Przeceniany

użytkownik usunięty

Audrey Hepburn chce chyba zauroczyć widza na śmierć, a Peppard zdaje się w każdej scenie mówić swą przybitą miną "Błagam, zabierzcie mnie stąd!". Nie powiem historia ciekawa, tylko że Edwards, zamiast komediodramatu o dwojgu rozbitków życiowych, zrobił coś w stylu tych głupawych komedyjek z Doris Day. Aczkolwiek nie wiem, na ile to jego wina, a na ile tego durnowatego Kodeksu Hayesa, co to kazał robić wszystko uładzone i moralnie nienaganne. W każdym razie kiedyś powinni zrobić "remake" lub wariację na ten temat (ale nie teraz, bo w obecnej dekadzie to już w ogóle wyszedłby totalny chłam).

17
  • Sam Truman Capote był ponoć bardzo rozczarowany ekranizacją.

  • Ja pierwszy raz jak to oglądałem to się nastawiłem na fajny film ale jak to bywa z takimi filmami klasykami można się rozczarować dziwie się Peppardowi że grał w tym filmie.

  • Owszem, nadał więcej komediowości niż dramatu temu, jak to pisza uczenie w programach TV na portalach, komediodramatowi, ale zrobił to doskonale. Film ten ma z pięć razy wyższe IQ niż większość współczesnych komedii romantycznych. Zachwyca mnie nowoczesność gry Hepburn, wirtuozeria operatora (te przemyślne jazdy kamery...), znakomite drobiazgi komiczne, jak próby okradzenia sklepu z doskonale skomponowaną do tej sceny muzyką w tle, nowoczesność wnętrza mieszkania O. J. Bermana czy wątek "z życia kota" łącznie z najniezwyklejszą grupą całujących się w historii filmu (te 3 głowy na końcu). Bez wahania daję "10", bo jeśli to jest komedia romantyczna, to musi być jedną z niewielkiej liczby najdoskonalszych w tym gatunku.

    • Właśnie obejrzałem, wchodzę na filmweb - a tu same negatywne opinie. I w końcu trafiam na Twoją... Uczucie ulgi, bo już myślałem, że ze mną coś nie tak. Też pierwsze, co przyszło mi na myśl, to porównanie ze współczesnymi komediami romantycznymi... Pozdrawiam.

      • Czasem tak nawet na tym portalu bywa, że ludzie mijają się z filmem, mają wdrukowaną w mentalność inną wizję tego, co ma przynieść dany tytuł - a nie odczytują tego, co jest tam nowe. Tak jak w czasie debiutu grupy Led Zeppelin sporo krytyków wskazywało na tylko bluesa w tej muzyce, a nie dostrzegli Nowego - nowego rocka, który zdominował ten blues.
        Inny film, gdzie ludzie nie rozpoznali wartości filmu to "Marsjanie atakują". Oczekiwali "poważnego" SF, inni oczekiwali komediowości w stylu Leslie Nielsena, a tam mieszanka humoru brytyjskiego, groteski, surrealizmu, itd.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię