7,5 157 663
oceny
7,5 10 157663
27 376
chce zobaczyć
5,5 25
ocen krytyków
{"rate":5.52,"count":25}
{"type":"film","id":724464,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/The+Witcher-2019-724464/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum serialu Wiedźmin
  • corristox ocenił(a) ten serial na: 5

    Nie bardzo rozumiem jak z tak zgrabnego materiału źródłowego jakim są dwa pierwsze tomy opowiadania i późniejsze tomy sagi zrobić tak niezdarny miszmasz... Ten serial ma zadatki na bycie dobrym ale jest tragicznie pocięty, podejmuje milion wątków, które wychodzą przed szereg i w danym momencie są niepotrzebne a gdy są potrzebne to ich nie ma. Czemu nie zabrali się najpierw za opowiadania a później za sama sagę? Plus za walkę z kompanami Renfri i relację Jaskier-Geralt. reszta to takie meh...

  • przybysz1 ocenił(a) ten serial na: 9

    corristox
    Mateusz_Wasiak - tu masz racje ale pozwól że to rozwinę

    \Wiele osób ocenia serial z punktu widzenia książek i przez to własnie daje niższe oceny, a to wiedźmin nie pasuje, a to akcja, a to za duzo czasu ma ta postać, a w książce było inaczej i tez to czuje i o tym wiem :)

    1. Tak macie racje są spore różnice i tak książka jest niesamowita
    2. Serial jest inny i tak będzie

    Czemu odpowiedz jest prosta

    My "wychowaliśmy" się na książce, a pozostała cześć świata zna wiedźmina tylko z GRY gdyby nie gra nigdy by serial nie powstał i niema co się oszukiwać .. powinniśmy się cieszyć ze i tak Loren poszła tak mocno w stronę książek bo po samej historii poznawania wiedźmina przez zachodnie rynki równie dobrze sam serial mógł być w stylu "herkulesa czy Xeny":) i przy widzach z których 90% książki nawet nie miało w ręce nie wiadomo czy by nie miał lepszego odbioru.

    I rozumie że może się serial nie podobać w porównaniu do książki sam zabrałem się za niego z tygodniowym opóźnieniem bojąc się u siebie tego odruchu .. ale jako osobne dzieło bardzo mnie zaskoczył daje mu wysoki 8 + 1 z sentymentu do czegoś polskiego co poznaje świat .. :)) Dobre mroczne fantasy oczywiście wpadki się zdąża ale który film , serial ich niema. Jak na serial mimo swych wad oddaje ducha książki a zwłaszcza świetna ścieka audio .. i jak to bywa moje zadnie nie trzeba się zgadzać.

    Czekam na drugi sezon ... z seriali fantasy chyba obecnie najlepszy na rynku i tylko pierwsze sezony GoT mogę z nim porównać ..bo nawet tam przy ostatnim sezonie zrobili miazgę i papkę jakich mało, a już nie będę porównywać ile tam było róznic i wpadek względem książki dopóki się serial jej trzymał.

  • Coyotman ocenił(a) ten serial na: 9

    corristox Odpowiedź jest prosta. Chcieli trafić do jak największej ilości widzów. Stąd zaczęli serial od trójki głównych bohaterów a nie tylko samego Geralta.
    Dzięki temu interesują się tematem nie tylko fani książek i gier ale tez wiele przypadkowych osób, których ciekawi wątek czarodziejek czy dziecka które ucieka przed zbirami.

  • corristox Każdy jest inny. Ja lubię gąszcz wątków bo dla mnie odnalezienie się w tym to żaden problem.. a powiedziałabym, że poszukiwanie gdzie to scenarzysta mnie upchnął tym razem jest bardzo ekscytujące:)

  • YourMind ocenił(a) ten serial na: 8

    corristox Bo to ich serial i robią jak chcą było zrobić swoj i ciagnać 20 odcinkow bez pociecia .. mi np to sie podoba 2 linie czasowe i nowe watki w kazdym odcinku

  • Vaa ocenił(a) ten serial na: 7

    corristox Jak dla mnie, serial jest przejrzysty. Luźne opowiadania z książek są przedstawione w momentach z Geraltem, wątek z Ciri to czas teraźniejszy, czyli początek faktycznej fabuły serii, a oś czasu z Yennefer to również przeszłość. Absolutnie nie chcę porównywać seriali, ale pierwszy sezon GoT był pogmatwany, tutaj jest okej, nawet dla tych, co nie czytali książek.

  • VujekKarl ocenił(a) ten serial na: 7

    Vaa serial jest przejrzysty, nawet dla osób które cyklu Sapkowskiego nie czytały. Nie zmienia to faktu, że całe te zabawy z chronologią zostały dodane na fali obecnej mody na takie zabiegi, bo wszystko to co zostało w nich umieszczone można było spokojnie umieścić w osobnych odcinkach. Jak dla mnie równoległe ciągnięcie trzech linii chronologicznych jest całkowicie zbędne ponieważ w żaden sposób nie wpływa ani na fabułę, ani na jej odbiór. Taka trochę gra pod publiczkę.

  • Vaa ocenił(a) ten serial na: 7

    VujekKarl Nie mam nic przeciwko zabiegów pod publikę, dopóki nie jest to chamskie. Tutaj dosyć swobodnie to pociągnęli, więc dla mnie git. Ale cieszę się, że widzę wypowiedzi osób, które faktycznie mają coś do powiedzenia, nie tylko jakieś bezsensowne hejty. Tak sobie napomknęłam, nie mam na myśli żadnych konkretnych osób.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • VujekKarl ocenił(a) ten serial na: 7

    stary_poeshlowiec2 Panie znawca, gdybyś miał pojęcie o fantasy to wiedziałbyś, że kolory skóry u elfów inne niż biały to w fantasy nic nowego i pojawiały się w różnych cyklach na długo przed wiedźminem (i nie chodzi tylko o drowy).

  • p1nc1o ocenił(a) ten serial na: 9

    corristox Wszyscy na z tego portalu to super krytycy filmowi. Tobie nie musi się podobać. Większość filmów oceniłeś od 1 do 3 gdzie średnia ocena to 6-7. Polskiego wiedźmina oceniasz na 7 gdzie Sapkowski sam dzwonił do Michał Żebrowski i dziękował ze tylko on ratuje polska produkcje ;D. Jeszcze masz jakiegoś Xardasa na awatarze z Gothica błaźnie.

  • VujekKarl ocenił(a) ten serial na: 7

    p1nc1o O tym telefonie do Żebrowskiego to serio? Bo nigdy o nim nie słyszałem, a według mnie Żebrowski to, według mnie, chyba jeden z najgorszych aktorów w polskiej wersji, a jedyne udane kreację to Zamachowski (Jaskier), Chyra (Borch), Dymna (Nenneke) i Wiśniewska (Calnthe)

  • lorddryp ocenił(a) ten serial na: 3

    corristox Dramat, serial poprostu oddaje poziom współczesnych amerykańskich komercyjnych produkcji. W sam raz dla miłośników filmów o super bohaterach, podobny poziom tandety i idiotyzmu.

  • janosik3000 ocenił(a) ten serial na: 1

    corristox A ja chciałbym podać dwa przykłady, które świetnie charakteryzują ten serial. Przykład nr 1 - Wiesiek stoi na brzegu jeziora i zarzuca sieć o powierzchni metr na metr, trzymając ją na może dwumetrowym sznurku. Podchodzi głupkowaty Jaskier i pyta o co chodzi. Na to Wiesiek z przejęciem mówi, że szuka lampy, która jest gdzieś na dnie tego jeziora. I nagle łup! wyławia lampę. Ludziska, patrzajta! Takie cuda tylko w Wiedźminie. Przykład nr 2 będzie krótszy, a mianowicie Yenefer, która zajmuje się profesjonalnym podnoszeniem kuśki jakiegoś pajaca. Scena jest tak żenująca i idiotyczna jak śmieszna jest scena z przykładu nr 1. Netflix karmi nas lichym kinem. I absolutnie nie chodzi mi tu o to, że film jeden do jednego nie przenosi książki na ekrany. Niech filmowcy zrobią luźną adaptację, jedynie opartą na książkach. Ale na Boga, niech zrobią to z sercem i filmowymi umiejętnościami. Tyle...

  • corristox Serial mnie rozczarował, a podeszłam do niego mając naprawdę niskie wymagania :)

    Od razu zaznaczam, że całkowicie liczyłam się ze zmianami, które twórcy siłą rzeczy muszą wprowadzić, żeby serial miał ręce i nogi, w ogóle mi też nie przeszkadza "kolorowa" obsada (aktorzy o hinduskiej/ arabskiej urodzie są wręcz wg mnie strzałem w dziesiątkę), zaakceptowałam nawet Cavilla, którego choć lubię, na Geralta mi zupełnie nie pasuje. Po gównie, jakim stał się na koniec GoT naprawdę miałam niskie oczekiwania...
    Jedyne co chciałam, to żeby chociaż zachowano ducha wiedźmińskiej sagi.
    I tego ducha w serialu wg mnie nie ma.
    Przez to wszystkie niedociągnięcia i wtopy rażą podwójnie - bo nie ma niczego, co by niwelowało złe rzeczy, co by pozwalało przymknąć na nie oko.

    Co mnie najbardziej zdumiało, to że mimo ogromu fabuły wymyślonej przez Sapka, mamy 7 książek.. serial w większości to nieudolny fanfik! Toż to powtórka historii z GoT, czego się właśnie obwiałam! Jak rany - skoro masz oryginał historii przed nosem, w tym wypadku nawet z zakończeniem, to weź to, korzystaj z tej przebogatej oferty, Sapek ci nawet soczyste dialogi napisał, nic, tylko robić kopiuj-wklej!
    PO CO własna twórczość!
    Przecież ci bohaterowie zaistnieli w pewnym uniwersum, po co dopisywać / zmieniać to, co jest już dobre, bo jest logiczne! Potem wychodzą takie kwiatki, jak Ciri rzucająca się w ramiona obcego mężczyzny, scena, która była piękna, wzruszająca i miała sens w książce, a w serialu jest sceną całkowicie z dupy!

    Serial wziął na warsztat opowiadania, które osobiście uwielbiam. Wycisnął z nich całą esencję, witalne soki, po czym wylał je do zlewu, a z tego co zostało zrobił jakieś niestrawne danie. Rażący jest scenariusz pozbawiony sapkowych subtelności, jest łopatologiczne wykładanie rasizmu (scena w namiocie Cintryjki, czy relacja Ciri z tym elfickim gówniarzem - wtf??), magii, ledwo zarysowanej polityki, czy też miksu wszystkich powyższych.
    Opowiadanie o moim ukochanym diabołku - mega zabawne, tragiczne, ale też z nutą nadziei, pokazujące brutalny świat kolonizatorów, trudne życie wieśniaków itd - co z niego pokazano w serialu? Naładowana emocjami, trudna scena z elfami - co z niej wyciągnęli twórcy serialu? Wiedźmin siedzi i robi miny. Po czym zostaje puszczony uj wie dlaczego.
    I tak cały serial: coś się dzieje uj wie dlaczego.

    Nie podoba mi się też to, że serial jest tak bardzo skupiony na Yennefer, że momentai wychodzi, jakby serial był o niej. Nie wiem, czy scenarzyści zdają sobie sprawę z tego, jak to wygląda:
    - mamy wątek Ciri głównie podczas ucieczki, krótki wycinek z jej krótkiego życia
    - mamy wątek Geralta obijającego się po świecie, chaos scenariusza sugeruje jakby to był krótki wyrywek jego życia
    - i mamy Yennefer - oglądamy praktycznie całe jej życie, jej młodość, dojrzewanie, rozwój, jej "origin story", widzimy ją od dzieciństwa po czas teraźniejszy, (przykładowo Geralt dostaje jakąś minutę na wspomnienie Visenny i swojego porzucenia)
    Jak się spojrzy z boku, to serial sugeruje, że główną bohaterką jest Yennefer! :D

    Obruszałam się kiedyś na to, ale Jednak jest coś w tym, że Wiedźmina powinni robić Słowianie, "nieskażeni" zachodnim podejściem do fantasy i problemów społecznych. U Sapka Aretuza to normalna szkoła z internatem, ulokowana w tętniącym życiem mieście, a nie archetyp ponurej, smaganej wiatrem szkoły z epoki wiktoriańskiej, w której dochodzi do przemocy wobec uczniów. Rasizm istnieje, ale zawsze odnosiłam wrażenie, że Sapek bardziej przykładał wagę do nierówności społecznych i najbardziej przeyebane w jego prozie mają wieśniacy - coś, czego serial nie porusza w ogóle. A sam rasizm ma formę gett ławkowych i pogromów - a nie "czystych w dotyku" krasnoludów (WTF?????), co jest ewidentnie amerykańskim punktem widzenia. Czy ktoś widzi Yarpena, Dennisa, czy Zoltana usługujących szlachcie, jak to pokazano w serialu?? Dżizas!

    Podsumowując: chaos narracyjny, spłycenie fabuły, irytująca łopatologia, niestety słabe aktorstwo (za wyjątkiem Jaskra 10/10), bieda scenografia (więcej kasy widziałam w innych, mniej słynnych serialach Netflixa), słaby scenariusz przez co np. wierzę w głęboką relację Wiedźmina z Płotką, ale nie kupuję gwałtownej miłości do Yennefer (skąd im się to wzięło? znowu powtórka z "miłości" Daenerys i Jona), o ojcowskiej miłości do Ciri nawet nie wspominam, pójście na skróty, przez co sypią się potencjalne przyszłe sezony (faszolski Nilfgaard i Cahir, głupawe i mało zrozumiałe motywy czarodziejek, czarodziejów, brak cesarza Nilfgaardu, brak szerszego spojrzenia na politykę).
    Wszystko, co Sapkowski napisał prędzej, czy później okazuje się ważne, pozornie wesołe opowiadanko, przypadkowe spotkanie, rzucone niedbale przez pobocznego bohatera hasełko odbijają się echem na późniejszym etapie historii. Robienie fanfiku to igranie z ogniem, potem pozostaje już tylko brnać w głupoty, jak to robił GoT i nigdy nie kończy się dobrze.
    Obawiam się, że tak będzie i teraz.
    I nie wierzę, ze nie było na to czasu. Pierwszy sezon GoT miał o wiele więcej bohaterów (samych Starków było chyba tylu, co wszystkich bohaterów Wiedźmina razem wziętych) i jakoś się udało pokazać ich wszystkich, skomplikowane relacje między nimi, magię i politykę.

    Wiedźmin miał mega potencjał. Wykorzystał go tylko jaskier :)

  • emo_waitress osz k... mac. Lepiej bym tego nie ujal, a ujac potrafilbym, bo sage i opowiadania wiedzminskie przeczytalem i przesluchalem kilkadziesiat razy. Dzieki Boze za normalnych ludzi na tym swiecie, pozdrawiam :)

  • Lestaterd Ja też bardzo lubię wiedźmińską sagę, doceniam ogrom pracy Sapkowskiego, jego bujną wyobraźnię, złożoność świata, historii i bohaterów, których stworzył. Sapka czytałam po raz pierwszy jakieś 20 lat temu i muszę mu oddać to, że wyprzedzał swoją epokę w swojej prozie, swobodnie pisząc o takich rzeczach, jak aborcja, homoseksualizm, seksizm, wyzysk, kolonializm, a nawet zmiany klimatu. W jego prozie przewijają się wątki brudnej polityki, manipulacji, Sapek pisze o przyziemnych rzeczach jak głupota i dziadostwo rządzących, nędzny los mniejszości, biedoty, wieśniaków, oparciu rządów i działań wojennych na skomplikowanych siatkach szpiegowskich i dezinformacji, biznesowe podejście do polityki i wojny i bezwzględne okrucieństwo tej ostatniej, które dotyka najbardziej niewinnych, jak dzieci i kobiety. Za to tak mocno szanuję Sapkowskiego, bo potrafi napisać piękne sceny wyciskające łzy z oczu, sceny epickie i w to wszystko wpleść prawdziwe życie, bez pudru. Podobało mi się też, że wprowadził wątek rodziny z wyboru, którą stworzyli Geralt z Yennefer i Ciri, to jak bezbłędnie pokazał np. PTSD, czy gówniarskie zachowania nastolatków w wątku Cirilli na przymusowym gigancie :)
    Ja całkowicie rozumiem, że serial chciał być "nowoczesny" - ale na Odyna, saga JEST nowoczesna, jest tak nowoczesna, że już chyba bardziej być nie może! Wystarczyło więc tylko czerpać z oryginału! Mam wrażenie, że twórcom się wydaje, że jak dadzą kolorową obsadę i zrobią z dumnej krasnoludzkiej rasy czarnych niewolników z Alabamy, a z elfów Indian, to się posikamy ze szczęścia za tę nowatorskość. Saga w oryginale JEST wystarczająco nowoczesna! Powiedziałabym wręcz, że jest nowocześniejsza, niż serial!

    Nosz kurcze, przykładowo książkowy Geralt ma wszystkie zadatki na bycie nowoczesnym męskim idolem w popkulturze :D Nie jest kontrowersyjny, nie jest zyebem, potrafi ukochać przybraną córkę i połamać gnaty jak trzeba :) Potrafi stwarzać pozytywne relacje, ma fantastyczne przygody, w których ma okazję się wykazać, ale potrafi też okazać ból i nie wszystko mu się udaje. Bohater na miarę naszych czasów!
    I serial bez końca pokazuje go, jak robi miny na zmianę z Yennefer, która robi miny i Ciri na granicy płaczu, połowy z ich zachowań trudno wytłumaczyć racjonalnie, snują się z kąta w kąt, no ludzie! :D

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress Zaraz, co?!?!?!

    Ten służący Cintryjki to był KRASNOLUD?! Myślałam, że to po prostu karzeł, wiecie, jak ten co grał Tyriona. Nie, nie, nie! Dla mnie to nie jest krasnolud! No jak, ludzie!!!

  • singri Pozostałe krasnoludy w serialu też są "Tyrionami" :D Poza tym zwróć uwagę w jaki sposób mówi o nim ta Cintryjka, jakich słów używa. Nie mówiłaby tak o człowieku urodzonym jako karzeł - tylko właśnie o nieludziu :)

    Wiem, że śmieszne. Patrzyłam na nich i myślałam: nooo, to te karzełki praktycznie przesądziły o wyniku bitwy z Nilfgaardem, to o nich Geralt mówił, że są silne jak woły, czy jakoś tak :D Bardziej wiarygodne z wyglądu są krasnoludy z LOTR i Hobbita.

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress Jakoś te z odcinka ze smokiem dla mnie wyglądały realniej. Może kwestia stroju.

    Krasnoludy u Sapkowskiego są absolutnie zgodne z kanonicznym wizerunkiem krasnoluda - niskie, brodate, szerokie w barach i muskularne. W dodatku ich opisy pozwalają sądzić, że jak w D&D ważą więcej, niż można by sądzić po ich wzroście, a to dlatego że ich mięśnie są bardziej zbite.

    Zmyliły mnie słowa Cintryjki w momencie ataku na obóz "Przeklęty karzeł!*" Karzeł - znaczy człowiek dotknięty karłowatością, a nie krasnolud. No ni cholery on mi na krasnoluda nie pasuje.

    *Oglądałam z dubbingiem. Obejrzałabym lektora czy napisy, gdybym była w stanie przebrnąć przez to jeszcze raz.

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress Cahir został zaorany. Moja ulubiona postać :( Przede wszystkim - on miał kuźwa około dziewiętnastu lat!!! I nie był taki zimny, szalony...

    Aretuza to samo. W piątym tomie mamy wspaniały chwyt pokazywania m. in. układów pokojowych w Cintrze przy pomocy wspomnień. Wtedy mimochodem dowiadujemy się, że będąc w trzeciej klasie w Aretuzie panny miały po dziesięć lat. A nie, że przyjmowano nastolatki :/

  • singri Też nie mogłam uwierzyć w to, co zrobili z Cahirem, kurze, taka postać, praktycznie zaakceptowany przez Geralta na zięcia... kurłaaa :D

    Co do Aretuzy - czy w serialu nie wymyślono czasem wątku, że Tissaya poświęca swoje uczennice dla dobra szkoły/ magii zamieniając je w węgorze? Pytam, bo nie wiem, czy dobrze to zrozumiałam, ta scena była tak absurdalna, starała się ją później wyprzeć.

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress Tak. A Yennefer spycha je do wody, a potem na nie patrzy z takim uśmiechem. Te węgorze wytwarzają energię, magię, która zasila i ogrzewa szkołę. Absurd totalny.
    I co to miało być to "wyniesienie"? Że co, że wystarczy pokazać parę sztuczek i już się jest czarodziejką? Gdzie wieloletnia nauka formuł i zaklęć, lekcje Starszej Mowy, nauka o eliksirach... Ja wiem, że to inna bajka, ale Aretuza powinna przypominać raczej Hogwart.

    No i już widzę, jak Cahir, ten fanatyk, wyznawca wiary w Biały Płomień (pokazane jakby Emhyr był jakimś bóstwem) później przy każdej okazji upiera się, że NIE JEST NILFGAARDCZYKIEM.

  • singri Jprdl, czyli dobrze zrozumiałam, że czarodziejki-węgorze to taka szkolna magiczna geotermia, ugh.
    W książkach czarodziejki są pokazane wieloznacznie - to zarówno kobiety zdolne do poświeceń, do szlachetnych czynów, jak i ostatnie szuje. Ich cały konwent jest ukierunkowany na zabezpieczenie swoich praw i dobrostanu przede wszystkim. Ale no jak rany, to nie były faszystki mordujące młode dziewczęta w sekciarskich praktykach w podziemiach szkoły! (apropo - czy nikt się o te dziewczęta nie upominał?) I tak! Masz rację! Aretuza to prędzej Hogwart niż zimna, okrutna pseudo-szkoła dla przyszłych intrygantek.

    Cahir nie-jestem-Nilgarczykiem z książki jest dosłownym przeciwieństwem serialowego. Jakby wzięli naszego Cahira, spisali jego cechy w jednej rubryce, w drugiej spisali przeciwieństwa tych cech i na ich podstawie stworzyli serialowego.
    To samo z resztą zrobili ze słodkim doppelgangerem, błożesz co oni zrobili z tej fajoskiej rasy....

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress I nie będzie Dudu Bibervelta, bu!

    Już doppler z "Pół wieku poezji później" bardziej mi się podobał, choć lekko drażniło mnie, że tak lamentuje za każdym razem jak się ktoś na niego zamierzył. Musiał w przeszłości mocno obrywać...
    A Cahirowi jakby zmienili imię, to nikt by się nie połapał, że to ma być on. I tak byłoby lepiej. Armia potrzebuje dowódcy, mogli dać tam jakiegoś przypadkowego Nilfgaardczyka, a właściwego Cahira wprowadzić później. Na razie mógłby pozostać koszmarem Ciri.

  • Grean ocenił(a) ten serial na: 5

    emo_waitress O takie jak Yennefer z wiejskiego chlewika, a musiała być ich większość, nikt się nie upominał. Zaś szkolenie było twarde i mordercze, w Sadze jest to parę razy wzmiankowane, wszystkie też przymusowo i szybko sterylizowano (nie żaden tam "wybór" przy wyniesieniu), a optowała za tym właśnie Tissaia. Uciekinierów ze szkół żeńskiej i męskiej ostro ścigano, ci z nich którzy przetrwali, zostawali potem np. zawodowymi mordercami - więc bardzo daleko tu do bajek o Harrym Potterze.
    Czarownice były bezwzględne wszystkie co do jednej, owszem miewały później swoje sympatie i poglądy polityczne, bo prawie każdy odczuwa jakąś potrzebę przynależności do czegoś lub kogoś - ale wszystkie były bezwzględnymi sukami, dla których zabić to jak popsikać się perfumami, a już wykorzystać innych to zwyczajna codzienność (patrz: jak Yennefer potraktowała za pierwszym rzem Geralta, który przecież mógł zginąć zatłuczony w lochach, i gdyby nie dżinn, to by tak zginął - a dla niej było to oczywiste, nawet jej nie przyszły do głowy jakieś tam skrupuły wobec niewinnego człowieka i to dość ciekawego stwora, jakim był wiedźmin). Fakt, kobiety takie są, ale na co dzień nie aż do tego stopnia - a one wszystkie gdzieś się tego nauczyły. Bo to były właśnie te nieliczne, które przetrwały szkolenie.

    Po drugie, zamienianie w węgorze to jednak nie mordowanie. Rozumiem, że żyją tam sobie bezpiecznie jako długowieczne stworzenia, w zamian dając swoją dziką energię, z której nie dało się nic innego zrobić.
    Owszem, pomysł z węgorzami trochę dziwny, jednak na logikę, z tymi "odpadami" ze szkoły coś musiało się dziać. Nie wypuszczano osób z dziką magią samopas. A musiała być ich większość, dobry talent to raczej rzadkość, skoro zawsze był tak poszukiwany. Te z lepszych domów, o które ktoś pytał i które miały własne wykształcenie, gdzieś wciskano - u Sapka była chyba wzmianka o jakichś prawniczkach (w średniowieczu, LOL). Ale te dziesiątki lub z czasem setki gorszych? Nie miałby ich nawet kto nadzorować, a posiadały jakąś moc i znały już jakieś tajemnice. W książkach brak informacji o gustownym cmentarzyku pod Aretuzą, czemu więc nie sympatyczny basenik pod nią?

    Szkolenie w serialu rzeczywiście pokazano źle, skrót jest za duży, raz tylko pada wzmianka że adeptki uczyły się botaniki i zielarstwa. Yennefer trafiła tam przecież jako niepiśmienna dziewka od świń, a "dorosłe" czarodziejki wychodziły jako wszechstronnie wykształcone i dobrze wychowane, ze znajomością także Starszej Mowy i geopolityki. To wszystko skrajnie nam w serialu skrócono, a należało chociaż w 2-3 scenkach pokazać naukę i zasugerować jak długo Yennefer tam była. Niewiele by to kosztowało, po prostu widać, że scenarzystka nie "żyje" tym światem i nie przykłada się do takich szczególików, interesuje ją tylko pociągnąć główne wątki i dać po drodze jakieś "atrakcje" (podobnie bezsensownie i w sumie bez potrzeby wciśnięto te driady z Brooklynu - nic nie wnoszą, wycięto całą filozofię Eithne i zderzenie ludzi z nieludźmi, równie dobrze mogłoby ich nie być, tylko stracone kilka minut i kupa kasy na scenografię i kostiumy ; tym bardziej ten czarny z uszami). Za to pomysł z dopplerem ma sens, te stworzenia musiały być bezwzględne jeśli chciały przetrwać, sympatyczny Dudu to właśnie kompletna bajka. A nasz doppler gdzieś zwiał, więc może jeszcze pojawi się w fabule.

    p.s. Jednak moment, w którym młoda czarownica albo musi sobie sama poradzić z magią, albo straci życie lub zdrowie, też musiał nadchodzić, nie wypuszcza się z takiej szkoły bez takiego egzaminu. I to pewnie nie jednego. Tyle że w serialu pokazano to źle i bezsensownie.
    p.s.2. I nie nazywajcie bezmyślnie bezwzględności "faszyzmem", faszyzm to lewicowy system społeczno-polityczny o określonych cechach (gdzie przemoc występuje tylko przy okazji i nie wszędzie jak w niemieckim nazizmie musi być częsta) - do którego akurat współczesny "antyfaszystowski" świat mocno dąży.

  • emo_waitress Omg mam to samo z opowiadaniem 'Na koncu Swiata', uwielbiam je! W oryginale to jest taki emocjonalny rollercoaster i przeglad gatunkow literackich a mimo to i tak wszytko tak idealnie pasuje i ma rece i nogi. Zaczyna sie jak komedia i 'dwoch kupmli rozwiazuje zagadke kryminalna' z elementami folkloru (bardzo smiesznego), potem przeradza sie w jakas ponura historie wojenno - kolonizacyjna z przemoca, ale i promyczkiem w postaci Torque, diabola o zlotym sercu, ktory tak jak pomagal wczesniej glodujacym elfom, tak broni pozniej ludzi. A jak juz wszystko wydaje sie beznadziejne, i ze nie ma juz pokojowego wyjscia, bo wojna i historia i okolicznosci tak sklocily ludzi i elfow, to nastepuje interwencja Sily Wyzszej i okazuje sie ze jeszcze jest nadzieja dla wszystkich.

    Wystarczyloby dodac jakies 20-30 minut wiecej do odcinka serialu i wszystko to pokazac, Netflix zazwyczaj chyba rozwleka swoje seriale a teraz nagle, akurat przy Wiedzminie uparli sie na te 8 odcinkow po godzine

  • emo_waitress Ja w jakis dziwny sposob potrafilam rozdzielic sobie w glowie opowiadania i serial, i mimo ze tez mnie poczatkowo zirytowalo splycenie i skrocenie materialu, to mimo wszytko dobrze mi sie ten serial ogladalo.

    Co do Yennefer to mi sie podoba jej historia, tzn to co chcieli przez to pokazac, moze nie zawsze jak to zrobili (swietny i bardzo widowiskowy byl np. watek z Yen broniaca krolowej i jej corki, nieciekawie natomiast rozwiazano Yen powracajaca do aretuzy i ostrzegajaca nowe uczennice - tzn wiem co chciano tym watkiem pokazac i podoba mi sie przeslanie, ale wykonanie juz mniej) . Bylabym za wyrzuceniem tak z polowy watkow Ciri, watku z dopplerem (stereotypowy villain, ziew). Dotego wydluzyc odcinki, dodac to co wyrzucili z opowiadan i byloby git.

    Btw, gdzies w necie obila mi sie o uszy teoria jakoby Cahir po walce z dopplerem wcale nie byl Cahirem, tylko wlasnie dopplerem ktory przywlaszczyl jego cialo - bo byl ranny w tym samym miejscu co doppler, no i zabil wszystkich ludzi w karczmie. Moze w ten sposob chca pociagnac watek Cahira - prawdziwy Cahir uciekl i przylaczy sie do Geralta, bo zobaczy na wlasne oczy co wojna robi z cywilami czy cos, a przestepstwa wojenne popelnia doppler (teraz moze dzialac na duza skale ;)) albo moze ja za bardzo chce zeby to mialo sens ;)

  • aarroo76 ocenił(a) ten serial na: 5

    corristox minusy serialu:
    ---spłycona , zmieniona i poszarpana fabuła , miejsca , postacie
    --- zero klimatu książkowego Wiedzmina, sam nazwa bohaterów to nie klimat
    -- castingowo 2 /10 (poza Płotką)
    --- fabularny i chronologiczny zamęt ( kilka miesiecy życia Ciri, kilkanaście lat Geralta i ponad 100 lat Yennefer)
    - polityczna poprawność na siłę , TAK NA SIŁĘ ! Rozumiem że hameryka i ich IQ pieca kaflowego, mogli nawet Geralta zrobić trana z bo to modne, a i tak w fabule nic by nie zmieniło
    - brak wi-fi w Cintrze
    - sitcom, teatralny , brak brudu, biedy, syfu i i ubóstwa.

    Plusy
    + może ktoś sięgnie po książkę !
    + ciut lepszy od Korony królów

  • corristox Nie wiem, wiele osób podnosi temat "miszmaszu", "zbyt wielu wątków", itd., a mi się wydaje, że te osoby a) na co dzień oglądają BARDZO proste fabularnie filmy i seriale, albo b) oglądają Wiedźmina przy prasowaniu, i niektóre rzeczy im zwyczajnie uciekają. Książek ani opowiadań nie czytałem, w grę nie grałem, fantasy nie trawię, a jednak fabuła była raczej prosta do śledzenia.

    Dla mnie 8. Smok faktycznie słabo zrealizowany :D.

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    OneLazyBastard Spróbuję to wyjaśnić:

    Wątek dzieciństwa Yennefer wprowadzony na siłę. Niepotrzebnie zaciemnia cały sezon. Yennefer zrobiła wielkie wejście w opowiadaniu z dżinem, a te okruchy wiedzy które mamy o jej dzieciństwie spokojnie można było przekazać w retrospekcjach i dialogach. Mam nadzieję, że niczego nie pominę:

    Raz Yennefer ma wizję, która cofa ją do dzieciństwa. Jakaś kobieta drze się "Janka! Janeczka!" a jakiś facet się z nią kłóci, że rzeczona Janka nie jest jego dzieckiem, że to bękart.
    Raz Geralt widzi, że ma "przenikliwe, zimne i złe oczy garbuski".
    Gdy nocują w Aretuzie, w pokojach chwilowo opróżnionych z uczennic, Geralt widzi szmacianą laleczkę na półce. Nawiązuje rozmowę, z której dowiaduje się że Yennefer gdy wstąpiła do Akademii nie miała nawet laleczki.
    I jest wspomnienie rozmowy z Tissaią zaraz po tym, jak Yen targnęła się na swoje życie. Tissaia wspomina, że rany to pikuś, krzywy kręgosłup to pięć minut roboty, ale Yennefer przecięła sobie też ścięgna, a to już poważniejsza sprawa. A na koniec padają te słynne słowa, których w serialu brakuje: "A teraz płacz. Potem już nie będziesz mogła. Nie ma paskudniejszego widoku, niż płacząca czarodziejka."
    Aha, i Yen nie zrzeka się swojej płodności dobrowolnie. To naturalny efekt dostosowywania się ciała do używania magii. Nie było wielu płodnych czarodziejek, pewni możemy być tylko Visenny.

    Wszystko to mamy w Sadze i opowiadaniach. Ale najpierw mamy wielkie wejście Yennefer w opowiadaniu z dżinem.
    Naprawdę nie było potrzeby dopisywać specjalnie dla Yen dwóch odcinków. Ta tajemniczość dodawała jej uroku.

    Natomiast z serca radzę - teraz już książek nie czytaj. Zawierają taką kupę komicznych dialogów, że aż żal, że nie zostały wykorzystane.

  • singri Mogę się mylić, książki czytałam dawno, a pamięć mam dobrą, ale krótką :) ale czy nie było czasem obowiązkowej sterylizacji młodych czarodziejek i czarodziejów? Wszak mająca dużo do powiedzenia w świecie czarodziejów Tissaya była gorącą orędowniczką sterylizacji magiczek i magików dowodząc, że ich dzieci często rodzą się na skutek Magii fizycznie i umysłowo upośledzone, "uszkodzone", są porzucane, wszystko to jest tylko dla nich źródłem cierpienia, więc lepiej, żeby się nie rodziły. W książce mamy liczne przykłady co magia robi z dziećmi, przykładem jest sama Yennefer, w pewien sposób Pavetta i Ciri, czy ta biedna dziewczynka, nad którą odbywano sąd w obozie dla uchodźców.
    Tak że serial niby oddaje cześć Yennefer dając jej mnóstwo czasu antenowego, ale tak naprawdę wg mnie krzywdzi czarodziejkę. W serialu Yennefer bez mrugnięcia okiem oddaje swoje potencjalne rodzicielstwo, bo jednego wieczoru chce ładnie wyglądać i narobić bigosu w przypływie emocji. A potem ni stąd i ni zowąd biega po świecie w poszukiwaniu leku na własną bezpłodność. Jest to głupie, nielogiczne i robi z Yen osobę, której właściwie uj wie o co chodzi, bo może się jej zaraz coś odwidzieć jak ją znowu odpowiednio sprowokować.
    Książka moim zdaniem oddaje motywy Yennefer i wątek jej płodności, dzieciństwa, jej relacji z Tissayą subtelnie, ale paradoksalnie dzięki temu bardziej wyraźnie i logicznie. W książce stoi wyraźnie, że większość czarodziejek jest bezpłodnych, ale tylko nieliczne się z tym NIE POGODZIŁY, jak Yennefer. Czyli jest jasne, że Yennefer nie miała tu nic do gadania. To się stało - ona nad tym ubolewa i chce ten fakt zmienić.
    I piszę to generalnie nie znosząc Yennefer :D Ale uważam, że w serialu jest jeszcze gorsza, niż w książce, co uważam za wyczyn.

  • singri ocenił(a) ten serial na: 4

    emo_waitress W czasach Ciri na pewno nie było. Gdyby była Tissaia nie domagałaby się jej tak stanowczo. Być może wprowadzono to później, w piątym tomie mamy przecież żyjące dużo później Nimue i Condwiramus, w jednej ich rozmowie wspominają cokolwiek o historii magii, choć akurat o tym chyba nie.

    Wydaje mi się, że książkowa Yennefer była dużo bardziej pewna siebie niż serialowa. Albo dużo lepiej tę pewność siebie udawała. Serialowa to taki wypłosz, niby nauczyli ją jak się ma zachowywać, ale mam wrażenie, że jakby mocniej tupnąć i krzyknąć to by się zaraz rozpłakała. No i książkowa miała chyba lepsze poczucie humoru.

  • emo_waitress Moim zdaniem watek Yenenfer w serialu jest dobry, porusza ciekawe kwestie, tylko scenarzysci nie sa Sapkowskim i nie potrafili tak dobrze tego napisac. Ale podoba mi sie co chcieli przekazac, bo to jest tak bardzo zyciowe: mloda Yennefer chce osiagnac jak najwiecej i udowodnic cos i pokazac calemu swiatu, zwlaszca po tym jakie miala dziecinstwo, jak byla caly czas ponizana, po rozczarowaniu Istreddem (btw fajnie ze nie pokazali romansu z Istreddem do konca slodop**rdzaco, tylko dodali watek szpiegowania sie nawzajem, bardzo w stylu czarodziejow i czarodziejek). Potem z czasem (po 30 latach) Yennefer zdaje sobie sprawe czym naprawde zajmuja sie czarodziejki, jak naprawde wyglada polityka, jak naprawde niewiele znaczy i dla Aretuzy (gdyby byla mniej utalentowana, posluszna czy sprytna skonczylaby jako wegorz ;)) i dla krola dla ktorego pracjue (wysyla on zabojce za krolowa i za nia, wiec ma gdzies czy Yen przezyje czy nie) i stad tez potem ten gorzki monolog przy martwym dziecku na plazy. Yennefer ma tez emocjonalne rany z dziecinstwa, nigdy nie czula sie kochana, i stad pragnienie dziecka - zeby doswiadczyc w koncu bezinteresownej milosci. Nawet jej powrot do szkoly i proba pokazania nowym uczennicom z czym wiaze sie bycie czarodziejka sa takie zyciowe - uczennice jej nie wierza i mowia ze 'jej sie nie udalo i dlatego jest zgorzkniala, ale im sie uda' ;) sa za mlode zeby to zrozumiec. Tak jak Yen kiedys, ale podjela decyzje jakie podjela i jest juz za pozno

    A co do magicznej operacji plastyczej, to spodobalo mi sie ze trzeba bylo zaplacic za nia hmm, kobiecymi narzadami rozrodczymi, bo UWAGA SPOILERY KSIAZEK chyba w ostatnich tomach pokazano jak pewien wazny czarny charakter robi eksperymenty na kobietach wlasnie wycinajac im te organy, i zamierzal zrobic to samo Ciri? Wec ma to jakies odniesienie do ksiazek o ile dobrze pamietam?

    Tak wiec jak dla mnie watek Yennefer moze byc chociaz rzeczywiscie odziera ja z tajemniczosci, i momentami przynudza (watek z Istreddem, powrot do Aretuzy) a momentami jest szokujacy tylko dla szokowania (orgia, gole c*cki przy przywolywaniu dzina, iluzja ludzi ogladajacych ja i Istredda - nie komfortowo sie to ogladalo, no ale musieli widocznie dodac cycki bo w Grze o Tron ludziom sie podobalo)

    Gdyby jeszcze do tego pokazali w pelni reszte opowiadan i okroili watek Ciri byloby super

  • Mitnaged ocenił(a) ten serial na: 4

    corristox Nie bardzo rozumiem pytanie zadane w tej opinii. Przecież oni właśnie wzięli się za opowiadania...

  • corristox Mam bardzo mieszne uczucia co do serialu. Z jednej strony bardzo mi szkoda ze nie pokazali tylu swietnych rzeczy z ksiazek, ktore az prosily sie o sflimowanie. Pominieto tyle genialnych scen, watkow, dialogow, humoru. Sporo rzeczy tez uproglili i splycili i 'zamerykanizowali'.

    Ale duzo rzeczy tez wyszlo - wiekszosc obsady, muzyka, scenografia, walki, glowna os fabuly, ciekawie pociete i zmksowane ze soba watki (np. uczta zareczytnowa Pavetty zmiksowana z Yennefer broniaca matki i dziecka i Ciri w Brokilonie dowiadujaca sie o swoich mocach - przeplataja sie tu watki rodzicielstwa, matki i corki, mocy Ciri i Pavetty)

    Z rzeczy ktorych nie bylo w ksiazkach tez czesc wyszla a czesc nie. Bardzo podobal mi sie watek Yennefer, to ze Tissaia ja kupila i ze mowila do niej potem 'Prosiaczku', rozczarowanie pozycja nadwornej czerodziejki i kapitula, szukanie wlasnej drogi, (milenialsi maga sie utozsamic - zakladanie wlasnej malej dzialalnosci gospodarczej poza korpo itd itp), mierzenie sie z demonami przeszlosci, szukanie czegos wartosciowego. Ale czesc dodanych rzeczy byla nieco nudna i banalna, np bujanie sie z Ciri po lasach.

    Idealnie byloby gdyby odcinki byly dluzsze - tak po 1.5 godziny, jak np. w Sherlocku BBC, takie mini-filmy. Wtedy moznaby oddac sprawiedliwosc opowiadaniom. Bo w tej skroconej formie jaka nam zaprezentowano np watki elfow z 'Na koncu swiata' nie wybrzmialy emocjonalnie, trudno tez zrozumiec o co chodzi, zwlaszca ludziom ktorzy Wieska nie znaja. Bardzo szkoda tez opowiadania o zlotym smoku, ze zostalo tak okrojone.

    Ale fajnie sprawdzil sie Cavil jako Geralt, Jaskier byl swietny, Yennefer genialna, Ciri dobrze dobrana, taka mala i niewinna, ale tez zadziorna. Renfri rewelacja, Stregobor tez - taki osligly wyniosly typ, dobrze zagrane. Genialna Tissaia, Eist i Myszowor. Calanthe tez swietna, mimo ze na poczatku wydawala mi sie zbyt przeszarzowana, no ale ok, krolowa - wojowniczka mogla miec wlasnie taka osobowosc zeby osiagnac wszystko to co osiagnela, walczyc na polu bitwy, itd.

    Wizualnie jest dobrze, ale nie az tak dobrze jak np ostatnie sezony Gry o Tron. Miejmy nadzieje ze Netflix na drugi sezon grosza da Wiedzminowi i bedzie jeszcze wiekszy rozmach, bo np w Grze o Tron bardzo sie to przydalo - co serial stracil na nieudanych decyzjach typu 'Tyrion 5 odcinkow pije i opowiada kawaly o k**sach' to dowygladal, i tak wiekszosc dala sie nabrac jaki to nie jest dobry serial ;)



  • burberry O i wiecie co czego bym chciala? Jakis spinn-off miedzy sezonami, tylko o tym jak Geralt i Jaskier bujaja sie po Kontynencie i odwzorowanie pominietych w 1 sezonie opowiadan 1 do 1. Opowiadanie o dopplerach, syrence, pieknej i bestii. To by bylo piekne.

  • GunMeat ocenił(a) ten serial na: 3

    corristox Dokładnie. Opowiadania z pierwszych dwóch tomów to eleganckie zamknięte przygody, które aż prosiły się aby zrobić z nich porządne filmy średniometrażowe. A netflix zrobił "groch z kapustą". Wyszła z tego tania tandeta, bo aż razi w oczy jak bardzo oszczędzali na efektach i kostiumach.
    Te "zbroje" Nilfgadu wyglądają na starocie z magazynów. Zapewne z jakiegoś porzuconego filmu o "Wojowniczych grzybach".

  • corristox Ten serial to żenada, niezbyt daleko mu do Wiedźmina w polskiej reżyserii. Dwa razy w odstępie kilkunastu lat czytałem i opowiadania i cały pięcioksiąg o Wiedźminie. W ubiegłym roku szykując się na spodziewaną serialową ''ucztę'' tym razem wysłuchałem na audio, więc nie można mi zarzucić że nie znam tych książek. A tu taki niesmak, po prostu ktoś wrzucił wszystko do jednego miksera, zrobił koktajl i uraczył ową, nie do zrozumienia mieszaniną widzów. Jestem naprawdę zawiedziony (:

  • corristox Mam dokładnie i w 100% takie same odczucia jak ty :D Dosłownie. Aż się uśmiechnąłem heeh
    Przynajmniej w pierwszym sezonie mogli po prostu sfilmować opowiadania, a potem sobie kombinować.
    Walka z ekipą Renfri to jedyne światełko w pierwszym ep. choć po kolejnym seansie rzuca się w oczy, że wykończenie ostatniego zakapiora to jakiś żart (chodzi o pauzę przed ostatecznym ciosem).
    No i Jaskier tez jest ok, zresztą jak dla mnie najlepszy z całej obsady i najbardziej wierny oryginałowi.

  • Booorrrsuk_Czarny ocenił(a) ten serial na: 3

    corristox Serial tragedia po 4 odcinkach odechcialo mi sie tracic czas na taka rozrywke..gra aktorow i wogole ich dobor to jakas komedia, efekty lepsze w grze..muzyka i kostiumy z filmu klasy B innymi slowy zmarnowany potencjal..a porownywanie do Gry o Tron to calkowite nieporozumienie..

  • Igi1997 ocenił(a) ten serial na: 8

    Booorrrsuk_Czarny Bo Polaczki już tak mają. Na Wiedźmina narzekają. Tacy z was fani? Won i nie oglądajcie następnych sezonów. Niewdzięcznicy. Rzygać się chce od tego waszego hejtu.

  • angelus_5 ocenił(a) ten serial na: 5

    corristox Obejrzałem i jak zobaczyłem w tytule chaos to nic dodać nic ująć mam takie same wrażenie

  • sebogothic ocenił(a) ten serial na: 4

    corristox Robię sobie detoks po tej netfliksowej szmirze i oglądam polski serial. Delektuję się klimatem dobrym i w miarę wiernym przedstawieniem poszczególnych opowiadań. Oczywiście jest kilka wątków czy motywów wymyślonych przez twórców, ale to nic przy tym co nawyczyniali scenarzyści z Netflix. Żebrowski jako Geralt jest naturalny, On nim po prostu jest. Cavill chce aż za bardzo być takim badass - dat ass. Wygląda trochę jak cosplayer, choć i tak jest jednym z jaśniejszych punktów netfliksowego Wiedźmina wraz ze scenami walki.

  • vAkatsuki ocenił(a) ten serial na: 10

    corristox Ogladałem ten serial i powiem ze jest kilka wpadek w Serialu Triss jest brunetką a w wiki ma opisane ze jest Ruda , do tego w 8 odcinku widzimy jak Triss zostaje podpalona przez zołnierzy Nilfgaard przez to pomału umiera , Lud cintra dokonywał wiele zbrodnii wojennych na swoich wrogach, na nieludziach,i zabijali wiesniaków, a gdy zostali napadnieci i podbici przez Nilfgaard to lud cintra zacinął wszystkich wciskać bzdury ze oni są ofiarami. !!

  • vAkatsuki tony kiczu podlanego amerykanskim gównem, bieda i żenujca gra aktorska, na kazdym kroku tak jak i w grze wyczuwa sie tu siermienge, produkcja dla nastolatków

  • vAkatsuki ocenił(a) ten serial na: 10

    Szybszy tak jak te protesty feministek wsród nich są bandyci,Zwolennicy ZSRR i Tuska, Partii PO i KO i mówią aby razem jednoczyć się przeciwko Polsce

  • vAkatsuki przyszlosc tego kraju wygineła w czasie 2 wojny swiatowej, potomkowie towarzyszy komunistycznych jak to sie mowi, krew , nie woda pod rek z zgnilym lewactwem z uni europejskiej

  • corristox warto samemu ocenić, tutaj cały sezon online https://filmhit.pl/seriale-online/wiedzmin-caly-serial/