Recenzja filmu

Wojna (2025)
Alex Garland
Ray Mendoza

Wojna bez efektów specjalnych - surowa, klaustrofobiczna, wciągająca

"Wojna" to film, który naprawdę daje do myślenia - i to nie dlatego, że stara się opowiadać historię wojny w dramatyczny, hollywoodzki sposób, ale dlatego, że być może na kino wojenne rzadko
"Wojna" to film, który naprawdę daje do myślenia - i to nie dlatego, że stara się opowiadać historię wojny w dramatyczny, hollywoodzki sposób, ale dlatego, że być może na kino wojenne rzadko patrzy się tak bezpośrednio, realistycznie i bez upiększeń. Za film odpowiadają Ray Mendoza (weteran Navy SEAL) oraz Alex Garland, którzy wspólnie stworzyli obraz oparty praktycznie w całości na wspomnieniach ludzi, którzy przeżyli tę misję.

To, co absolutnie wyróżnia "Warfare", to podejście do pokazywania wojny: na ludzkim poziomie, w czasie rzeczywistym. Film niemal cały czas dzieje się w jednym, ciasnym irańskim mieszkaniu i okolicznych ulicach w Ramadi, kiedy pluton Navy SEALów obserwuje ruchy sił USA w terenie wroga, a sytuacja szybko wymyka się spod kontroli.

Nie ma tu scen zbawczej heroiki, patosu ani uproszczonego podziału na dobrych i złych - co z jednej strony bywa odświeżające, z drugiej czyni film bardziej wymagającym. Wrażenie klaustrofobii, niepewności i narastającego chaosu jest niemal fizyczne: kurz, strach, nagłe odgłosy wystrzałów, cisza między nimi, niepokój - wszystko to działa na zmysły i wywołuje autentyczne napięcie.

Decyzja, by opowiedzieć historię bez muzyki, bez klasycznych scen retrospekcji i bez rozbudowanego tła postaci sprawia, że film staje się bardziej doświadczeniem niż narracją. Warfare nie stara się tłumaczyć decyzji - raczej stara się, by widz poczuł, jak to jest być tam, w tej chwili.

To może działać na korzyść filmu, jeśli jesteśmy przygotowani na taki styl - ale może też zniechęcać tych, którzy oczekują bardziej klasycznej fabuły z jasnym wątkiem dramatycznym i wprowadzeniem postaci. W moim odczuciu to właśnie ten zabieg formalny stanowi siłę "Warfare", ale jednocześnie powoduje, że film nie ukoi emocji - nie oferuje widzowi "przerwy na oddech".

Aktorsko film wypada bardzo solidnie. Obsada, choć niekoniecznie z gwiazd drugiego planu, przekonuje swoją naturalnością - nie raz miałem wrażenie, że oglądam ludzi, którzy naprawdę byli w takiej sytuacji. Zwłaszcza DPharaoh Woon-A-TaiD'Pharaoh Woon-A-Tai, Will Poulter i Cosmo Jarvis dają bardzo dobrą robotę, kreując przekonujące postacie ludzi, którzy muszą funkcjonować w ekstremalnych warunkach.

Jednak brak mocniejszego wprowadzenia w życie prywatne bohaterów - ich lęki, wątpliwości, relacje - sprawia, że widz nie zawsze ma z kim się w pełni utożsamić. To było pewnie zamierzone (film ma być subiektywną pamięcią, a nie typową narracją fabularną), ale mimo wszystko czasem czegoś mi brakowało.

Jednym z najmocniejszych elementów tego filmu jest jego podejście do dźwięku - odgłosy otoczenia, wybuchów, nagłe cisze, echa w ciasnych przestrzeniach budynku, a także użycie dźwięku na zasadzie kontrastu między spokojem a chaosem - to naprawdę robi robotę.

Także wizualnie film jest dobrze dopracowany - kamera trzyma się blisko bohaterów, często w ograniczonym polu widzenia, co potęguje wrażenie bycia w środku wydarzeń. Obrazy są surowe, ostre, a montaż stara się utrzymać tempo zbliżone do rzeczywistości - bez spektakularnych efektów, za to bardzo autentyczne i bez "filmowego wygładzania".
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Wojna
Gdy wyobrażamy sobie wojnę, przychodzi nam do głowy mnóstwo obrazów filmowej wizji konfliktu zbrojnego.... czytaj więcej