Ziemskie szumowiny 

To nie tylko świetny dokument o zbrodni, lecz przede wszystkim przejmująca historia o obsesji, która kładzie się cieniem na całym życiu. 
Ziemskie szumowiny 
Dokumenty o seryjnych mordercach można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to produkcje niewychodzące poza rekonstrukcję zbrodni i przedstawienie kulisów śledztwa, których celem jest naświetlenie fenomenu amerykańskiego kultu kwitnącego wokół zbrodniarzy. Drugie oprócz odpowiedzi na pytania "kto?" i "dlaczego?" oferują osadzenie przedstawionych wydarzeń w szerszym kontekście społeczno-kulturowym. Odtworzenie faktów jest w nich punktem wyjścia do zupełnie nowej, nieznanej szerszej publiczności historii. Właśnie tą ścieżką podążają twórcy serialu "Synowie Sama: Droga w mrok".

Z perspektywy przesyconego ekranową przemocą współczesnego widza sposób działania Davida Berkowitza może się wydawać mało spektakularny. W porównaniu z krwawą jatką urządzoną przez rodzinę Mansona w domu Sharon Tate czy będącą dziełem Teda Bundy'ego rzeźnią w żeńskim akademiku strzał z rewolweru i ucieczka z miejsca zbrodni wydają się wręcz trywialne. A jednak to właśnie Berkowitz, w listach do prasy tytułujący się "Panem Potworem" i "pucołowatym Behemotem", przez kilkanaście miesięcy terroryzował ulice Nowego Jorku, doprowadzając do masowej histerii.
 

Jak to często bywa, wyobrażenia na temat bestii nie do końca pokrywały się z rzeczywistością. Mimo że zatrzymany mężczyzna niespecjalnie przypominał postać z portretów pamięciowych, morderstwa ustały, miasto odetchnęło z ulgą, a policja i politycy gratulowali sobie sukces, na którym mogli budować kariery. O ile w dokumentach opowiadających o prawdziwych zbrodniach odkrywanie nieudolności organów śledczych jest częstym motywem (najbardziej jaskrawych przykładów dostarczają seriale "The Confession Killer" i "Rozmowy z mordercą: Taśmy Teda Bundy'ego"), o tyle Joshua Zeman nie przywiązuje do tego wątku zbyt dużej wagi. Więcej miejsca poświęca roli mediów, szczególnie tabloidowej prasie bardziej niż dobrem śledztwa zainteresowanej pogonią za sensacją. W centrum wydarzeń reżyser stawia zaś niezależnego dziennikarza śledczego Marury'ego Terry'ego. Pochodzący z tej samej miejscowości co niesławny Syn Sama mężczyzna za punkt honoru postawił sobie ustalenie, kto naprawdę stoi za zbrodniami.

Analiza listów wysyłanych przez Berkowitza do redakcji magazynu "New York Post" szybko doprowadziła Terry'ego do wniosku, że krwawa seria nie była dziełem jednego człowieka, lecz zorganizowanej grupy. Choć wiadomości mordercy, a także jego późniejsze wypowiedzi brzmiały jak bełkot szaleńca, jasno wskazywały konkretne miejsca czy osoby mogące pomóc rozwiązać zagadkę. Zgłębiając te powiązania, Terry dokonywał coraz bardziej niepokojących odkryć, jak podobieństwo sąsiada Berkowitza do osoby uwiecznionej na portrecie pamięciowym czy działalność grupy wandali rytualnie zabijających psy i jej niejasny związek z wywodzącej się ze scjentologii okultystycznej sekty zwanej Kościołem Procesu Sądu Ostatecznego.

Podążając za ustaleniami Terry'ego, Zeman prezentuje kolejne wątki: podejrzane okoliczności, w jakich zginęli powiązani z Berkowitzem bracia, przerażające zabójstwo młodej dziewczyny w kalifornijskim kościele czy relacje członków "Procesu" z Charlesem Mansonem. Choć Terry słynął ze skrupulatności, co podkreślają jego przyjaciele i współpracownicy wypowiadający się w dokumencie, wyniki jego śledztwa były tak szokujące, że mało kto potraktował je poważnie – a w każdym razie nie na tyle, by rozpocząć kolejne dochodzenie. Choć wydana przez Terry'ego książka "The Ultimate Evil: An Investigation into a Dangerous Satanic Cult" szybko zyskała status bestsellera, wydaje się, że przez kolejne lata funkcjonowała w zbiorowej świadomości raczej jako ciekawostka niż kawał solidnej detektywistycznej roboty.


Być może przyczyną takiego stanu rzeczy była skala przedstawionego przez autora spisku. Sugestia, że "Synów Sama" jest znacznie więcej i bez przeszkód działają na terenie całych Stanów Zjednoczonych, mogła przyczynić się do wybuchu masowej paniki. Zdecydowanie łatwiej żyć, wierząc, że zdegenerowane jednostki są w społeczeństwie rzadkością. Zeman nie rozstrzyga jednoznacznie, czy Terry miał rację, czy też, chcąc za wszelką cenę rozwiązać zagadkę, skupił się na korelacjach, podświadomie łącząc je w spójną historię. Tym samym "Synowie Sama: Droga w mrok" to nie tylko świetny dokument o zbrodni, lecz przede wszystkim przejmująca historia o obsesji, która kładzie się cieniem na całym życiu. 
1 10
Moja ocena serialu:
8
Ewelina Leszczyńska
Rocznik '89. Absolwentka filmoznawstwa i wiedzy o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim. Napisała pracę magisterską na temat bardzo złych filmów o rekinach. Dopóki nie została laureatką VII... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
86% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Udostępnij: