Sezon 2 tego serialu jest naprawdę dobry. Szczerze obawiałem się o jakość (zwłaszcza jeżeli chodzi o fabułę) bo pierwszy sezon wydawał się naprawdę dobrze złożoną i zamkniętą opowieścią. Jednak ciekawe, dobrze napisane postaci potrafią pociągnąć za sobą nawet słabszą fabułę, która w wielu aspektach jest kopią fabuły...
więcejHeh, spodziewałem się serialu w klimacie amblinowskich produkcji, a tymczasem dostałem ekranizację nieistniejącej książki Stephena Kinga. Oczywiście nie brakuje tutaj nawiązań do Stevena Spielberga, zwłaszcza do filmu „E.T.”, ale jeżeli miałbym wskazać jednego reżysera, który jest ojcem chrzestnym „Stranger Things”,...
więcej3 sezon już był za bardzo cukierkowy, a ten jest jeszcze w dodatku "młodzieżowy". Brakuje mi tutaj jakiegoś boom czegoś czego jeszcze nie widziałem, odświeżona wersja. Serial przypomina w kółko odtwarzane Goonies
W "Stranger Things" nie ma krztyny oryginalności. "Goonies" spotykają "Super 8" i "It", do orgii dołącza się "Elfen Lied" a całości przygląda sie "Nochnoy Dozor". Fabuła to patchwork złożony z solidnych fragmentów innych filmów. W efekcie, intryga jest cienka jak barszcz z torebki. Tylko co z tego?
Świetna...
To sie nie mieści w głowie jak autorzy przeszli od mroku do komedii. To są właśnie lata 80-te. Raz macie dzieci kukurydzy i obcego a drugi raz Gliniarza z beverli hills czy magum. Ja jebie, rozumiecie co pisze, to było apogeum vhs, byliśmy poniewierani od ściany do ściany.
Skończyłam oglądać czwarty odcinek trzeciego sezonu i mam dosyć. Idiotyczne wątki i wydarzenia, brak mrocznego klimatu, bohaterowie są spłyceni i można poczuć wymyślanie na siłę dalszej historii... kompletne rozczarowanie
Szeryf z tego serialu to dzieło sztuki. Nigdy nie widziałem lepszego szeryfa w amerykańskim filmie. Serial tez dzieło sztuki zresztą.
z jednostkami.
Od kiedy to 10 mil lądowych to 32 km?
Znowu tłumaczenie? No ale że przeliczyć jednostek ktoś nie potrafi?
Na znaku drogowym "Salt Lake City 10 miles" widać jak wół.
Juz bardziej Kingowsko byc nie moze chyba. Jestem cieakw czy Stephen King znalazl sie na liscie plac. W zasadzie caly serial to cytaty z powiesci/ekranizacji mistrza grozy. Netflixowi udalo sie to sprawnie wypromowac, mimo, ze produkt jest wtorny i chyba jednak gorszy duzo od Stand by Me, Stukostrachow, Dzieci...