Gdy usiadłem przed pierwszym odcinkiem "Wartowników", wiedziałem, że czeka mnie coś zaskakującego - francuski serial stawiający na połączenie wojny, fantastyki i komiksowej inspiracji brzmiało
Gdy usiadłem przed pierwszym odcinkiem "Wartowników", wiedziałem, że czeka mnie coś zaskakującego - francuski serial stawiający na połączenie wojny, fantastyki i komiksowej inspiracji brzmiało intrygująco. Ale to, co zobaczyłem, przeszło moje oczekiwania - i to zarówno w dobrym, jak i w wymagającym sensie.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to klimat. "Wartownicy" przenoszą nas na front I wojny światowej, w okolice roku 1915, w sytuacji, gdy armia francuska już mierzy się ze stresem, okopami, barbarzyństwem konfliktu. Na tym tle pojawia się wątek niezwykły - żołnierze poddawani tajnemu eksperymentowi, otrzymujący serum, które czynią ich silniejszymi, szybszymi, odporniejszymi. To połączenie realiów wojennych i elementów nadprzyrodzonych/fantastycznych daje serialowi bardzo świeży charakter.
Obsada i aktorstwo także stoją na poziomie - postać główna, Louis Peres jako Gabriel Ferraud, jest wiarygodna w swej transformacji: od żołnierza rannego, przez tajny program, po członka elitarnej jednostki "Wartownicy". Sceny walk, okopy, atmosfera grozy oraz moralnego ciężaru decyzji - to wszystko potrafi przyciągnąć.
Reżyseria i wizualna strona są szczególnie warte podkreślenia. Twórcy serialu - Guillaume Lemans i Xabi Molia - podkreślali, że zależało im na autentycznym oddaniu okopów i brutalności wojny, przy jednoczesnym wprowadzeniu elementów fantastycznych. Dzięki temu serial nie wydaje się jedynie "ultrafantastycznym" zapisem, lecz osadzonym w realiach dramatem z dodatkiem science-fiction.
Jednak "Wartownicy" nie są pozbawione pewnych mankamentów. Po pierwsze - momentami balans między realizmem wojennym a koncepcją "ulepszonych żołnierzy" igra z porządkiem gatunków w sposób, który może dla części widzów być destabilizujący. W rezultacie w niektórych momentach odnosi się wrażenie: oto spektakl, i spektakl efektowny - ale można by się poczuć, że historia sama w sobie nie zawsze idzie w głąb.
Po drugie - tematyka, choć ambitna, bywa potraktowana powierzchownie. Moralne konsekwencje eksperymentu na żołnierzach, pytania o człowieczeństwo, dehumanizację wojny - te wątki są obecne i dają się wyczuć - jednak momentami przesłania je tempo, akcja lub estetyka. Dla widzów oczekujących pełnej głębi dramatów wojennych może być to pewne rozczarowanie.
Jeśli lubisz seriale, które łączą gatunki - dramat historyczny + fantastyka + thriller wojenny - to "Wartownicy" będą naprawdę ciekawą propozycją. To nie jest czysta opowieść wojskowa w stylu dokumentalnym - to raczej mroczny, stylizowany "co by było gdyby" konfliktu na pierwszym froncie światowym. Widzowie, którzy się nie boją lekkiego przymrużenia oka nad realizmem (bo przecież "ulepszeni żołnierze" w realiach 1915 roku to już duże "co by było"), będą usatysfakcjonowani.
Z drugiej strony - jeżeli oczekujesz surowej, pełnej historycznej wierności, albo głęboko psychologicznej analizy żołnierzy w okopach, to być może poczujesz się trochę zawiedziony. Ale moim zdaniem warto dać serialowi szansę, bo mimo wszystko robi wiele rzeczy bardzo dobrze.
"Wartownicy" to widowiskowy, pomysłowy i miejscami poruszający serial, który potrafi zarówno wzbudzić emocje, jak i skłonić do refleksji. Nie wszystko w nim jest idealne, ale w zalewie produkcji telewizyjnych z 2025 roku zyskuje na wyjątkowości. Jeśli szukasz czegoś oryginalnego na wieczór - polecam.
Zacznij od jednego odcinka, a jeżeli poczujesz klimat - podążaj dalej. Przygotuj się na połączenie błota okopów, dreszczy eksperymentu naukowego i pytania o to, czym jest człowiek "ulepszony" - a może po prostu człowiek, który chciał przetrwać.