jeden z nielicznych filmów, które mnie trochę obrzydziły, szczególnie scena, gdy Kuba ogląda na kasecie egzekucję Maszy. A sam morderca? O rany...
Dokładnie, niesamowicie brutalna scena, która na długo "zatruwa" umysł i wciąż ma się przed oczami te obrazki... Aż ciarki po ciele przechodzą.