Recenzja wyd. DVD filmu

The Room (2003)
Tommy Wiseau
Krzysztof Petkowicz
Tommy Wiseau
Juliette Danielle

Gorzej już być nie może

"The Room" to jak jazda na rowerze. Tego się nie zapomina. A szkoda. Nie polecam tego filmu nikomu, nawet mojemu najgorszemu wrogowi. Po prostu już gorzej być nie mogło.
Co można zrobić z budżetem 6 milionów dolarów? Można wyprodukować małą superprodukcję z gwiazdorską obsadą i świetnymi efektami specjalnymi. Można również wyprodukować wielką chałę z beznadziejnymi aktorzynami, okropnym scenariuszem i wołającą o pomstę do nieba reżyserią. Tak jak to zrobił Tommy Wiseau.

Johnny (Tommy Wiseau), bogaty bankier, prowadzi sielankowe życie ze swoją narzeczoną, Lisą (Juliette Danielle). Jednak, pomimo miłości i czułości ze strony Johnny'ego, Lisa nie jest zadowolona ze swojego życia, więc zaczyna go zdradzać z najlepszym kumplem, Markiem (Greg Sestero)...
 
Fabuła jest przetykana różnymi wątkami pobocznymi, które nie mają żadnego sensu. Mamy Denny'ego (Philip Haldiman), chłopaka z sąsiedztwa, który zostaje ofiarą napadu dokonanego przez nieznajomego gościa (chłopak, nie sąsiedztwo), matkę Lisy, która ma raka piersi (ale nas to nie obchodzi), i jakiegoś psychologa, który prawie zostaje zabity przez Marka. Wątki są tak prezentowane, że siedzimy z nudów i czekamy, aż skończy się ta 99-minutowa męka.

Aktorstwo to tylko wisienka na tym torcie głupoty, polanym obficie absurdem i debilizmem. I właściwie tutaj nie istnieje. Juliette Danielle gra tak sztucznie jak Paris Hilton we wszystkich swoich filmach, Greg Sestero zachowuje się, jakby ktoś włożył mu do majtek kilo lodu. A jak się miewa pan Tommy Wiseau? Gra jak wszyscy aktorzy serialów "Dlaczego ja?", "Trudne sprawy" i "Pamiętniki z wakacji" razem wzięci! Gorzej już być nie mogło!

A nie, mogło! Scenariusz leży już na samym dnie.

Najlepszym dowodem na to, jak denny jest scenariusz, jest YouTube. Nie żartuję, wystarczy wpisać "The Room" i proszę bardzo! Takie perełki jak "Oh, hi Mark!" lub "You're tearing me apart, Lisa!" przeszły już do języka internautów. A ja zresztą tego nie pochwalam.

Zapomnijcie o "Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja". Zapomnijcie o "Gulczas, a jak myślisz?" i "Kac Wawa 3D". "The Room" to wyższa szkoła jazdy.

"The Room" to jak jazda na rowerze. Tego się nie zapomina. A szkoda. Nie polecam tego filmu nikomu, nawet mojemu najgorszemu wrogowi. Po prostu już gorzej być nie mogło.
1 10
Moja ocena:
1
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja The Room
Uczciwy kinoman oprócz uznanych arcydzieł i klasyków kina powinien znać także te produkcje, po których... czytaj więcej
Recenzja The Room
Film kultowy to jedno z najbardziej niejasnych, nieścisłych pojęć w filmowym żargonie. W dzisiejszych... czytaj więcej