Recenzja filmu

Wojna (2025)
Alex Garland
Ray Mendoza

Dlaczego???

Nieprawdopodobne przedstawienie absurdu i bezsensu każdego konfliktu zbrojnego zaczyna trafiać do widza. Oczekiwanie na to przysłowiowe pierdolnięcie daje nam szansę na przemyślenia
Gdy wyobrażamy sobie wojnę, przychodzi nam do głowy mnóstwo obrazów filmowej wizji konfliktu zbrojnego. Jednak powstające od lat produkcje podtrzymują starą, tradycyjną tematykę dotyczącą historycznych wojen, zarówno tych bardziej odległych, jak i tych bliższych. Ta produkcja, należy do grupy całkiem odmiennych, prezentując nam historię współczesnych i nie tak odległych wydarzeń. Nowa generacja wojny, którą przekazuje nam film, to wizja która jest nam tak bliska w czasach konfliktów występujących w wielu miejscach świata. Jednak czy ta produkcja cechuje się realnością, czy to po prostu wyolbrzymiona wizja hollywoodzkich artystów.


Ludzie, bo to od nich zaczyna się opowieść. Bawią się i spędzają przyjemne chwile w wojskowym gronie. Aż nagle koniec, wracają bowiem oni do swojego prawdziwego zadania i do tego po co przybyli do obcego kraju w stanie wojny. Podążanie przez puste i ciemne ulice miasta położonego w samym centrum konfliktu, powoduje dziwny niepokój, że jest tu zbyt spokojnie. Bohaterowie nie tracąc jednak dobrego humoru przejmują jeden z miejscowych domów zamieszkany przez miejscowych. Ufortyfikowanie go zajmuje im chwilę i staje się on ich punktem obserwacyjnym i strategicznym w całej operacji. Nie dostrzegamy tam strzelaniny od pierwszych minut, jednak dostrzec można emocje. Emocje, które towarzyszą całkiem obcym nam osobom, a jednak czujemy jakbyśmy byli tuż obok nich i brali udział w rozmowie, jednak nie wiedząc nic o swoim koledze. Emocje, które uderzają w nas jeszcze mocniej niż kule mogłyby uderzyć w mury tego budynku. Tak spokojnie nie może pozostać do samego końca, ponieważ nadal trwa konflikt. Akcja zagęszcza się, a sytuacja oraz przyszłość oddziału staje się coraz bardziej nieoczywista. Powoli dzieje się coraz więcej, aż dochodzimy do kulminacji, która prezentuje nam prawdziwą jatkę.


Chwila, w której zaczyna się film, a widz dostrzega nowoczesność wojskowego wyposażenia i zaczyna rozumieć powagę tego filmu staje się momentem, w którym czuje się jakość tego filmu. Każda następna minuta i gęstość z jaką upływa tylko utwierdzają w tym przekonaniu. Doznanie wojny w perspektywie obecnego stanu świata staje się możliwe z perspektywy dołączenia do członków operacji. To format, który prezentuje nam brutalność, zniszczenie i nienawiść, których powodem jest w końcu religia (której celem jest wspólnota). 


Nieprawdopodobne przedstawienie absurdu i bezsensu każdego konfliktu zbrojnego zaczyna trafiać do widza. Oczekiwanie na to przysłowiowe pierdolnięcie daje nam szansę na przemyślenia i analizę takich pytań jak: a jak ja bym zareagował na wojnę? do czego to dąży? jaki jest tego powód? To film, który na pewno nie zalicza się do tych rozrywkowych, które “bawią się w wojnę”. Ten film to produkcja dająca do myślenia o świecie, w którym temu podobne rzeczy mają miejsce codziennie. Fakt, że historia opowiedziana w tej produkcji jest oparta na faktach, zarówno dodaje jej realizmu, jak i potwierdza brak oryginalności tej historii. To po prostu codzienność dla wielu żołnierzy, którzy bez świadomości dlaczego, stają naprzeciw innego żołnierza i zaczynają strzelać. Każdy walczy o życie poprzez pozbawianie go drugiego i tak wpada się w paradoks. Ale jaki był początek tego koła - to już nie ma znaczenia.


Realizm nie tylko strojów i scenografii, ale przede wszystkim aktorów pozwala wejść w historię. Fakt oparcia historii na wspomnieniach jednego z uczestników tej bitwy, pozwolił aktorom wczuć się w postacie, których nie byliby w stanie podjąć na podstawie literek zawartych w scenariuszu. Prezentując nam emocjonalność, przeżycia oraz zgubienie jakiego naprawdę doznają pierwowzory takich postaci. Pomimo nie szalejącego budżetu na przygotowanie miejsca akcji - scenografia daje radę, bo jest tylko tłem do akcji, która odbywa się na twarzach aktorów. To wszystko zamknięte w pięknych zdjęciach zawierających charakterystyczne kolory i nie unikających twarzy bohaterów, które zostawiają na obiektywie kamery krew i żal.


Całość daje nam przykry obraz do przemyślenia. Ja odbieram ten film jako świetnie pobudzenie do rozmyślania nad tymi wszystkimi, którzy przeżywają to w realnym życiu. Zarówno tych, którzy wyjeżdżają na wojnę, jak i tych, którzy zostają w nią wciągnięci. Z tyłu głowy pozostaje smutek i zaduma nad wszystkimi, którzy nie przeżywają lub tymi którzy wracają, ale nigdy nie będą już sobą… 
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Recenzja Wojna
"Wojna" to film, który naprawdę daje do myślenia - i to nie dlatego, że stara się opowiadać historię... czytaj więcej