Fotokłopoty

Pecker

1998 1 godz. 27 min.
6,0 421
ocen
6,0 10 1 421
588
chce zobaczyć
powrót do forum filmu Fotokłopoty
  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    i ogólnie polewka. Waters zrobił to, co wychodzi mu najlepiej - w bezpretensjonalny skorzystał z kiczu, tandety i przejaskrawienia jako formy wyrazu.
    Na pierwszy rzut oka jest to tandetna i mało śmieszna komedia bez ambicji.
    Ale warto jednak zajrzeć głębiej. Trzeba mieć otwarty umysł, znać troszkę kino i dobrze też wiedzieć kim jest Waters.
    Tutaj król trashu nabija się z pretensji artystycznych, które czają się wszędzie. Krytycy, styliści, gwiazdy, znani twórcy chcą wyznaczać trendy. Czasem nie potrafią docenić ludzi zwykłych, jak Pecker. Ale zaraz, zaraz, nie o to tu chodzi. Czasem ich doceniają, promują, kopiują, pakują w pudełka i sprzedają masowo. ale (nie tylko) o tu chodzi. Najzabawniejsze jest chyba to, jak cienka stała się granica między tym co jest sztuką, a co sztuką nie jest. Waters nie uważa się za artystę. on po prostu tworzy to co lubi tworzyć. wygłupia się. Śmieje się z tego, że dziś wszystko może być sztuką, jeśli tylko osoba uprawniona do tego, z racji swojej pozycji, wyrazi głośno taką opinię. Potem idziemy do galerii i oglądamy dokładnie to samo, co mogą zrobić przypadkiem nasze 5letnie dzieci.

    W "Pecker" Waters nabija ze sztuki i artystów, a także z kina niezależnego. z kina młodzieżowego, z kina artystycznego i nawet z hollywodzkich superprodukcji.
    Dziś każdy może nakręcić film. I nie chodzi mi tu o tandetne horrory klasy b lub z, bo one nie aspirują do miana sztuki.
    Chodzi o kino, które powtarza, że możemy być inni, że trzeba być sobą! łał, ojej! mogę być sobą, mogę być spontaniczny! łał :] [odkrywczy przekaz, no nie?]
    wyśmiewa hasła w stylu "sztuka jest wszędzie, musisz tylko ją dostrzec" - świetna i megakiczowata scena w punkcie wyborczym.
    Waters ośmiesza też stare i ograne chwyty hollywodzkie, wykonując i tandetnie i od niechcenia, podczas gdy dziś, 12 lat później, twórcy nadal powielają je na poważnie.

    Mógłbym tak jeszcze długo, ale wystarczy, każdy sam dostrzeże to wszystko, chciałem tylko naświetlić prawdziwą wymowę filmu.
    Było kilka genialnych scen, jednak film od ideału jest daleki, nafaszerowany serowatością, niewybrednym, młodzieżowym humorem, ale i ciekawymi (oczywiście przerysowanymi) bohaterami.

    Oglądało się bardzo przyjemnie, choć przyznam, że dopiero z czasem zacząłem dostrzegać o w nim tak naprawdę chodzi.

    Ogólnie polecam.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM > nafaszerowany serowatością

    Satyra powinna chyba być ciekawsza niż to, z czego drwi. Robienie tandety pod hasłem "i tak wszystko jest tandetą, więc lejmy na to", to dalej tandeta.

  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    No i?

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM No i dalej jest już wybór widza: czy chce oglądać tandetne nabijanie się z tandety czy też może woli obejrzeć coś mniej tandetnego.

  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    Ja nigdzie nie pisałem, że te film nie jest tandetny. Waters nie kręci filmów dla ludzi, którzy tandety nie lubią. Można w końcu nabijać się z siebie samego. To bardzo zdrowe mieć taki dystans do siebie i swojej twórczości.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM > Ja nigdzie nie pisałem, że te film nie jest tandetny

    A ja nigdzie nie pisałem, że Ty pisałeś, że film nie jest tandetny. Wyraziłem tylko zdziwienie, że tę tandetę akceptujesz. Czy gdyby stolarz Ci zrobił krzywy stół i powiedział, żebyś traktował go jako parodię tandetnej roboty, to też byś był tak zadowolony?

  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    Stół ma pewną funkcję, tak jak samochód, czy lampa. I jeśli jest zrobiony tandetnie, to tej funkcji nie będzie pełnić. Film nie ma określonej funkcji. No może po za dawaniem poczucia spełnienia twórcy. Dopiero poszczególne gatunki wyznaczają (mniej więcej) ich funkcję. Funkcją filmów Watersa jest rozerwanie fanów tandety. Zgodnie z opiniami tej właśnie docelowej grupy, filmy te pełnią swoją funkcję - fani bawią się dobrze. Tak więc w odróżnieniu od kiepskiego stolarza Waters się realizuje. Po za tym tandeta może być środkiem wyrazu. Dla mnie znaczenie ma pewien dystans. Tzn czy twórca robi tandetę świadomie, czy przypadkowo. Wole film świadomie tandetny, na którym się pośmieję, niż nieudane, przyciężkie "ambitne kino", które wychodzi tandetne przypadkiem. Bo widzisz, nie lubię być oszukiwanym. Jeśli film sprzedaje się jako wielkie dzieło i okazuje się, że jest kupką, to mogę się wkurzyć. Ale sięgając po filmy Watersa wiem, mniej więcej, czego się spodziewać. Nikt mi tu kitu nie wciska, że obejrzę jakieś arcydzieło. Gdybym miał ochotę na Bergaman, to bym sięgnął po Bergmana. Gdybym miał ochotę na noirr, to bym sięgnął po noir i etc. A jak mam ochotę na tandetę, to sięgam po Watersa albo po Tromę. I żeby nie było - też mam pewne preferencje w kiczowatym kinie. Np "Różowe flamingi" były dla mnie przyciężkie i zbyt obleśne. Mimo to szanuje Watersa jako twórce bezkompromisowego i nie ulegającego żadnym trendom. Jest tandeciarzem i się tego nie wstydzi.
    Tak na marginesie - złe film pozwalają docenić te lepsze. To tak złe dni i gorze dni itd.
    Myślę, że nie mamy w ogóle o czym dyskutować. Nie lubisz Watersa, nie lubisz filmów takich jak "Różowe flamingi" czy "Pecker", to ich nie oglądaj. Szkoda Twojego czasu. I szkoda naszego czasu na teki dyskusje. Przecież Ty nie zmienisz mojego zdania, ani ja Twojego.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM > Funkcją filmów Watersa jest rozerwanie fanów tandety.

    Z tymi funkcjami to bywa różnie. Jeden mój daleki znajomy miał krzywy stół i bardzo go bawiło, że gdy ludzie się na nim opierali to różne rzeczy podskakiwały itp. Tak więc można być również i fanem krzywych stołów. Niemniej mnie to dziwi i tylko to moje zdziwienie wyraziłem. Jak najbardziej masz prawo być miłośnikiem tandety: oglądać Watersa, chodzić w chińskich trampkach i kupować piwo w Biedronce.

  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    Po pierwsze nie generalizuj. Jak napisałem wyżej, lubię różne kino. A reszta? Po co schodzisz na moje gusta piwno-odzieżowe? Czy rozmowa koniecznie musi przybrać mniej przyjazny obrót?
    A chińskie trampki to bardzo zły przykład. Dziś większość butów sportowych niezależnie czy to trampki, czy tzw adidasy jest produkowana w Chinach. I w ogóle co jest niby tandetnego w trampkach? Może trampki i garniacz to tandeta, nie większa niż lakierki i białe skary, ale trampki i jeansy to dość normalny ubiór dla młodego człowieka.
    PS: nigdy nie piłem piwa z biedronki. Skąd wiesz, że tandetne? Próbowałeś ? :) Myślę, że piją je biedni/oszczędni, a nie tandeciarze.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM > Po co schodzisz na moje gusta piwno-odzieżowe?

    Wiem, że to była z mojej strony tandetna uwaga z tandetnymi generalizacjami i tandetnymi stereotypami, ale ponieważ lubisz tandetę, to pomyślałem, że Ci się spodoba.

  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    Błędne koło. Bo skoro generalizowanie codo mojego zamiłowania do tandety jest tandetne, to samo przypuszczenie, iż sposobna mi się tandetna uwaga jest już tandetne... no wiesz, masło maślane

    Nevermind, podkreślam jeszcze raz - nie jestem maniakiem tandety. Jestem hmmm. bardzo wszechstronny i pozytywnie nastawiony to każdego gatunku muzyki, filmu i w sumie innych rzeczy. Ale to nie znaczy, że wszystko co tandetne mi się podoba. Więc bez złośliwości proszę. Temat zamknięty. Zgadza się?

    PS: a to piwo naprawdę takie złe?

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM > Błędne koło. Bo skoro...

    O to mi też chodziło w wypadku Watersa - że to takie zapętlenie w kiczu i tandecie.

    > PS: a to piwo naprawdę takie złe?

    Nie. To tyko taki antybiedronkowy stereotyp. Sam kupuję w Biedronce. Relacja ceny do jakości jest zasadniczo OK.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM Mam cie kangurze znowu!!!! Breeee drugi raz w tym tygodniu. Kiedy przyjmiesz moje zaproszenie ??? Nie badz ham

  • kuleszka ocenił(a) ten film na: 7

    kangur_msc_CM Absolutnie się zgadzam.Oglądnęłam ten film i nie zauważyłam żeby nie był tandetny, żeby było to super wybitne kino ale coś w nim jest. Myśle że film oscyluje na granicy filmu dobrego i kiczu-czy to nie jest również tematem tego filmu?-poszukiwanie sztuki? A humor był owszem, dysketny i nienachalny. Uwielbiam filmy, w których jest specyficzny klimat lub coś niepowtarzalnego-nie wiem jak to dokładnie określić ale coś w nim jest.