Ale głupi ci Rzymianie

Tęsknisz za czasami, kiedy, stojąc przy zatłuszczonym paluchami automacie, zerkałeś to na ekran, to przez ramię, czy aby jakiś dworcowy drab nie sapie ci nad uchem, gotowy albo wydębić od ciebie ...
"Asterix & Obelix Slap Them All!" - recenzja
Tęsknisz za czasami, kiedy, stojąc przy zatłuszczonym paluchami automacie, zerkałeś to na ekran, to przez ramię, czy aby jakiś dworcowy drab nie sapie ci nad uchem, gotowy albo wydębić od ciebie ostatniego złocisza, albo odepchnąć z bara od dżojstika? Aha, ja też nie.



Dlatego tym fajniej, że ktoś nadal produkuje gry niczym z epoki automatowej, które można przejść od początku do końca z własnej kanapy czy fotela, bez konieczności wyprawiania się do zapewne nieistniejącego już zresztą, szumnie zwanego salonu, umiejscowionego gdzieś na terenie przejścia podziemnego albo na parterze budynku miejskiego basenu. Nieprzypadkowo snuję te opowieści rodem z początku lat dziewięćdziesiątych, bo "Asterix & Obelix: Slap them All" ma ten kwaśnawy, acz słodki posmak kombatanctwa, jako że to prościutki beat ’em up, jakich już dzisiaj się prawie nie robi. I jest to jego niemała zaleta, bo ekipa Mr. Nutz Studio ewidentnie rozumie, na czym zasadzają się mocne strony uwielbianego niegdyś gatunku. Tyle że ma on też i te słabe.

A na dodatek wystarczy zaledwie pół godziny, żeby zapoznać się z jednymi i drugimi. "Asterix & Obelix: Slap them All" prędko odkrywa wszystkie swoje karty. Zapewniam, że ostatni poziom będzie miał do zaoferowania dokładnie to samo, co pierwszy, ani mniej, ani więcej. Czyli: do dyspozycji mamy trzy przyciski na krzyż i przemy do prawej strony ekranu, piorąc bez litości wrogie hordy. Ktoś mógłby powiedzieć, że o to przecież tutaj chodzi, a ja przytaknę. Lecz nasi dzielni gieroje, między którymi możemy dowolnie przełączać (grając samemu; oczywiście dostępny jest też tryb dwuosobowy) w trakcie rozgrywki, podczas przeżywania swoich przygód, wywiedzionych prosto z kart komiksu, nie nauczą się ani jednego nowego ciosu, a zbierane przez nich monety to jedynie zupełnie nieprzydatny ornament, bo i tak nie ma na co ich wydać. Dlatego też gra szybciutko robi się monotonna podczas dłuższej sesji, nawet mimo obecności swoistych minigier przetykających regularnie poziomy, podczas których ganiamy dziki albo ścigamy się do mety.



Do wyboru mamy, rzecz jasna, Asteriksa albo Obeliksa. Obaj panowie nie różnią się zbytnio od siebie i ich ataki, zarówno combo z piąchy, jak i specjalny (zużywający odnawiające się z czasem symbole pioruna), rozbijający grupki adwersarzy, są z grubsza takie same. Inne są chwyty: ten pierwszy kręci przeciwnikami młyńca, a drugi okłada z liścia po gębie albo efektownie nawala nimi o glebę. Niestety, przeciwnicy również są zwykle do siebie bliźniaczo podobni, niekiedy niezależnie od skórek (choć legioniści stosują taktyki bojowe, zostawiając miotaczy z tyłu, a ogromne zbóje potrafią wymachiwać łapami), tak jak i bossowie — praktycznie zwykli szeregowcy o dłuższym pasku energii. Kolejne etapy, choć czasem oferują przeszkody terenowe (na przykład miejskimi ulicami przejeżdżają rydwany), dają nam niewiele do roboty. Ale to powiedziawszy, na krótką metę "Asterix & Obelix: Slap them All" sprawia niemałą radochę z powodu samego obcowania ze słynnymi komiksowymi bohaterami, bo cały klimat, atmosfera i sposób opowiadania historii jest zgodny z tym, co znamy z oryginału. Graficznie gra autorstwa Mr. Nutz Studio jest niemalże perfekcyjna i jako żywo przypomina komiksowe kadry — zresztą przerywniki między misjami są na nie stylizowane — a muzyka i efekty dźwiękowe trzymają przed ekranem.



Szkoda, że polski wydawca nie zadbał o lokalizację, bo gra dostępna jest wyłącznie w języku angielskim, co może utrudnić jej odbiór przez najmłodszych. Producent podjął szereg mało zrozumiałych dla mnie decyzji, jak konieczność powtarzania całego etapu od nowa w wypadku porażki, albo przerwanie rozgrywki, kiedy pada tylko jedna z postaci, a druga nadal ma pełny pasek energii, lecz mimo to, trudno mi tej gry nie lubić, bo włożono w nią serducho. Czasem jednak do głosu wypadałoby dopuścić również i rozum. Lecz niech nie zrazi nikogo moje malkontenctwo, zapraszam do radosnego naparzania Rzymian. Bo choć "Asterix & Obelix: Slap them All" to gra nieidealna, daje mnóstwo szczerej uciechy. Niebo nie spadło nam na głowy.
1 10
Moja ocena:
5
Bartosz Czartoryski
Krytyk filmowy i tłumacz literatury. Publikuje regularnie tu i tam, w mediach polskich i zagranicznych, a nieregularnie wszędzie indziej. Czyta komiksy, lubi kino akcji i horrory, tłumaczy rzeczy... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
100% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).