii Gordona Parksa, to jeden z najważniejszych tytułów w historii kina afroamerykańskiego oraz kamień milowy ruchu blaxploitation. Produkcja ta nie tylko zapewniła widzom elektryzującą rozrywkę, ale również otworzyła drogę na Hollywood dla czarnoskórych twórców i bohaterów, prezentując afroamerykańskiego protagonistę jako silną, niezależną i przebojową postać.
Główny bohater - John Shaft, w znakomitej interpretacji Richarda Roundtree - to prywatny detektyw z Nowego Jorku, uosabiający charyzmę, niezłomność i elegancję. Shaft porusza się po mieście z pewnością siebie i nonszalancją, która od pierwszych minut filmu robi ogromne wrażenie. To postać bez kompromisów, ani z policją, ani ze światem przestępczym - zawsze idzie własną drogą, a jego kodeks moralny jest równie twardy, jak stal.


Fabuła filmu, choć pozornie prosta - poszukiwanie porwanego dziecka mafijnego bossa - stanowi świetne tło do ukazania pełnego napięcia, wielkomiejskiego klimatu Nowego Jorku lat 70. Ulice tętnią życiem, są brudne, głośne i niebezpieczne, co operator Urs Furrer wykorzystuje perfekcyjnie, tworząc wizualny portret miasta, w którym zbrodnia czai się na każdym kroku.

Muzyka Isaaca Hayesa to osobny bohater tej produkcji. Kultowy już motyw przewodni, nagrodzony Oscarem, jest prawdziwym soundtrackiem ulicy - pulsującym funkiem i soulem, który oddaje nie tylko klimat filmu, ale i epokę. Dźwięki Hayesa sprawiają, że "Shaft" zyskuje niepowtarzalną tożsamość i styl.


Na uwagę zasługuje również sposób, w jaki film porusza tematykę rasową. Choć nie robi tego poprzez bezpośrednie moralizowanie, "Shaft" ukazuje afroamerykańską społeczność jako autonomiczną siłę, która nie musi podporządkowywać się białym strukturom władzy. To kino emancypacyjne w rozrywkowej formie - i taki balans wypada tu znakomicie.

Oczywiście, patrząc współcześnie, niektóre elementy mogą wydawać się schematyczne czy przesadzone, lecz nie zmienia to faktu, że film pozostaje dziełem ponadczasowym: dynamicznym, pełnym napięcia, a przy tym świadomym swojej kulturowej roli.


Podsumowując: "Shaft" to film, który należy znać - zarówno jako odważny manifest kulturowy, jak i jako doskonałą kryminalną opowieść z bohaterem, którego nie sposób zapomnieć. To klasyk w pełnym tego słowa znaczeniu, wciąż inspirujący twórców i atrakcyjny dla widza ponad pięćdziesiąt lat po premierze. Jeśli jeszcze nie poznaliście Johna Shafta - czas to nadrobić.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Shaft
W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku powstał pewien nurt filmowy, który kierową swą uwagę zwłaszcza... czytaj więcej