„Heweliusz” Jana Holoubka to jeden z tych seriali, po których zostaje w człowieku nie tyle konkretna scena, co ciężar. Ciężar zimna, strachu, bezradności i poczucia, że coś poszło nie tak dużo wcześniej, zanim morze zrobiło swoje. To produkcja rewelacyjnie zrealizowana pod względem technicznym, aktorskim i narracyjnym, ale jej największa siła nie polega na efektach ani skali przedsięwzięcia. Polega na tym, że Holoubek nie próbuje widza pocieszać.
więcej