Overpriced.

Rzadko piszę posty na filmweb, gdyż do krytyka filmowego jest mi daleko a w większości przypadków szkoda mi czasu klikać w litery, dla tego filmu jednak zrobię wyjątek.

Nie trafił do mnie, oglądalem go pierwszy raz w wieku 17-18 lat po czym wyłączyłem w połowie. Minęło 6 lat, nie jestem obojętny na moralne rozterki psychologiczno-wojenne, 90% amerykańskich misji to zwykłe "Fubar" i mimo upływu czasu wraz z większą dojrzałością psychiczną - nadal wydaje mi się nudny (obejrzałem do końca bardziej zmuszając się po to, by móc wystawić ocenę uczciwie, zwłaszcza że nie wszystkie nudne filmy oglądam do końca).

Nie mniej jednak film, mimo fenomenalnych ujęć i wspaniałej muzyki jest dla mnie przekombinowany. Stara się trafić do naszego sumienia i zapewne wiele osób ulega psychicznie wydźwiękom walki psychologicznej i otoczce szamańskich obrzędów wioski Kurtza. Nie jest kompletnie trudny w odbiorze, to zwykły psychologiczny miszmasz zwracający uwagę na rozdarcie wewnętrzne i uległość psychiki ludzkiej na bodźce inne niż odgłos pocisków. Zaserwowany jednak w tak długiej i przeplecionej nudnymi przejściami ujęć kamery - otoczce - przez swoją monotonność (przynajmniej dla mnie) gubi sens.

Biorąc pod uwagę szczegóły tego filmu, bawią mnie jego niedopracowania. Kapitan będąc w kontenerze kilka dni - wychodzi słaniając się na nogach przed dzikimi dziećmi, będąć jednak ogolony jakby szedł na wesele. Tych szczegółów jest więcej, ale nie będę bawić się w krytyka jak wyżej ująłem.

Gdybym go obejrzał w 79' pewnie byłbym zachwycony, w obecnych czasach niestety - nie trafia do mnie zupełnie i jest zwyczajnie nudny a mgielne obrazy przy kakofonicznych dźwiękach zwyczajnie usypiają zamiast budować napięcie.

Jeśli ktoś trzeźwo spogląda na świat, jest dość inteligentny by zagłębić się samodzielnie w dylemat moralno-psychiczny przemocy i wojny - ten film w obecnych czasach nie wniesie rewelacji, stąd oceniając rewelację (32 miejsce w światowym rankingu) jestem zwyczajnie rozczarowany.

54
  • Mam identyczne spostrzeżenia.

  • użytkownik usunięty

    Taki odbiór filmu nie jest niczym dziwnym, zważywszy jak go kręcono - bez gotowego scenariusza, Coppola nie wiedział jakie zrobić zakończenie, dla lepszego efektu kazał aktorom improwizować, ekipa się narkotyzowała różnymi używkami, Brando miał jak zwykle wyje****, Hopper zresztą też i w sumie dobrze zrobili, za to Coppola przejmował się aż za bardzo, bo film przekroczył budżet i zdjęcia się przeciągały, a on sam zastawił swój majątek by go dokończyć. Mimo niemocy twórczej musiał go dokończyć.

  • Ja zaś się nie zgodzę z ta oceną. Jak dla mnie film zachowuje swój ponadczasowy walor. Jego montaż i sposób narracji - zespół zmieniających się obrazów o dużym ciężarze gatunkowym przypomina jakąś kronikę filmową lub zapis wspomnień osoby idącej przez nomen omen apokalipsę i zszokowanej na każdym kroku. Monotonność pełni tu doniosłą rolę - wielogodzinna nudna podróż kontrastuje z nagłymi scenami w których śmierć czyha wszędzie potęgując wrażenie przypadkowości i bezsensu. Nastrój zagubienia i totalnego chaosu udziela się widzowi co niejako przybliża go do unikalnych w swojej ekspresji bohaterów. Banda ludzi z przypadku, może nie do końca normalnych, postawionych w jeszcze bardziej nienormalnych okolicznościach. Większość środków jakimi nas raczono może i jest prosta i łopatologiczna, za to niebywale skuteczna. To pstrokaty kolaż ujęć płonących wiosek, brudnych zimnych leniwie płynących rzek Azji, majestatycznie unoszących się "Huey'ów" i horda rozpalonego do czerwoności przez panie spod znaku króliczka pospolitego żołdactwa. Wśród tego kilka filozoficznych odniesień.
    Jeśli połączymy to wszystko do kupy to naprawdę nie rozumiem jak można ten film nazwać nudnym.

    • Ciekawe spostrzezenie, widac ze zaglebiles sie w to dzielo dosc mocno :)

      Ja jestem chyba mniej doszukujacym sie sensu widzem lub po prostu nie trawie tejze monotonii, stad jest dla mnie zwyczajnie nudny.

      Gdyby wszystko podobalo sie wszystkim - monotonni (ktorej notabene nie znosze) byloby duzo wiecej, a tak takie konstruktywne dyskusje sa najlepszym dowodem na to, ze roznorodnosc gustow jest czyms wspanialym :)

      Pozdrawiam !

    • podpisuję sie pod tym rękami i nogami. nie chcę zabrzmieć snobistycznie, ale to troche nie jest kino dla zwykłego bywalca cinemacity. juz nie mowię o ludziach karmionych avengersami bo to w ogóle inna kategoria kina. czas apokalipsy to film niezwykły, ponadczasowy i wydaje mi sie że jednocześnie wyprzedzający swoją epokę, troche jak odyseja kosmiczna 2001. kino psychologiczne, a w dodatku w bardzo specyficznej niejako monumentalnej formie. ujęcia, narracja i dokładnie jak pisałeś - moze spokoju i nudy przeplecione tymi wszystkimi nagłymi zdarzeniami. dodatkowo mnóstwo „smaczków”, scena z tą blondynką u francozów, szczeniak, kobieta z granatem, kradzież deski, jak i same refleksje głównego bohatera, sposób w jaki odkrywa i poznaje swojego wroga. jak narasta w nim przerażenie i ekscytacja z nadchodzącej konfrontacji. to że główny bohater w filmie praktycznie nic nie mówi. na oglądanie takiego filmu trzeba sie nastawić. odrzucić to so czego człowiek przyzwyczaił sie oglądając współczesne kino i dzisiejsze blockbustery. niezwykły film, chociaż zakończenie nie do konca mnie satysfakcjonuje. w zasadzie to w ogole mi sie nie podoba, choć zdaje sie być konsekwentnym zwieńczeniem całej historii wynikającym w sposób naturalny i organiczny z rozwoju wydarzeń. długo by pisać. film troszeczkę do celebracji kina i „delektowania sie” sztuką kinematografii anieżeli to piątkowej posiadówy ze znajomymi.

      • Całkowicie zgadzam się z Tobą i Lucasem. Dodam tylko, że to nie wstyd powiedzieć że się nie zrozumiało filmu, że jest zbyt dziwny i trudny w odbiorze. Czas Apokalipsy jest filmem psychologicznym i nie każdy powinien go oglądać i próbować później oceniać. Jak można w ogóle ocenić ten film na konkretną ocenę? Jak można mu wystawić ocenę 5? Są filmy, a raczej dzieła, które nie powinny podlegać takiej trywialnej ocenie.

        @Jaguar "Biorąc pod uwagę szczegóły tego filmu, bawią mnie jego niedopracowania. Kapitan będąc w kontenerze kilka dni - wychodzi słaniając się na nogach przed dzikimi dziećmi, będąć jednak ogolony jakby szedł na wesele. Tych szczegółów jest więcej, ale nie będę bawić się w krytyka jak wyżej ująłem." - Jeżeli z tej sceny wyłapałeś tylko to, że bohater był ogolony, to oznacza że kompletnie nie zrozumiałeś filmu. Chyba w ogóle nie chciałeś go zrozumieć skoro czepiasz się takich pierdół. Naprawdę widząc tą scenę, patrząc na bohaterów, tłum dzieci i słuchając tego co mówi pułkownik, skupiłeś swoją uwagę na zaroście kapitana?

  • Chciałbym szanować twoją opinię, jednak skoro twierdzisz, że Czas Apokalipsy jest przereklamowany, jednocześnie oceniając ładną, ckliwą wydmuszkę (Szeregowiec Ryan) na 10, to coś tu jednak nie gra.

    • I to właśnie poróżnia miłośników dobrego tempa akcji i prostego, wrażliwego przekazu od ludzi doszukujących się pięciuset den na siłę przeintelektualizowanego obrazu filmowego. Dla mnie to Ryan jest wybitny a Czas Apokalipsy mdły, rozciągliwy i przesadnie trudny w odbiorze zwłaszcza po pierwszej połowie filmu, gdzie zwalnia po stokroć. Ja tymczasem szanuję to iż ktoś może mieć odwrotnie i woli ślimacze tempo ujaranego kadzią Marlona Brando, który zdziczał w buszu :)

      Tym nie mniej ciężko mi podejmować dyskusję z kimś, kto ocenia moją opinię na podstawie oceny zupełnie innego filmu zamiast podjąć temat tej produkcji :)

    • Co jest ładnego w scenach walk w Szeregowcu... ? Te sceny są zrealizowane na poziomie arcydzieła. Inna sprawa, że historia w Szeregowcu... jest naiwna na swój sposób, ale to nie zmienia faktu , że ten film wcale nie jest taką wydmuszką i coś jednak widzowi przekazuje. Może widziałeś Szeregowca... na kompie lub w TV bo ja byłem na premierze w kinie i takiego wrażenia nie zrobił na mnie żaden film wojenny jeśli chodzi o sceny batalistyczne.
      Poza tym nie lubię tej tendencji by podczas dyskusji jak mi nie pasuje czyjaś ocena włazić na czyjś profil i wyciągać inne oceny innych filmów w innej zupełnie konwencji. Co ma Szeregowiec Ryan do Czasu Apokalipsy poza tym , że i tu i tu strzelają z karabinów? To zupełnie inny rodzaj kina jest, z inną stylistyką i innym przekazem. Szeregowiec... to taka romantyczna historia, a czas Apokalipsy to zgłębianie mroku ludzkich zachowań w ekstremalnym środowisku.

  • Overrated, nie overpriced jak już koniecznie musisz po angielsku.

  • To juz kwestie gustu, wrazliwosci... podejrzewam, ze filmy takie jak Shining czy Blade Runner tez uznalbys za nudne i przeciagniete. Ale to tylko przypuszcznie. Ja mam w sobie sporo wrazliwosci na kino i czesto, oprocz przezywania, smakowania walorow filmu, staram sie wczuc w to co tworcy mieli na mysli tworzac dzielo w taki czy inny sposob. Powolna forma , epicki sposob opowiadania, niespieszne tempo postepujacych wydarzen... To nie wszedzie pasuje i czasem ma prawo znuzyc, ale tutaj jest to na miejscu, zaufaj mi. Ale szanuje zdanie innych zazwyczaj, jakos tam uargumentowales swoja opinie, wiec ok. Trzeba sie zgodzic, ze sie nie zgadzamy ;) pozdrowienia

  • Po obejrzeniu wersji rozszerzonej mogę powiedzieć, że ta przeciągłość mogła być dla wielu nudna, szczególnie dla tych, którzy wiercą się na filmach. Ja jednak kocham klimat wojny wietnamskiej i myślę, że ta przeciągłość miała na celu oddanie tej głuszy w dramacie wojny. Do mnie to trafia i składnia do refleksji, bo wojna to nie tylko bezustanne strzelanie. Nawiązując do wszystkich powyższych wypowiedzi : na zakończenie faktycznie musiał nie mieć pomysłu, dla mnie było przerysowane i trochę zaburzyło mój całkowity zachwyt nad filmem. Co do burzliwej dyskusji Francuzów, to był jedyny moment, który mnie w filmie nie zainteresował kompletnie, nawet mnie kusiło, żeby to przeklikać do przodu, Szeregowiec Ryan to faktycznie ckliwa wydmuszka i też nie rozumiem fenomenu tej produkcji, ale Blade Runnera to już nie zrozumiem nigdy, dla mnie to wmawianie ludziom, że ten film jest wybitny, a nawet efekty specjalne to w większej mierze była gra światłem niż faktyczne efekty (teraz nadstawiam się pewnie na rzeź). Tak czy inaczej Czas Apokalipsy to ponadczasowy film i myślę, że rok w którym się go obejrzało nie ma większego znaczenia. Ale trzeba pozostawić wszystkim prawo do niezadowolenia nawet z filmów zasypanych oscarami - każdy odbiera różne dzieła w oparciu o swój subiektywny gust i nie ma możliwości, żeby wszystko podobało się wszystkim.

    • I to jest cała istota gustu, opisana bardzo rzeczowo i dokładnymi słowami :) Podpisuję się pod tym dwiema rękoma kolego!

    • Blade Runner jeśli osiągnął to co osiągnął grą świateł to już jest zacne samo w sobie - to też sztuka. Tak czy inaczej oceniam go wysoko, ale nie jako arcydzieło. Szeregowiec... swoją wybitność moim zdaniem zawdzięcza scenom batalistycznym zaś fabuła jest emocjonalną historią pod publiczkę jednak ma to coś w sobie czego nie ma żaden inny film wojenny - bo gdzie , w którym takim filmie zdejmowano by żołnierza z linii frontu z powodu tego, że zginęli jego bracia? Ale z drugiej strony ta naiwna historia może też dać do myślenia.

  • Wróć do filmu w 40ste urodziny, wtedy wyda Ci się arcydziełem. Jesteś zwyczajnie niedojrzałym młokosem i tyle :)

    • Liczę jednak na to, że mając 40 lat nadal nie będę lubić takich smętów, inaczej przegram życie :D Bo jak do tej pory, to po tym jak samotnie podróżowałem, otworzyłem firmę i czekam na dziecko to jedyna dojrzałość jakiej mi brakuje, to ta kiedy pije trzecie piwo a już mi go wcale nie potrzeba :)

  • pewnie się czepiam... overpriced, czy overrated? ;)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: