Dawno żaden serial nie zostawił mnie z tak ciężkim sercem. „Them” to nie jest horror, który straszy potworami czającymi się pod łóżkiem. To koszmar, w którym potworem jest człowiek, system i
Dawno żaden serial nie zostawił mnie z tak ciężkim sercem. „Them” to nie jest horror, który straszy potworami czającymi się pod łóżkiem. To koszmar, w którym potworem jest człowiek, system i obojętność. Mimo że rozgrywa się też za dnia, ma się wrażenie, że akcja toczy się tylko w nocy.
Pierwszy sezon opowiada o czarnoskórej rodzinie Emorych, która w latach 50. przeprowadza się do spokojnej, z pozoru idealnej dzielnicy zamieszkiwanej przez białych mieszkańców. Nowy dom miał być początkiem lepszego życia, szybko jednak staje się miejscem nieustannego strachu. Sąsiedzi zamieniają codzienność bohaterów w piekło, a rasowa nienawiść miesza się z elementami nadprzyrodzonymi. Widz przez cały czas zastanawia się, gdzie kończy się trauma, a gdzie zaczyna prawdziwy koszmar.
Warto zobaczyć to niejasne zwierciadło, by poczuć ciężar historii, gniew i krew przelaną przez lata nienawiści, której skutki odczuwa się do dziś. Twórcy z chirurgiczną precyzją budują atmosferę osaczenia. Każdy kadr, każda nuta muzyki i każdy dźwięk zdają się mówić, że od zła nie ma ucieczki. Jest też w tym serialu niezwykle silny motyw zemsty – nie tej widowiskowej, lecz dojrzewającej gdzieś głęboko, rodzącej się z cierpienia, upokorzenia i walki o godność.
Największą siłą pierwszego sezonu jest jednak główna bohaterka. Deborah Ayorinde tworzy postać, od której trudno oderwać wzrok. Jej Lucky jest jednocześnie silna i krucha, zdeterminowana i złamana przez doświadczenia, których nie da się wymazać. To rola oparta bardziej na spojrzeniach, milczeniu i drobnych gestach niż na wielkich monologach. Dzięki temu dramat tej kobiety wydaje się boleśnie prawdziwy i jeszcze mocniej angażuje emocjonalnie.
A potem przychodzi „Cat in the Bag”… odcinek, który wbija w fotel i zostaje pod skórą na długo. Rzadko kiedy telewizja potrafi pokazać, ile zła jest w stanie wytrzymać człowiek, nie uciekając przy tym w tani szok. To jeden z tych epizodów, których nie ogląda się dwa razy, ale których nie sposób wyrzucić z pamięci.
„Them” jest bolesnym przypomnieniem, że nawet najbardziej szczytne idee równouprawnienia potrafią rozbić się o rzeczywistość, w której system nie nadąża za własnymi deklaracjami. Rasizm nie jest tu jedynie tłem dla historii grozy. Jest jej najważniejszym źródłem. To właśnie świadomość, że wiele z przedstawionych zachowań ma swoje korzenie w prawdziwych wydarzeniach i mechanizmach społecznych, sprawia, że serial wywołuje tak silny dyskomfort.
Drugi sezon, choć opowiada zupełnie nową historię i przenosi akcję do lat 90., zachowuje dokładnie to samo napięcie. Zmiana czasu okazuje się trafnym pomysłem, bo pokazuje, że problemy nie zniknęły wraz z kolejnymi dekadami. Wręcz przeciwnie – rasistowskie uprzedzenia, przemoc i systemowe nierówności otrzymują bardziej współczesny kontekst, przez co całość wydaje się jeszcze bliższa dzisiejszej rzeczywistości. Horror nadal działa przede wszystkim dlatego, że wyrasta z ludzkich lęków i nienawiści, a nie z nadprzyrodzonych potworów.
To serial trudny, wyniszczający emocjonalnie. Nie ogląda się go dla czystej przyjemności. Ogląda się go, by coś poczuć i tego nie zapomnieć. Dla mnie „Them” jest jednym z najbardziej przejmujących seriali grozy ostatnich lat, bo wykorzystuje horror nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie do opowiedzenia o historii, która w wielu miejscach wciąż nie została do końca przepracowana. I właśnie dlatego, kiedy kończy się ostatni odcinek, prawdziwy niepokój wcale nie znika. Zostaje z widzem jeszcze na długo po seansie.
110
Moja ocena serialu:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Udostępnij
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Obserwuj nas na Google News
Dodaj Filmweb jako preferowane źródło w Google
Częściej zobaczysz nasze artykuły w wynikach wyszukiwania.