Relacja

Relacja z Ubisoft Digital Days. Nad czym pracują Francuzi?

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/Relacja+z+Ubisoft+Digital+Days.+Nad+czym+pracuj%C4%85+Francuzi-98876
Kolejna edycja Ubisoft Digital Days nie zaskakiwała, jeśli chodzi o typ prezentowanych produktów. Większość z gier, które mogliśmy zobaczyć, to właśnie "cyfrówki" przeznaczone do gry w przeglądarce, bądź ściągane za pomocą cyfrowej dystrybucji. Ale i tak było nieco emocji, bo zaprezentowano kilka nowości.

Na początek warto wspomnieć o dużych grach. "Watch Dogs" opisaliśmy osobno (osobny tekst znajdziecie klikając w ten link). Z potężniejszych produkcji można było jeszcze zagrać w "The Crew", które także wspomagane jest tabletową aplikacją. Szczerze mówiąc, tu uczucia mam mieszane. Model jazdy to typowe arcade'owe "pływanie" ale ze znacznie mniejszym poczuciem kontroli niż choćby w takim "Burnout Paradise". Tablet jak na razie przydaje się wyłącznie do tego, by zmieniać „flaki” w naszym aucie albo przemalować je na bajerancki czarny kolor i dołożyć kalkomanie. Sama rozgrywka to krótki wyścig bądź pościg, w którym musimy zezłomować uciekający przed nami samochód. Choć gra w założeniu ma być MMO, jednocześnie będziemy widzieć do ośmiu graczy. Ma to sens, chyba że ktoś uwielbia jeździć w godzinach szczytu ulicami Warszawy. Plusem na pewno jest mapa - odwzorowano tam z grubsza teren Stanów Zjednoczonych. Jak to będzie wyglądać w szczególe? Zobaczymy. Do premiery "The Crew" jeszcze daleko, pozostaje mieć nadzieję, że gra będzie wypakowana treścią po brzegi. 


Ogromne zainteresowanie wzbudziły nowe produkcje z segmentu, o którym już utarło się mówienie per "indie". Dwie mocno oblegane przez uczestników gry to "Valiant Hearts" i "Child of Light". Na szczególną uwagę zasługuje ta pierwsza. To tworzony przez maleńkie studio miks platformówki i gry logicznej, osadzony w czasach I Wojny Światowej. Już sam setting rodzi nadzieję, że będzie to ciekawy produkt. Ten okres w historii nie był nigdy szczególnie eksploatowany przez developerów. W grze przejmiemy kontrolę nad kilkoma postaciami, których losy rozegrają się w pierwszowojennych transzejach. Poza "ludzkimi" bohaterami, cały czas towarzyszyć będzie nam pies. Będzie to pomagier aktywny, który przeciśnie się przez ciasne szczeliny, znajdzie dla nas jakieś przedmioty i ogółem rzecz biorąc pomoże przedostać się przez serie prostych zagadek logicznych. W "Valiant Hearts", opartym na silniku na którym pędzi "Rayman" szczególną uwagę zwraca przepiękna estetyka. Wyobraźcie sobie ponurego "Deathspanka" i będzie to może ułamek klimatu, jaki generuje ręcznie rysowane "kartonowe" środowisko "Valiant Hearts".


"Child of Light" z kolei to miks jRPG i zręcznościówki, przeznaczony do grania w kooperacji. I tu styl odgrywa główną rolę. Gra wygląda tak, jakby wymieszano "Odin Sphere" z "Ni no Kuni" i przyprawiono melancholią rodem z "Limbo". Twórcy nie ukrywają zresztą inspiracji twórczością choćby Hayao Miyazakiego. Jak wygląda rozgrywka i czemu tak mocny akcent stawia się na kooperację? Ano nasza bohaterka Aurora przemierza świat gry wraz z towarzyszącą jej kulką światła. Gdy gramy w dwie osoby, jedna przejmuje stery nad Igniculusem, tak by pomagać naszej bohaterce w pokonywaniu przeszkód. 


Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na "Panzer General Online". Niestety, jeśli ktoś ostrzył sobie zęby na powrót rewelacyjnej i kultowej serii strategii, dozna zawodu. Wersja "Online" to kameralny karciankowy spin-off, w którym będziemy toczyć walki na stosunkowo małej powierzchni. Ot, trzy kolumny, na których mogą znajdować się nasze wojska i wrogie armie. Wszystkie akcje wykonujemy za pomocą kart - poruszanie się jednostkami, atak, szarża, czy co bardziej wymyślne taktyki. Jako, że gra jest planowana jako F2P można się spodziewać zalewu boosterami, w których znajdziemy nowe jednostki, karty komend czy specjalnych zdolności w postaci choćby nalotu bombowców. Gra się w to dość sympatycznie, ale zobaczymy jak cała rzecz sprawdzi się w praktyce, zwłaszcza z żywym przeciwnikiem.
"Assassin's Creed Liberation HD" to z kolei przygody niejakiej Aveline przeniesione z PS Vita na duży ekran. I trzeba przyznać, że jest naprawdę nieźle. Jak wynika z rozmowy z jednym z twórców gry, oddział odpowiedzialny za "Liberation" na Vitę uparł się, by zrobić znacznie więcej niż tylko podciągnąć tekstury na płaszczyku naszej bohaterki. Gra ma oferować piętnaście nowych zadań i nieco więcej historii postaci pobocznych. Na koniec - bądźmy szczerzy, przebieranki Aveline to świetny pomysł, który wręcz doskonale sprawdza się podczas infiltracji obozu wojskowego. Gra nie zmusza nas do wyboru danej "persony" i takim sposobem kolega z zaprzyjaźnionej redakcji najlepiej radził sobie jako dama podrywająca żołdaków, zaś ja przemknąłem pomiędzy wrogimi żołnierzami w przebraniu niewolnicy. Proste, a przyjemne.

W nadchodzących miesiącach będzie na co czekać. Chyba wszystkich obecnych porwały dwa "poboczne" tytuły, czyli "Valiant Hearts" i "Child of Light". Nie ma co ukrywać - to fajna sprawa, że i mniejsze ekipy z dobrym wsparciem wydawniczym mają okazję zrobić coś wysmakowanego i nowego, poza codziennym dojeniem starych marek.
Udostępnij: