„Widać piniondz” ale trochę pusty scenariusz, który jest co najwyżej przyzwoicie, nieprzesadnie kreatywnie wykonanym serialem.
Przepis na kryminał. Weź pijącego gliniarza z problemami, którego żona zdradza, zabij kilka przypadkowych osób, przez 90% fabuły pokazuj, jak podejrzewa kolejnych typów spod ciemnej gwiazdy, a na koniec pokaż, że złolem jest porządny, szanowany obywatel, na którego wcześniej nic nie wskazywało, a motyw jest wyjęty z d... znaczy się z kapelusza bez żadnych wcześniejszych wskazówek. I nie zawracaj sobie głowy takimi szczegółami, jak wypalone oczy, czy chlor, które na początku były najważniejszą wskazówką, a na końcu nie ma o nich w ogóle wzmianki.