Mieszane uczucia

Ten film kojarzy mi się z wielką różową landrynką, jest taki lekki, choć trochę przesłodzony. Postać
Holly, która w założeniu miała pewnie być zabawna i urocza, mnie zwyczajnie denerwowała swoim
egoizmem i ignorancją. Fabuła nie jest specjalnie nowatorska ani wciągająca, co nie zmienia faktu,
że film miło się ogląda.
Oczywiście muszę też wspomnieć o plusach - wspaniale ukazany Nowy Jork, piękne stroje z lat 60,
oraz szarmanccy, niesamowicie przystojni dżentelmeni, na których aż miło popatrzeć...
Podsumowując, nigdy nie nazwałabym tego filmu "dziełem wszechczasów", natomiast polecam go
jak najbardziej na deszczowe i ponure dni :)

31

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię