Recenzja Sezonu 3

Wataha (2014)
Michał Gazda
Kasia Adamik
Leszek Lichota
Bartłomiej Topa

Powrót do stada

Podoba mi się również lekkość, z jaką twórcy przenicowują schematy easternowej tradycji rodzimego kina - zwłaszcza, że wspomniana tradycja składa się niemal wyłącznie ze średniaków z czasów ...
Powrót do stada
"Wataha" - najlepszy polski serial produkcji HBO i bez dwóch zdań najdorodniejszy owoc transferu tzw. rewolucji serialowej na rodzimy grunt - doczekała się trzeciego sezonu, a my doczekaliśmy się finału opowieści o strzałach na Dzikim Wschodzie. Pytanie o to, czy drzwi zamknięto na głucho, nie jest wcale retoryczne - to w końcu rzadki przypadek tekstu, który wydawał się rozpisany od A do Z, i to zanim ktoś w ogóle sięgnął po kamerę. A jeśli mam być szczery, tylko w przypadku takiego modus operandi fraza o serialach jako nowej XIX-wiecznej powieści nie brzmi na chybioną. 



Dla tych, którzy przespali ten bieszczadzki thriller, mam złe wieści: ciężko siada się do trzeciego sezonu bez znajomości poprzednich, nawet z rzetelnym kronikarzem u boku - wiem, gdyż służyłem za samobieżną encyklopedię. Główny bohater, strażnik graniczny Wiktor Rebrow (Leszek Lichota) zdążył już przecież zedrzeć z siebie mundur i założyć go z powrotem, jego sojuszniczka, prokurator Iga Dobosz (Aleksandra Popławska) nazbierała cały worek traum, zaś postaci drugoplanowe zmieniały front, knuły wielopoziomowe intrygi, a następnie szukały odkupienia. W trzecim sezonie swój bieg kończą wątki rozpoczęte w pierwszych odcinkach serialu, duchy przeszłości wyłaniają się z otchłani, by podręczyć żyjących, a wraz z rozwojem akcji fabularna klamra powoli się zaciska. W myśl zasady, że bohaterom kibicujemy tym mocniej, im większą pogardą darzymy czarny charakter, wszystkie drogi prowadzą tym razem do mafijnej matrony, Tatiany Barkowej (doskonała Evgeniya Akhremenko). Wykazuje ona powinowactwo z inną wielką postacią pogranicza oraz rodzimej popkultury, czyli Nadieżdą Tumską z drugiego sezonu kultowej "Ekstradycji". 

Pierwsze odcinki nie zwiastują potężnych ruchów sejsmicznych, a twórcy nieco usypiają naszą czujność. Podoba mi się ta cisza przed burzą - być może dzięki niej trzeci sezon "Watahy" ogląda się trochę jak opowieść o starych, chandlerowskich wiarusach, którzy widzieli o jeden przemyt za dużo. Zresztą, im dalej w lasy i doliny, tym częściej pogranicznicy z Rebrowem na czele zrzucają fatałaszki westernowych twardzieli, obnażając swoje wrażliwe serca. Nieodmiennie towarzyszy im również bieszczadzka przyroda, jedna z ważniejszych bohaterek opowieści. Operator Tomasz Augustyniak potrafi uchwycić jej majestat, ale jeszcze ciekawsza wydaje się jej symboliczna ewolucja na przestrzeni całego cyklu. Podczas gdy w drugim sezonie lodowe piekło rymowało się z survivalową konwencją i stanowiło czytelną metaforę emocjonalnej matni, tak w trzecim oplecione gęstą mgłą lasy i mokradła przypominają labirynt stłumionych emocji oraz spiętrzonych intryg. To również świetna scenografia w serialu, w którym musi się przecież znaleźć miejsce dla nocnych pościgów, niespodziewanych wymian ognia oraz pojedynków na pięści. W tym aspekcie, twórcy również nie mają się czego wstydzić - zarówno kaskaderzy, jak i pirotechnicy wyrabiają sto procent normy, montażysta ma wyczucie rytmu, zaś operator - świadomość przestrzeni. 



Podoba mi się również lekkość, z jaką twórcy przenicowują schematy easternowej tradycji rodzimego kina - zwłaszcza, że wspomniana tradycja składa się niemal wyłącznie ze średniaków z czasów desperackiego poszukiwania tożsamości przez polskie kino popularne. Z finezją zamieniają pogranicze w atrakcyjną popkulturowo przestrzeń, a przy okazji starają się powiedzieć coś ciekawego o wiecznym ogniu polsko-ukraińskich resentymentów. Nic więc dziwnego, że w tkankę romantycznej narracji wdziera się co jakiś czas brutalna rzeczywistość. I chyba nie ma lepszej rekomendacji niż fakt, że po maratonie trzech sezonów wciąż nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy chciałbym ganiać za przemytnikami po bieszczadzkich lasach.  
1 10
Moja ocena sezonu 3:
8
Michał Walkiewicz
Rocznik '85. Redaktor Naczelny portalu Filmweb.pl, absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008). Stały współpracownik portali Polygamia.pl, Gamezilla.pl i... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
86% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Udostępnij: